Strona głównaWiadomościPolskaBłagał o tlen, wykrwawił się w szpitalu. Trzech lekarzy sądzonych za śmierć...

Błagał o tlen, wykrwawił się w szpitalu. Trzech lekarzy sądzonych za śmierć 19-letniego Olka

-

- Reklama -

Tragiczny finał ucieczki przed policją, wstrząsające nagrania z karetki i zarzuty dla personelu medycznego. Przed sądem w Grudziądzu toczy się proces trzech lekarzy oskarżonych o narażenie 19-letniego Olka na utratę życia. Zamiast natychmiastowego ratunku, ciężko ranny chłopak doczekał się transportu w kajdankach i ignorowania jego błagań o pomoc.

Dramat rozegrał się w styczniu 2024 roku. 19-letni Aleksander, uciekając przed policjantami, próbował przeskoczyć płot i nadział się na metalowy element ogrodzenia. Doznał rozległej rany uda.

- Reklama -

Z ujawnionych później nagrań z policyjnych kamer i monitoringu karetki wynika, że ranny chłopak był przytomny. Rozpaczliwie prosił o tlen, powtarzając, że nie może oddychać.

Zamiast profesjonalnej opieki, 19-latek był transportowany do szpitala ułożony na brzuchu, z rękami skutymi kajdankami za plecami. Zdaniem biegłych taka pozycja drastycznie utrudniła ocenę jego funkcji życiowych. Po dotarciu na Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR), lekarz kierujący akcją nie przekazał informacji o krytycznym stanie pacjenta. Nastolatek ostatecznie wykrwawił się na terenie placówki.

Prokuratura postawiła w stan oskarżenia trzech medyków: członka załogi ambulansu, anestezjologa oraz lekarza z SOR-u. Zarzuca im się nieumyślne narażenie pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia poprzez niewłaściwe procedury medyczne. Grozi za to do 5 lat więzienia. Żaden z oskarżonych nie przyznaje się do winy.

Sprawą zajęła się „Uwaga! TVN”. Przytoczono jedną z ostatnich rozpraw, podczas której zeznawał ratownik medyczny. Mężczyzna przekonywał sąd, że rana nie wyglądała na śmiertelną, a parametry nie wskazywały na potrzebę podania tlenu. Swoją decyzję o przytrzymywaniu pacjenta za włosy tłumaczył „troską o bezpieczeństwo”. Te słowa wywołały wybuch rozpaczy u matki Olka, która wykrzyczała na sali sądowej, że jej syn wtedy umierał.

W toku śledztwa potwierdzono, że ambulans wyjechał z opóźnieniem i poruszał się bez sygnałów dźwiękowych. Po telewizyjnych reportażach dyrekcja szpitala natychmiast zwolniła załogę karetki. Rodzina zmarłego zapowiada walkę o pociągnięcie do odpowiedzialności wszystkich osób, które tamtego dnia zawiodły 19-latka.

Źródło:Uwaga! TVN

Najnowsze