Libia w sobotę 12 września zaprzeczyła, jakoby zezwoliła Ukrainie na wykorzystanie bazy wojskowej na północnym zachodzie kraju do wystrzeliwania dronów przeciwko okrętom rosyjskiej „floty widmo” na Morzu Śródziemnym.
Nie wymieniając z nazwy Ukrainy, libijskie Ministerstwo Obrony oświadczyło w komunikacie prasowym, że „przyjęło do wiadomości zarzuty zawarte w artykule prasowym, zgodnie z którymi baza wojskowa w Misracie była wykorzystywana jako punkt startowy do prowadzenia operacji wojskowych wymierzonych w podmioty lub interesy zewnętrzne”.
Język zawiły, ale sprawa prosta. Trypolis został oskarżony o kooperację z Kijowem i udostępnienie bazy w Misracie do ukraińskich operacji przeciw pracującym dla Rosji tankowcom. Kiedy ukazały się takie informacje, ministerstwo wydało komunikat, w którym stwierdza, że „kategorycznie zaprzecza istnieniu jakiegokolwiek porozumienia, układu lub koordynacji umożliwiającej wykorzystanie tej bazy lub jakiegokolwiek innego narodowego obiektu wojskowego do przeprowadzania ataków lub operacji wojskowych jakiegokolwiek rodzaju poza ramami suwerennych misji państwa libijskiego”.
Taką informację podała CNN, ale powołując się na ukraińskie źródło. Według stacji CNN, ukraińscy operatorzy dronów są rozmieszczeni w północno-zachodniej Libii i to jeszcze od końca 2025 roku.
Według innego źródła, cytowanego przez stację, międzynarodowa baza wojskowa w Misracie jest wykorzystywana jako „punkt startowy” dla dronów atakujących tajemniczą flotę rosyjskich tankowców w regionie. Ukraina ma w zamian szkolić lokalną armię.
Podobno informacje stają się wiarygodne dopiero; kiedy im się zaprzeczy i tu może być coś na rzeczy. Na początku marca libijski zarząd portu poinformował, że rosyjski gazowiec „Arctic Metagaz” został trafiony „nagłymi eksplozjami, po których nastąpił gwałtowny pożar”. Miało to miejsce na wodach na północy od portu Syrta. Moskwa wówczas oskarżała Ukrainę o atak przy użyciu dronów morskich wystrzelonych z wybrzeża Libii.
Źródło: AFP/ France Info


