Strona głównaMagazynGotówka to wolność. Skandynawska odsiecz przed cyfrową kontrolą

Gotówka to wolność. Skandynawska odsiecz przed cyfrową kontrolą

-

- Reklama -

Jak to się wszystko zmienia! Tam, gdzie nie spodziewasz się niczego dobrego – zderzasz się z miłymi niespodziankami. Tam, gdzie teoretycznie mógłbyś spodziewać się czegoś pozytywnego – wręcz przeciwnie.

Nagle ciepłe wiatry powiały z mroźnej Skandynawii. Najpierw Konferencja Episkopatów Skandynawii wydała twarde oświadczenie krytykujące sodomię – znacznie bardziej jednoznaczne niż wiele episkopatów, biskupów, mediów katolickich w krajach, gdzie katolicy są (formalnie) większością, a nie zdecydowaną mniejszością, jak choćby w Szwecji, Norwegii czy Danii. Potem władze w Sztokholmie spektakularnie przeprosiły się z gotówką, prawdziwymi pieniędzmi – i to akurat w czasie gdy Unia Europejska przykręca śrubę bezgotówkową. Przypomnieć się godzi, że Królestwo Szwecji należy do UE od trzydziestu jeden lat – zatem nasi sąsiedzi przez morze popłynęli pod brukselski prąd.

- Reklama -

Przy okazji krótka historyczna przypominajka sprzed ponad trzech dekad, gdy ważyły się losy poszerzenia Unii o cztery kraje: Norwegię, Finlandię, Szwecję właśnie oraz Austrię. Z tej czwórki dwa społeczeństwa były dość sceptyczne: przede wszystkim norweskie, ale też szwedzkie. Norwedzy odrzucili ofertę Brukseli i pozostali na swoim. Co więcej: nigdzie się nie wybierają do tej pory.

Natomiast w sąsiedniej Szwecji sondaże pokazywały niewielka przewagę Unio-entuzjastów nad UE-sceptykami (czy UE-realistami, jak zwał, tak zwał) i miejscowy, ale też brukselski establishment drżał, czy operacja przejęcia Sztokholmu się powiedzie. Co prawda Szwedzi nie są potęgą demograficzną, ale gospodarczą już tak – i dlatego byli łakomym kąskiem dla Unii. Dodajmy do tego, że to obecnie jedno z dwóch największych terytorialnie państw UE – UE zyskiwała na tym akcesie sporą powierzchnię.

Co jednak przekonało Szwedów do akcesu UE – 12? Tak, to nie pomyłka, wtedy „Wspólnoty Europejskie” liczyły tylko dwanaście państw. Otóż wędką i rybą dla „Sverige” (oficjalna nazwa tego kraju po szwedzku) okazała się oferta, która po raz pierwszy w historii pojawiła się na stole rokowań między EWG/UE a państwem kandydackim. Bruksela zaproponowała mianowicie spore środki finansowe, co dotychczas było marchewką dla biedniejszych państw Europy Południowej (Grecja, Hiszpania, Portugalia w latach 80.) czy Irlandii (początek lat 70.). Jakimże to cudem możliwe było więc to przekupstwo? Ano wymyślono w cwany sposób specjalne „krany finansowe” dla regionów… słabo zaludnionych! Akurat w idealny sposób podlegały pod taką definicję olbrzymie, puste połacie Szwecji północnej. To był pierwszy i ostatni taki casus w dziejach integracji europejskiej, że bogacz dostał ocean szmalu. Konkretnie były to na przykład sowite dotacje na firmy, które funkcjonowały w północnej części kraju. Ba, szereg firm ze Sztokholmu, Goeteborga, Malmoe, Vesteras, Helsinborgu, Jonkopingu czy Skovde… specjalnie przenosiło swoje siedziby na północ. Jakoś przypominało to plantacje oliwek, które specjalnie pod kątem wysokich dotacji unijnych powstawały w Helladzie czy na Półwyspie Iberyjskim.

O potrzebie, ba, konieczności obrony gotówki, „realnego pieniądza” w naszym szeroko rozumianym środowisku mówi się od lat. Sam na ten temat pisałem artykuły, zabierałem głos publicznie. I oto odsiecz w tej sprawie niespodziewanie przyszła ze strony, której się nie spodziewaliśmy – kraju permanentnej ofensywy banków, przelewów, kart płatniczych. Te skandynawskie posiłki są tym bardziej istotne, że szeroko zakrojoną kontrofensywę w tej kwestii przeprowadza Bruksela, ale także niektóre kraje członkowskie, jak choćby inne Królestwo – Belgii. Przybiera to postać nieraz wręcz patologiczną. Można i warto o tym porozmawiać z Belgami, obojętnie Flamandami czy Walonami.

Kiedyś nieszczęsny Lech Wałęsa mówił o tym, że Polska powinna być „drugą Japonią”. Potem Jarosław Kaczyński mówił o „drugim Budapeszcie”. Czy dziś, przynajmniej w sprawie gotówki – czyli wolności, bo o to tu przecież chodzi! – należy rzucić hasło o Polsce jako „drugiej Szwecji”?

 


Tekst ukazał się w tygodniku „Najwyższy CZAS!” nr 31-32, 27 lipca – 9 sierpnia 2026 r. Do nabycia w najlepszych salonach prasowych lub w e-wydaniu na stronie Biblioteki Wolności.

Najnowsze