Strona głównaWiadomościŚwiatArchidiecezja Chicago twierdzi, że wszyscy samobójcy idą do nieba

Archidiecezja Chicago twierdzi, że wszyscy samobójcy idą do nieba

-

- Reklama -

Archidiecezja Chicago, która formalnie jest katolicka przekonywała, że samobójcy są zbawieni. Poza oczywistymi dramatycznymi możliwościami w świecie fizycznym, tj. zmniejszenia oporów przeciwko samobójstwu wśród ludzi, jest to sprzeczne z nauczaniem Kościoła.

Archidiecezja Chicago, której przewodzi kard. Blase Cupich odsłoniła pomnik ku czci „osób, które straciły życie w wyniku samobójstwa”. Władze archidiecezji chciały „zapewniły” też katolików, że samobójcy „nie są potępieni”.

- Reklama -

W komunikacie prasowym archidiecezja przekonywała, że choć „historycznie Kościół katolicki odmawiał katolickich pogrzebów w kościołach i pochówków w ziemi poświęconej osobom, które zmarły w wyniku samobójstwa […] Kościół przeszedł znaczącą transformację w swoim rozumieniu samobójstwa i chorób psychicznych i obecnie uznaje, że wiele osób umierających w wyniku samobójstwa cierpi na choroby psychiczne i nieznośny ból”.

„Kościół teraz obejmuje te osoby i potwierdza, że ​​są z Bogiem, a nie potępieni” – ogłosiły władze archidiecezji.

Należy zaznaczyć tu dwie rzeczy. Po pierwsze, jest to kłamstwo. Kościół nie naucza, że samobójstwo nie oznacza potępienia. Po drugie, uzasadnienie jest podobne do próby zmiana Katechizmu przez Franciszka, który życzeniowo ogłosił sobie, że każdego można odizolować od społeczeństwa i kara śmierci nie jest już potrzebna, w związku z tym rzekomo jest moralnie zła. Tak i tutaj przedstawia się teorię będącą myśleniem życzeniowym, że skoro ktoś dopuścił się samobójstwa, to już zapewne nie mógł żyć w taki sposób, co jest błędne także na poziomie logicznym. Człowiek bowiem ma wybór, a podjęcie złego wyboru nie oznacza choroby psychicznej.

Według nauki Kościoła, samobójstwo to grzech śmiertelny. Jeśli zostanie popełnione, człowiek nie ma możliwości go żałować ani zadośćuczynić, więc prowadzi się w ten sposób na wieczne potępienie. Potwierdza to także Katechizm Kościoła Katolickiego.

„Samobójstwo zaprzecza naturalnemu dążeniu istoty ludzkiej do zachowania i przedłużenia swojego życia. Pozostaje ono w głębokiej sprzeczności z należytą miłością siebie. Jest także zniewagą miłości bliźniego, ponieważ w sposób nieuzasadniony zrywa więzy solidarności ze społecznością rodzinną, narodową i ludzką, wobec których mamy zobowiązania. Samobójstwo sprzeciwia się miłości Boga żywego” – podaje KKK w 2281.

W kolejnym punkcie zaznaczono jedynie, że „poważne zaburzenia psychiczne, lęk lub poważny lęk przed trudnościami, cierpieniem lub torturami mogą umniejszyć odpowiedzialność osoby, która popełnia samobójstwo”. Jednak nie jest to stwierdzone jako niepodważalny fakt i nikt nie gwarantuje, że rzeczywiście tak jest.

Należy też wspomnieć, że Kościół nie decyduje, kto jest zbawiony a kto potępiony, choć można się w niektórych kwestiach tego domyślać. Ogłoszenie archidiecezji, że „Kościół teraz obejmuje te osoby i potwierdza, że ​​są z Bogiem, a nie potępieni” jest także zwyczajnie kłamstwem nie tylko w kwestii samobójców, ale w ogóle wszelkich ludzi.

Poza herezją na poziomie katolickim, twierdzenie, że samobójcy nie są na wieki potępieni może mieć dodatkowy tragiczny efekt. Dla niejednej osoby jedynym „hamulcem” przed samobójstwem w trudnych sytuacjach jest wiara. Wmówienie im, że nie tylko nie grozi im potępienie, ale dodatkowo obietnica zbawienia może znacząco podnieść liczbę prób samobójczych u ludzi, którzy normalnie by się takich prób nie dopuszczali.

Pomnik nazwano „W pokoju”. Został „zaprojektowany z myślą o charakterze ekumenicznym i zapewnieniu wsparcia żałobnikom wszystkich wyznań i przekonań”. Znajduje się na cmentarzu Queen of Heaven w Hillside.

„Uroczystość odsłonięcia pomnika nastąpiła po tym, jak Demokraci z Illinois zalegalizowali wspomagane samobójstwo w grudniu ubiegłego roku” – zaznacza redakcja lifesitenews.com.

Najnowsze