Konflikt na Ukrainie odbywa się a udziałem żołnierzy z całego świata. Kijów nie krył od początku udziału zagranicznych „ochotników”. Armia rosyjska od pierwszych miesięcy wojny z Ukrainą korzystała z żołnierzy zagranicznych, ale bardziej dyskretnie.
Amnesty International twierdzi, że programy rekrutacyjne Moskwy opierają się jednak „na praktykach oszustwa, przymusu, a czasami najemnicy zwabiani są obietnicą zatrudnienia w sektorze cywilnym lub poza frontem.
Potwierdza to kilku lankijskich jeńców wojennych, przesłuchiwanych w ukraińskich obozach. Opowiadają, że zostali zwabieni ze Sri Lanki do Rosji perspektywą pracy cywilnej. Po dotarciu na miejsce musieli podpisać kontrakt wojskowy w języku, którego nie rozumieli i zostali wysłani na szkolenie. Być może to jednak sposób wybielania się w niewoli.
Inny ukraiński jeniec z dalekiej Kuby, opowiadał, że „powiedziano mu, że będzie pełnił rolę wsparcia i nie pojedzie na front”. AI twierdzi, że wielu przesłuchiwanych zagranicznych żołnierzy nie wyraziło świadomej zgody na udział w działaniach wojennych.
Szacuje się, że Rosja zwerbowała żołnierzy z około 40 krajów. Szef ukraińskiego wywiadu wojskowego (GUR) Ołeh Iwaszczenko twierdzi, że najemnicy pochodzą z Ameryki Łacińskiej, Afryki i Azji Środkowej i są „włączani do jednostek szturmowych”.
Kijów twierdzi, że najemnicy zagraniczni mogą stanowią nawet 30% nowo tworzonych jednostek. Werbunek na szeroką skalę potwierdzają też opublikowano oficjalnie w Rosji dokumenty np. o śmierci trzech Kolumbijczyków i jednego obywatela.. Zimbabwe, którzy „zginęli w akcji”. Na początku sierpnia ukraińskie Ministerstwo Obrony nagłośniło sprawę dwóch kirgiskich najemników, którzy zginęli po wstąpieniu do armii rosyjskiej.
Ukraina podaje, że jej armia zidentyfikowała 28 405 cudzoziemców, którzy podpisali kontrakty z armią rosyjską między początkiem wojny a 1 stycznia 2026 roku. Liczebność najemników ocenia się na około 30 000 ludzi, co w skali armii rosyjskiej nie jest zbyt duża liczbą, ale warto pamiętać, że tylu żołnierzy ma np. armia Czech.
Ukraiński wywiad wojskowy ocenia, że w tym roku sfinalizowanych zostanie 18 500 dodatkowych kontraktów. Moskwa wprowadziła w celu rekrutacji uproszczone procedury przyznawania obywatelstwa rosyjskiego ochotnikom wojskowym, od czerwca, cudzoziemcy, którzy służyli w wojsku, nie mogą być deportowani z Rosji. Liczy się także zachęta w postaci żołdu.
Rosja prowadzi kampanie rekrutacji w kilku krajach, głównie przez media społecznościowe. Czasami pod obietnicą „pracy w Rosji”. W maju żona pewnego Peruwiańczyka oświadczyła, że jej mąż wyjechał do Rosji z nadzieją na znalezienie dobrze płatnej pracy w bazie wojskowej, ale został wysłany do koszar na szkolenie bojowe.
Połowa zagranicznych najemników jest werbowana jednak na terytorium Rosji, gdzie przebywają nie zawsze legalnie. I tak obywatele Azji Środkowej (Uzbekistanu, Tadżykistanu i Kazachstanu) mają stanowić liczbę 7000 rekrutów. Jeńcy wojenni z tych krajów zgłaszali, że byli zachęcani lub zmuszani do podpisywania kontraktów wojskowych po kontrolach policyjnych w ich miejscach pracy lub mieszkaniach.
Zagraniczni jeńcy wojenni, z którymi rozmawiała Amnesty International, stwierdzili, że bardziej motywowała ich perspektywa uzyskania obywatelstwa rosyjskiego niż obiecywana nagroda finansowa. Kilka krajów zareagowało dość ostro na akcje werbunkowe Kremla. Po protestach m.in. Kenii i Indii, Moskwa zaprzestała rekrutowania obywateli tych państw.
Armia rosyjska wciąż ma jednak poszukiwać nowych „rynków” i pojawili się najemnicy np. z Azji Południowo-Wschodniej – Indonezji, Filipin Wietnamu. Przypadki te są dość rzadkie i takich żołnierzy jest znacznie mniej, niż pochodzących np. z Kuby, czy Nepalu. W Ameryce Łacińskiej sieci werbunkowe działają w Peru, Brazylii i Kolumbii. Podejrzewa się, że w werbowaniu pomaga też Kościół Prawosławny. Kolumbia oficjalnie zwróciła się do Moskwy i Kijowa o zaprzestanie rekrutacji jej obywateli, dodając, że otrzymała 890 nowych wniosków o pomoc konsularną od Kolumbijczyków w Rosji i 863 z Ukrainy.
Kijów doliczył się 3390 poległych żołnierzy zagranicznych w służbie rosyjskiej od początku wojny. 42% z nich zginęło w ciągu pierwszych czterech miesięcy po podpisaniu kontraktu. Brytyjskie media z kolei na początku lipca zidentyfikowały ponad 3500 cudzoziemców, którzy zginęli walcząc u boku Rosji. Stanowi to 1,54% całkowitej liczby potwierdzonych zgonów w szeregach rosyjskich. Brytyjskie media doliczyły tu śmierć 2304 północnokoreańskich żołnierzy. Nie są to jednak ochotnicy, ale kontyngent wojskowy wysłany na front przez państwo Kima.
Źródło: France Info


