Europoseł Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik trafiła na listę Myrotworeć, nieoficjalnie nazywaną bazą „wrogów Ukrainy”. Naszym wschodnim sąsiadom nie spodobało się jej wystąpienie w Parlamencie Europejskim, w którym potępiła działania UPA. Polityk domaga się stanowczej interwencji polskiego rządu.
O wpisaniu na listę „wrogów Ukrainy” Zajączkowska-Hernik poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych. Znalazła się tam tuż po swoim głośnym przemówieniu na forum unijnym, w którym w ostrych słowach skrytykowała Ukraińską Powstańczą Armię i porwała kartkę w czerwono-czarnych barwach.
„Właśnie dowiedziałam się, że po wystąpieniu w Parlamencie Europejskim, gdzie potępiłam ludobójców z UPA, trafiłam na stronę Myrotworeć” – napisała europoseł, zaznaczając, że to lista prowadzona przez ukraińskie służby.
„To bardzo ciekawe, że strona ukraińska prowadzi listę polskich patriotów do wyeliminowania” – dodała.
Polityk Konfederacji publicznie zwróciła się również do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Wprost zapytała, dlaczego resort dyplomacji nie reaguje na przypadki umieszczania polskich obywateli w tego typu zestawieniach.
„Jeśli kto tam sądzi, że dam się zastraszyć tego typu „wrzutkami” to gratuluję optymizmu i mam wiadomość: nie cofnę się ani o krok w obronie polskiej racji stanu i pamięci ofiar ludobójstwa na Wołyniu” – podsumowała Zajączkowska-Hernik.
