Oskarżenia ze strony Zachodu, że Moskwa miała udział w incydencie dronowym na lotnisku w Lipsku, są „w gruncie rzeczy początkiem prawdziwej wojny” – oświadczył w niedzielę szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow.
– Wszystkie te twierdzenia (kanclerza Niemiec Friedricha) Merza o tym, że Niemcy będą znów czołową potęgą militarną Europy, są realizowane w praktyce. W gruncie rzeczy wypowiada on nam wojnę – powiedział Ławrow, cytowany przez agencję Reutera za rosyjskimi państwowymi agencjami i mediami.
– Znaleźli jakiegoś drona. Powiedzieli, że rosyjski. Nikt się w to nie zagłębiał. W gruncie rzeczy, jest to początek takiej prawdziwej wojny. Wyrzucili konsulat generalny (Rosji) z Bonn, powiedzieli, że zrywają porozumienie. Zamykają Rosyjski Dom w Berlinie. Pamiętam, że przed wybuchem II wojny światowej (…) Niemcy też zamykały swoje misje dyplomatyczne – oznajmił Ławrow.
Szef niemieckiego MSW Alexander Dobrindt oświadczył w miniony wtorek, 1 września, że za sierpniowy incydent z dronem z materiałem wybuchowym na lotnisku w Lipsku odpowiada Rosja.
– Nie znajdujemy się w stanie wojny, ale każdego dnia jesteśmy celem działań w ramach wojny hybrydowej – podkreślił. W ramach odpowiedzi rząd Niemiec zdecydował, że zamknie konsulat generalny Rosji w Bonn oraz Rosyjski Dom w Berlinie.
W nocy z 4 na 5 sierpnia samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem w pobliżu lotniska w Lipsku na wschodzie Niemiec. Samolot przekierowano do Hanoweru, gdzie stwierdzono jego niewielkie uszkodzenia. Krótko wcześniej lotnisko w Lipsku wstrzymało działalność z powodu znalezienia na płycie, przy ukraińskim samolocie transportowym Antonow, drona z detonatorem oraz materiałów wybuchowych.
Przywódca Rosji Władimir Putin odrzucił 1 września oskarżenia Berlina i zarzucił Niemcom sfabrykowanie dowodów w celu obarczenia Moskwy odpowiedzialnością za incydent w Lipsku.


