Podczas festiwalu Bangarang w Chwałkowie (gmina Krobia, powiat gostyński) doszło do bulwersującego zdarzenia. Podczas koncertu zespołu Baalzagoth podpalono dwa drewniane krzyże. Zdarzenie miało miejsce w pierwszy dzień imprezy w polu kukurydzy.
Wideo krążące w internecie pokazuje mężczyznę podpalającego krzyż pochodnią. Obok stoi strażak z gaśnicą – organizatorzy zapewniali zabezpieczenie przeciwpożarowe. Według relacji lokalnych mediów był to element „teatralnego performance’u i scenografii”.
Bangarang Festival w Chwałkowie, zespół Baalzagoth.
Podpalenie krzyża na koncercie, jako taki performance.
Dokąd my ku*wa zmierzamy? pic.twitter.com/S5Sg7E8CGg
— Bꓭambo (@obserwujesobie) June 29, 2026
Powiat gostyński, który dofinansował festiwal kwotą blisko 10 tys. zł, wydał stanowcze oświadczenie. Samorząd stanowczo potępia czyn palenia krzyża i zapowiada natychmiastowe wyjaśnienia od organizatorów oraz weryfikację umowy o dofinansowanie – z możliwością jej rozwiązania i żądania zwrotu środków.
Gmina Krobia (dofinansowanie 16 tys. zł) również wyraziła stanowczy sprzeciw wobec publicznego spalenia dwóch krzyży. Złożyła zawiadomienie do policji i zapowiedziała spotkanie z organizatorami. Samorząd podkreśla potrzebę szacunku dla wrażliwości mieszkańców i lokalnych tradycji.
Lokalny radny Hubert Łapawa (asystent społeczny posła Jana Dziedziczaka) nie ma wątpliwości: „To, co wydarzyło się podczas tegorocznego festiwalu Bangarang Festival jest niedopuszczalne i karygodne. Publiczne spalenie krzyża nie jest żadną formą sztuki. Jest aktem, który godzi w uczucia religijne i wartości, z którymi utożsamia się ogromna część naszego społeczeństwa”.
Poseł Jan Dziedziczak w swoich mediach społecznościowych określił wydarzenie mianem skandalu i przekroczenia wszelkich granic oraz „ordynarnej prowokacji i jawnej pogardy wobec wartości, które są święte dla milionów Polaków”.
Organizator festiwalu – Stowarzyszenie „Dżentelmeni Metalu” – oraz zespół Baalzagoth (promujący album „No God, No Savior”) tłumaczą, że płonące krzyże były jedynie rekwizytami scenicznymi, wykonanymi z użyciem żelu pirotechnicznego (nie spalał się sam krzyż).
Prezes Stowarzyszenia Łukasz Wojtkowiak podkreślił, że wszyscy członkowie są „osobami wychowanymi w wierze katolickiej”. – Żaden z nas nie miał złych zamiarów wykonując ten akt – to nie był manifest na zasadzie: „Nienawidzmy krzyża, dlatego go podpalimy”. Nie, nie i jeszcze raz nie. Jesteśmy normalnymi ludźmi i chcemy działać na rzecz sztuki. Nasz festiwal ma charakter undergroundowy i w takiej konwencji chcemy go utrzymać. Przepraszamy wszystkich, których uraziliśmy, nikogo nie chcieliśmy obrazić personalnie – powiedział w rozmowie z gostynska.pl.
Z kolei zespół podkreśla, że celem nie było „obrażanie kogokolwiek ani nawoływanie do przemocy czy dyskryminacji”, a próby „cenzurowania sztuki” uznaje za „niebezpieczny precedens dławiący wolność słowa i wyrazu w Polsce”. „Sztuka musi pozostać wolna” – podkreślił w imieniu grupy Oktavius Hellhammer.
Bangarang to impreza skierowana głównie do fanów metalu i punku. Mimo kontrowersji wokół incydentu, lokalne samorządy wcześniej zdecydowały się dofinansować wydarzenie. Po zdarzeniu zapowiadają dokładną weryfikację umów i możliwe konsekwencje finansowe dla organizatorów.
Sprawa jest rozwojowa. Policja prowadzi czynności wyjaśniające, a w przestrzeni publicznej trwa ożywiona dyskusja o granicach wolności artystycznej i szacunku dla symboli religijnych.
