Warszawski sąd pokrzyżował plany Grzegorza Brauna. Wniosek o oficjalne dopisanie imienia i nazwiska polityka do nazwy partii Konfederacja Korony Polskiej został oddalony. Decyzja nie jest jeszcze prawomocna.
O tym, że Braun planuje kosmetyczny rebranding partii, informował na początku czerwca redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” Tomasz Sommer.
– Oczywiście rewolucji nie będzie. Zamiast Konfederacja Korony Polskiej będzie Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna (…) Po to, żeby uzyskać nieco lepszy wynik, gdyż niektórym wyborcom mogą się Konfederacje (Konfederacja Wolność i Niepodległość Mentzena i Bosaka oraz Konfederacja Korony Polskiej Brauna – red.) mylić. I krótko mówiąc nie wiedzą, która z nich jest Grzegorza Brauna – mówił Sommer.
Sam Braun kilka dni później potwierdził w rozmowie z „Najwyższym Czasem!” chęć zmiany nazwy partii. – Zastanowiliśmy się, czy przypadkiem nie należy rozwiać jakichkolwiek niejasności i czy nie należy ułatwić wyborcy dokonania wyboru właśnie poprzez uwidocznienie w nazwie formalnie, legalnie zarejestrowanej mojego imienia i nazwiska – argumentował polityk.
Dodał, że „pół procenta (więcej głosów – red.) może się przełożyć na zdolność do przechylania szali w szerokim układzie parlamentarnym i dlatego nie wolno nam tego zlekceważyć”.
Sąd nie pozwolił Braunowi na zmianę nazwy partii
Na razie plany Brauna pokrzyżował Sąd Okręgowy w Warszawie. Jak przekazała na łamach „Rzeczpospolitej” rzecznik prasowa placówki Sylwia Urbańska-Tkocz, postanowienie o oddaleniu wniosku Konfederacji Korony Polskiej zapadło 22 czerwca. Powodów nie podała.
Wyrok nie jest prawomocny. Partia Brauna zapewne się odwoła, ale na razie czeka na pisemne uzasadnienie orzeczenia.
