Kontrole graniczne, zawieszenie strefy Schengen, „centra powrotów”, takie tematy po inwazji na hiszpańską Ceutę powodują, że 27 państw członkowskich UE jest w rozsypce w obliczu kryzysu migracyjnego. Ministrowie spraw wewnętrznych państw członkowskich Unii Europejskiej mają się spotkać we wtorek, aby nakreślić odpowiedź na falę migracji, która przetoczyła się przez hiszpańską enklawę Ceutę. Okazuje się jednak, że różnice zdań narastają.
Dwadzieścia dwa państwa członkowskie Unii Europejskiej połączyły siły w zróżnicowanej koalicji pod przewodnictwem włoskiej liderki Giorgii Meloni i duńskiej socjaldemokratki Mette Frederiksen. W liście otwartym skierowanym do przewodniczących instytucji europejskich i premiera Irlandii, która sprawuje rotacyjne przewodnictwo w Radzie, sygnatariusze, w tym kanclerz Niemiec Friedrich Merz, wzywają do „natychmiastowej i skoordynowanej reakcji europejskiej”.
Problem w tym, że odpowiedzi na kryzys i koncepcje są bardzo różne. Takie wezwanie do jedności już zaczyna pękać. Francja, Portugalia i Luksemburg nie podpisały dokumentu. W kolejnym liście skierowanym do przewodniczących instytucji europejskich, premier Hiszpanii Pedro Sánchez potępił „postawy sprzeczne z długoterminowymi interesami Europy”.
Hiszpański socjalista, który nie radzi sobie z kryzysem, twardo broni Schengen. Jednak wcześniej, bez Ceuty, doprowadził do procesu legalizacji pobytu setek tysięcy migrantów, którzy z Hiszpanii mogą legalnie dostawać się do krajów całej UE.
Ubocznym skutkiem problemów z Hiszpanią, jest przyrost notowań partii prawicowych w całej Europie. Szczególne obawy mają tu władze francuskie, gdzie umacnia się szansa na prezydenturę Marine Le Pen, bo Francuzi bacznie obserwują działania sąsiada i jako pierwsi odczują skutki imigracyjnej polityki Sancheza.
Według hiszpańskiego rządu, w poniedziałek 3 sierpnia, większość z 60 000 migrantów, którzy przekroczyli granicę między Marokiem a Hiszpanią, została zawrócona. Jednak nie tylko mieszkańcy Ceuty domagają się wzmożonej kontroli granic i kryty-kują politykę Sancheza.
We Francji Marine Le Pen i Jordan Bardella skomentowali wydarzenia z Ceuty jako „szaleństwo” i „skoordynowaną inwazję migracyjną na terytorium Europy”. Le Pen żądała, by Francja natychmiast wzmocniła kontrolę graniczną, a francuski rząd uczynił to w ciągu kilku godzin. Le Pen dodała, że „w 2027 roku swobodny przepływ osób w strefie Schengen powinien być zarezerwowany wyłącznie dla obywateli UE”.
W teorii migranci z Ceuty nie mają prawa wjechać do kontynentalnej Hiszpanii, ale nie dotyczy to np. nieletnich. Hiszpańskie prawo „nakłada na władze obowiązek zajęcia się „nieletnimi bez opieki”. Po tej inwazji zapewne liczba migrantów mocno się nie zwiększy, ale ten napływ trwa, a incydent pokazuje kruchość i nieprzystosowanie przepisów unijnych do kolejnych tego typu najazdów.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zaapelowała w poniedziałek o „wspólną europejską odpowiedź”. „Ten epizod wyraźnie pokazuje, że musimy pójść dalej, aby wzmocnić nasze granice w najbardziej newralgicznych punktach ” – napisała w liście do premiera Hiszpanii Pedra Sancheza. Wśród opcji znalazły się: „wzmocniony nadzór, a w razie potrzeby, stosowanie barier fizycznych”.
Ceuta, ce soir : Un homme blessé est porté à travers la ville par les migrants sous des cris de « Allahu Akbar ». La police observe, complètement dépassée.pic.twitter.com/pWbDIFbHjj
— Fdesouche.com est une revue de presse (@F_Desouche) August 2, 2026
Źródło: Le Figaro/ AFP
