Reprezentacja Republiki Zielonego Przylądka gra dalej na Mistrzostwach Świata. Problemy ma jednak jej kapitan Ryan Mendes, wobec którego – jak donoszą zagraniczne media – jedna z kobiet wysunęła oskarżenia o gwałt. Przedstawione szczegóły oraz okoliczności są wstrząsające, ale zarzuty nie zostały mu na razie formalnie postawione.
Radość z historycznego awansu Republiki Zielonego Przylądka na piłkarskie Mistrzostwa Świata przykryły oskarżenia o gwałt. Kapitan reprezentacji Ryan Mendes, który prawie cały poprzedni sezon spędził w tureckim Igdir FK, wcale nie był pewien udziału w światowych rozgrywkach.
Na początku kwietnia 2026 r. Brazylijka, która w marcu 2026 r. była tłumaczką kadry, złożyła zawiadomienie na policję, twierdząc, że padła ofiarą gwałtu. Sprawcą miał być Ryan Mendes.
Według doniesień medialnych do zdarzenia miało dojść pod koniec marca podczas turnieju FIFA Series w Nowej Zelandii, gdzie kadra Republiki Zielonego Przylądka rozegrała dwa mecze – z Chile i z Finlandią. Do incydentu miało dojść po pierwszym z meczów.
„Otrzymała zaproszenie do jednego z pokoi hotelowych. Poszła tam, ponieważ była przekonana, że będzie musiała pełnić rolę tłumaczki. Okazało się, że miało to być spotkanie towarzyskie, dlatego też szybko wróciła do swojego pokoju. Wkrótce potem miała usłyszeć pukanie do drzwi, dlatego otworzyła je, sądząc, że ktoś potrzebuje jej pomocy w tłumaczeniu. W tym momencie Ryan Mendes wszedł do pokoju i zaatakował ją fizycznie, dusząc, zadając ciosy pięściami, a także ugryzł ją, gdy próbowała się bronić, a następnie zgwałcił” – czytamy na łamach „Globo”.
Kobieta miała udokumentować doznane wówczas obrażenia za pomocą zdjęć – chodzi o liczne siniaki i zadrapania. Następnie Brazylijka miała udać się po pomoc, a później złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Ponadto do FIFA oraz do federacji Republiki Zielonego Przylądka trafił wniosek o ukaranie Mendesa wykluczeniem z mundialu. Na ten ostatni jednak nie odpowiedziano, a skrzydłowy pojawił się na mistrzostwach.
Według „Globo”, piłkarzowi może grozić do 20 lat pozbawienia wolności. Obecnie zbierane są dowody i trwa śledztwo, a oskarżenie nie zostało na razie formalnie postawione.
