Na Kubie od kilku tygodni notowane są liczne przypadki kradzieży infrastruktury niezbędnej do przesyłu danych teleinformatycznych. Przedstawiciele władz postrzegają zjawisko jako działania „grupy sabotażystów”.
Według niezależnych mediów, Radia Marti oraz portalu Ciber Cuba, do kradzieży dochodzi szczególnie w aglomeracji głównych miast wyspy: stolicy kraju Hawany, Santiago de Cuba, a także w Holguin i Camaguey.
W związku z falą kradzieży w sobotę bez dostępu do połączeń telefonicznych i internetu były tysiące mieszkańców Kuby.
Cytowany przez media inż. Luis Torres Almarales z państwowego operatora sieci teleinformatycznych ETECSA uważa, że fala kradzieży „to coś więcej niż wandalizm”. – To działanie zorganizowanych grup opłacanych za sabotaż – dodał.
Niezależne media przypominają, że kubański kodeks karny w najcięższych przypadkach sabotażu przewiduje dla skazanych karę śmierci lub dożywotnie więzienie.
Kubańskie władze potwierdzając proceder ataków na sieci planują rozszerzyć zasięg monitoringu miejskiego oraz wdrożyć system ostrzegania alarmowego.
