W prowincji Santa Elena w Ekwadorze dziesiątki osób wzięły w poniedziałek udział w marszu ku pamięci polskiej aktywistki antykorupcyjnej Moniki Silvy Koniuszek. Uczestnicy manifestacji, zorganizowanej tydzień po jej śmierci, wzywali do przejrzystego śledztwa w tej sprawie.
– Nikt tu nie wierzy, że Monika się zabiła. Żądamy dogłębnego dochodzenia, żeby dowiedzieć się dokładnie, co stało się z nią tego dnia – powiedziała PAP jedna z uczestniczek marszu, przedstawiająca się imieniem Cristina.
Podkreśliła, że aktywistka była bardzo ważna dla lokalnej społeczności. – Nie tylko ujawniała korupcję w prowincji i na szczeblu krajowym. Prowadziła też działalność dobroczynną, pomagała ludziom. Była tu bardzo kochana – dodała Cristina.
Marsz zorganizowała grupa osób, które znały pochodzącą z Polski aktywistkę. Uczestnicy nieśli świece i transparenty, między innymi z hasłami: „sprawiedliwość dla Moniki” i „chcieli cię uciszyć, ale teraz świat zna twój głos” – widać na zdjęciach i nagraniach przekazanych PAP.
– My, jej przyjaciele, chcemy zachować pamięć o niej, podziękować za jej obecność na tych ziemiach i zapamiętać ją taką, jaka była, jako wzór dla całej społeczności – przekazał PAP mieszkający w prowincji Santa Elena mężczyzna o imieniu Rodolfo.
Uczestnicy mówili też o planach namalowania muralu poświęconego aktywistce i nadania jej imienia jednej z ulic w dzielnicy.
Monika Silva Koniuszek mieszkała w Ekwadorze od ponad 10 lat. Była przewodniczącą fundacji La Integridad. Zgłaszała i nagłaśniała przypadki domniemanej korupcji i nieprawidłowości w lokalnych władzach, m.in. przy sprzedaży miejskich gruntów.
Ciało aktywistki znaleziono 8 czerwca w jej mieszkaniu w miejscowości Montanita w nadmorskiej prowincji Santa Elena. Dzień później minister spraw wewnętrznych Ekwadoru John Reimberg oświadczył, że podejrzewa się, iż odebrała sobie życie.
Ta hipoteza została jednak szybko zakwestionowana przez lokalne media, które przypominały między innymi, że kobieta już kilka miesięcy temu informowała, że otrzymuje groźby i obawia się o swoje życie. O przejrzyste dochodzenie w jej sprawie apelowała delegatura UE w Ekwadorze i Międzyamerykańska Komisja Praw Człowieka.
Prokuratura Ekwadoru ogłosiła, że wszczęła śledztwo i zwróciła się o współpracę międzynarodową, by uwzględnić w nim zagranicznych biegłych. Reimberg oświadczył, że nakazał, aby zostało ono przeprowadzone „z największą szybkością i przejrzystością, a fakty zostały w pełni wyjaśnione”.
