PiS z KO zgodnie popierają masową inwigilację komunikacji w Internecie. (…) Pewnie za dwa, trzy lata, pisowcy będą mówić, że oni od zawsze byli przeciwko inwigilacji, tak jak byli przeciwko Zielonemu Ładowi, KPO, unijnym podatkom, masowej imigracji z Azji i Afryki – komentuje Sławomir Mentzen najnowsze głosowanie w Parlamencie Europejskim, który przyjął unijną dyrektywą Chat Control.
Mentzen napisał w mediach społecznościowych, że „europosłowie PiS razem z europosłami KO doprowadzili do przyjęcia dyrektywy Chat Control, oznaczającej automatyczne skanowanie wiadomości na komunikatorach”. Dodał, że „PiS z KO zgodnie popierają masową inwigilację komunikacji w Internecie. Gdyby nie oni, udałoby się tę dyrektywę odrzucić!”.
Polityk przy okazji nie ma wątpliwości, że w przyszłości politycy PiS będą deklarować sprzeciw wobec inwigilacji, „tak jak byli przeciwko Zielonemu Ładowi, KPO, unijnym podatkom, masowej imigracji z Azji i Afryki”.
Na koniec odgryzł się politykom PiS, którzy od miesięcy kreślą narrację, jakoby Mentzen chciał w przyszłości współpracować z Tuskiem.
„To wy z Tuskiem wprowadzacie właśnie masową inwigilację Polaków! Głosowaliście jak ludzie Tuska! Jesteście siebie warci!” – zwrócił się do posłów PiS Mentzen.
Unijna dyrektywa Chat Control
Pod pretekstem walki o „dobro dzieci” Unia Europejska zobowiązuje dostawców usług komunikacyjnych, takich jak WhatsApp, Messenger, Signal czy Telegram, do inwigilowania wszystkich wiadomości i „zgłaszania podejrzanych treści”.
Regulacja funkcjonuje od 2021 roku na zasadzie tymczasowego, dobrowolnego, rozporządzenia znanego jako „Chat Control 1.0”. 7 lipca europosłowie przyspieszyli procedurę przywrócenia masowego skanowania wiadomości już pod przymusem, a dyrektywie nadali tryb pilny. Oznaczało to, że w końcowym głosowaniu, 9 lipca, aby odrzucić dyrektywę wprowadzającą inwigilację, konieczna była bezwzględna, a nie zwykła większość.
Zwykłą większość udało się osiągnąć (314 przeciwko dyrektywie, 276 za), ale bezwzględnej większości już nie (potrzeba było 361 głosów). Zarówno 7 lipca, jak i dwa dni później za dyrektywą zagłosowali europosłowie Koalicji Obywatelskiej, PSL, Nowej Lewicy, a także część z Prawa i Sprawiedliwości. To m.in. dzięki ich głosom udało się zastosować procedurę pilną, co w praktyce oznaczało, że odrzucenie bezwzględną większością nie będzie możliwe. Finalnie przeciwko odrzuceniu dyrektywy z europosłów PiS głosowali Joachim Brudziński, Patryk Jaki, Maciej Wąsik, Mariusz Kamiński, Małgorzata Gosiewska oraz Bogdan Rzońca.
Przeciwnicy dyrektywy z kręgów wolnościowych argumentują, że mechanizm automatycznego skanowania komunikacji narusza podstawowe prawo do prywatności i tajemnicy korespondencji, podważając jednocześnie sens szyfrowania end-to-end stosowanego przez bezpieczne komunikatory. Krytycy wskazywali, że narzędzia nadzoru wprowadzone pod pretekstem ochrony dzieci mogą w przyszłości zostać wykorzystane do innych celów, także politycznych, a w rękach rządów służyć cenzurze i kontroli społeczeństwa. Wielu komentatorów porównywało projekt do rozwiązań znanych z dystopii Orwella, podkreślając, że stworzenie infrastruktury masowej inwigilacji stanowi precedens umożliwiający jej dalsze rozszerzanie.
Europejska demokracja w praktyce.
Mimo, że większość obecnych posłów zagłosowała przeciwko przedłużenia tymczasowego zezwolenia na dobrowolne skanowanie niezaszyfrowanych wiadomości prywatnych – tzw. Chat Control 1.0 (314 przeciwko tekstowi, 276 za), ale tekst i tak przeszedł.… https://t.co/qJPxJ2v0SW
— Mariusz Jagóra 🇵🇱 (@MariuszJagora) July 9, 2026
Tak jak gigantyczną kompromitacją prawie całego @pisorgpl w PE było głosowanie za 90 mld dla Ukrainy, tak teraz chyba jeszcze większą jest głosowanie większości delegacji za inwigilacją w ramach Chat Control.
— Łukasz Warzecha (@lkwarzecha) July 9, 2026
