Rada Ministrów przyjęła propozycję wysokości minimalnego wynagrodzenia na przyszły rok. Wyniesie ono 4950 zł brutto, czyli wzrośnie o 144 zł. Oznacza to jednocześnie wzrost kar dla kierowców w przypadku braku przymusowego ubezpieczenia OC pojazdów.
W Polsce wysokość kary za brak obowiązkowego OC jest ściśle powiązana z minimalnym wynagrodzeniem. Oznacza to, że podwyższając tzw. płacę minimalną, poza „standardowymi” szkodami dla pracowników, pracodawców i w ogóle całego społeczeństwa rząd podwyższa tez kary dla kierowców.
Portal autokult.pl przypomina, że najwyższa kara za brak OC obowiązuje w sytuacji, gdy przerwa w ubezpieczeniu trwa 14 dni lub więcej.
„W takim przypadku właściciel pojazdu może zapłacić kwotę równą dwukrotności miesięcznego wynagrodzenia brutto, która po planowanej zmianie wyniesie 9900 zł. Psychologiczna granica 10 tys. zł nie zostanie więc jeszcze przekroczona” – podaje autokult.pl.
Przerwa w ubezpieczeniu OC pojazdu od 4 do 14 dni to równowartość płacy minimalnej. W przyszłym roku wyniesie więc 4950 zł. W przypadku przerwy krótszej, niż 4 dni, kara wyniesie połowę płacy minimalnej, czyli 2475 zł.
„Szansa, że potencjalna przerwa ujdzie nam na sucho, jest znikoma. UFG każdego roku wykrywa ok. 350 tys. takich przypadków. Wiele z nich wynika nie z celowego działania, lecz z braku wiedzy. Część właścicieli pojazdów błędnie zakłada, że nieużywane auto nie musi mieć obowiązkowego ubezpieczenia. Tymczasem także w takiej sytuacji brak OC może skończyć się dotkliwą karą” – przypomina redakcja.
RPO od lat krytykuje system sankcji stosowany przez UFG. Nikt jednak go nie zmienił i zapewne tego nie zrobi, bo to ułatwiłoby życie kierowcom.
