Strona głównaWiadomościPolitykaCzarnek żąda dymisji rządu po skandalicznych słowach Szeptyckiego o UPA

Czarnek żąda dymisji rządu po skandalicznych słowach Szeptyckiego o UPA

-

- Reklama -

Przemysław Czarnek (PiS) zażądał w niedzielę dymisji rządu Donalda Tuska. Powodem były słowa wiceministra nauki Karola Szeptyckiego, który w wywiadzie radiowym określił członków UPA jako „trochę takich ukraińskich żołnierzy niezłomnych”.

– Natychmiast do dymisji i to nie ten wiceminister, tylko cały rząd z Tuskiem na czele, bo to jest zdrada narodowa – powiedział Czarnek w Nowym Targu.

- Reklama -

Czarnek, wskazywany przez Prawo i Sprawiedliwość jako kandydat na przyszłego premiera, ocenił, że obecność Szeptyckiego w rządzie jest „potężnym skandalem”. Zarzucił mu, że „mówi o ludobójcach na Wołyniu, że byli to coś jakby polscy żołnierze niezłomni” i stwierdził, że „taki człowiek nie powinien być w polskim rządzie”.

Polityk PiS nawiązał do piątkowej wypowiedzi Szeptyckiego w radiu TOK FM. Wiceminister, pytany o miejsce UPA w ukraińskiej pamięci historycznej, powiedział, że była to formacja walcząca o niepodległość Ukrainy i „trochę tacy ukraińscy żołnierze niezłomni”, zaznaczając jednocześnie odrębność oceny zbrodni wołyńskiej.

Czarnek w swoim wystąpieniu zapowiedział również zwiększenie nakładów na naukę do 3 proc. PKB w ciągu kilku lat. Jak ocenił, obecny poziom finansowania jest najniższy w relacji do produktu krajowego brutto, a wyższe wydatki mają umożliwić rozwój badań naukowych i kształcenia na uczelniach, w tym w Akademii Nauk Stosowanych w Nowym Targu.

Polityk PiS odniósł się także do utworzonych za jego kadencji kierunków lekarskich na uczelniach zawodowych. Przekonywał, że mimo wcześniejszej krytyki ze strony przeciwników politycznych i części mediów obecny rząd przywraca im uprawnienia do kształcenia lekarzy, co – jak stwierdził – potwierdza słuszność wcześniejszych decyzji.

Zdaniem Czarnka, Polska zmaga się z poważnym niedoborem lekarzy, który szacował na 25–40 tys. osób. Argumentował, że rozwiązaniem problemu jest uruchamianie kolejnych kierunków lekarskich poza największymi ośrodkami akademickimi. Wskazywał, że uczelnie w takich miastach jak Nowy Targ, Kalisz, Płock, Elbląg czy Lublin zainwestowały w nowoczesną infrastrukturę dydaktyczną i mogą skutecznie kształcić przyszłych medyków.

Według byłego ministra edukacji rozwój kierunków medycznych w mniejszych ośrodkach ma zwiększyć dostęp do studiów dla młodych ludzi i w dłuższej perspektywie ograniczyć braki kadrowe w ochronie zdrowia. Odpowiedzialnością za obecną sytuację w służbie zdrowia obarczył rząd Donalda Tuska i kierownictwo Ministerstwa Zdrowia.

Czarnek skrytykował także Rzeczniczkę Praw Dziecka Monikę Horną-Cieślak w związku z interwencją dotyczącą zakończenia akcji darmowych lodów dla uczniów z czerwonym paskiem na świadectwie w jednej z lodziarni w Pszczynie. Ocenił, że działania rzeczniczki są przejawem „absurdu” i sprzeciwił się używaniu określenia „osoby uczniowskie”.

– Chcemy wykrzyczeć tej pani, która nazywa nasze dzieci „osobami uczniowskimi”, że są uczniowie i uczennice, chłopcy i dziewczęta, mężczyzna i kobieta. Jakim prawem odbiera pani mojej córce płeć? – powiedział polityk PiS. Dodał, że większość Polaków oczekuje „normalności” w edukacji oraz w kwestiach związanych z tożsamością i tradycją.

Były minister edukacji odniósł się również do polityki kulturalnej rządu, zarzucając mu wspieranie twórców, którzy – jak mówił – „obrażają polskość i naszą tradycję”, zamiast finansowania artystów pielęgnujących narodowe dziedzictwo. Krytykował także planowane wydatki na kulturę, zestawiając je z sytuacją finansową publicznej ochrony zdrowia.

(PAP)

Najnowsze