Dr Michał Sutkowski w „Debacie Gozdyry” w Polsat News wskazał na rosnącą wrogość Polaków wobec lekarzy. – Mamy coraz więcej osób, które przychodzą do gabinetu i plują nam na buty – powiedział dr Sutkowski, komentując ujawnienie kilku tylko przypadków patologicznie wysokich zarobków medyków z pieniędzy podatników.
W „Debacie Gozdyry” poruszono temat afery ujawnionej przez zero.pl. Dawid Kacprzyk jako koordynator SOR-u nie mający zrobionej specjalizacji oraz wówczas radny KO zarobił w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Miał też przepracować 3976 godzin w roku, co oznacza 165,5 doby.
Potem ujawniono tzw. salonik VIP W utrzymywanym przymusowo przez nas – podatników – szpitalu, w którym politycy KO i ich bliscy byli przyjmowani w ekspresowym tempie. Sprawa cały czas się rozwija i ujawniane są kolejne patologie zarobkowe lekarzy, którzy mają udział w łupach ze ściąganych z nas haraczy zwanych podatkami.
– Moim zdaniem te szczegóły, które są istotne z punktu widzenia prokuratury, nadzoru, mało interesują. Interesuje, kiedy się to wszystko zmieni, kiedy to się skończy i na tym powinna się też koncentrować nasza dyskusja, która przetacza się od tygodnia. Z jednej strony mamy odpowiedzialność zbiorową lekarzy, na co się absolutnie nie zgadzamy. Nie chcemy się tłumaczyć – powiedział dr Sutkowski, prezes i rzecznik Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.
Przekonywał, że lekarze „nie powinni być adwokatami” w sprawach dotyczących ujawnionych nieprawidłowości i nie powinni się tłumaczyć.
– Ta antylekarskość, która bije w niektórych sytuacjach powoduje, że mamy coraz więcej osób, które przychodzą do gabinetu i plują nam na buty i będziemy mieli chorujących Polaków – mówił dr Sutkowski.
– Tak, dosłownie. To się stało dwa, czy trzy dni temu. Na fali tej historii. To była pani która powiedziała, że tutaj więcej nie przyjdzie „bo pan pewnie też tyle zarabia”. […] Powiedziała, że będzie teraz chodziła do znachorów – przekonywał w Polsat News Sutkowski.
Zapewne wtedy też kierownik SOR wstał i zaczął klaskać.
– My powinniśmy mówić o zmianach systemowych, które leżą u podstaw. Nie umowy B2B, chociaż też tu potrzeba regulacji i nie jakie to są umowy, ale jakość tego wszystkiego i zwykła ludzka przyzwoitość. A od polityków ludzie wymagają uporządkowania systemu. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś na tej fali tego nie chciał zrobię – ocenił.
Najprościej byłoby przestać wywalać publiczne pieniądze w nieskuteczną, drogą i jak widać pełną patologii państwową usługę medyczną, formalnie zwaną „służbą zdrowia”. Lekarze – wbrew panicznym wpisom w mediach społecznościowych środowiska – nie wyjechaliby masowo, a Polacy przekonaliby się, że wystarczą znacznie mniejsze pieniądze na wolnym rynku, niż w socjalizmie, który – jak widzimy doskonale – i tak nie działa.
