Ponad 80 osób zginęło w Jemenie od czwartku w starciach między siłami prorządowymi i rebeliantami Huti – poinformowały w piątek źródła obu stron.
Przedstawiciele wojska, pełniący służbę na wybrzeżu Morza Czerwonego i w okolicach miasta Taizz na południowym zachodzie kraju, oznajmili, że zginęło odpowiednio 24 i 15 przedstawicieli sił prorządowych.
Rebelianci powiadomili natomiast o śmierci co najmniej 42 osób w swoich szeregach w strefach kontrolowanych przez Huti.
W Jemenie od 2014 r. trwa wojna domowa. Huti kontrolują zachód i północ kraju, w tym stolicę, Sanę. Walczący z rebelią i uznawany na arenie międzynarodowej rząd jest wspierany przez Arabię Saudyjską. Od 2022 r. konflikt był w dużej mierze zamrożony, ale latem doszło do kolejnej eskalacji.
W lipcu Arabia Saudyjska i ruch Huti ostrzeliwały się wzajemnie, a jemeńscy rebelianci ogłosili blokadę morską saudyjskich portów nad Morzem Czerwonym. Huti przeprowadzili też serię uderzeń na statki handlowe na tym akwenie. Wzrost napięcia wokół Huti nałożył się na wojnę USA i Izraela z Iranem.
W wojnie domowej w Jemenie i podczas towarzyszącego mu kryzysu humanitarnego zginęło – według szacunków ONZ – blisko 400 tys. osób. Jemen jest pogrążony w kryzysie humanitarnym na wielką skalę.


