Na Ukrainie wzrasta coraz bardziej kult ukraińskich zbrodniarzy. Świadczy o tym pochówek lidera Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Andrzeja Melnyka w Panteonie wybitnych Ukraińców w Kijowie. Panteon ów ma pełnić rolę czegoś na kształt Grobu Nieznanego Żołnierza, na którym przywódcy innych państw i misji dyplomatycznych będą składać kwiaty, jak przewiduje protokół. W ten sposób chcą doprowadzić, by np. polscy politycy składali kwiaty na grobach morderców polskiego narodu. Do takich, dla których Ukraina była ponad wszystko, należy zaliczyć też Andrzeja Melnyka.
Dla przeciętnych Polaków nazwisko Melnyka, podobnie zresztą jak dla przeciętnych Ukraińców, nic nie mówi. Ukraina jest bowiem pogrążona w kulcie Bandery, którego zwolennicy mają na swoim koncie wymordowanie wielu melnykowców, którzy stali im na drodze do władzy w ukraińskim nacjonalistycznym ruchu. Andrzej Melnyk był na pewno mniej radykalny od Bandery, ale i on miał wobec państwa polskiego, Polaków i polskości określone „zasługi”. Przypomnijmy niektóre z nich. Był współzałożycielem UWO, czyli Ukraińskiej Wojskowej Organizacji, stawiającej sobie za cel walkę z państwem polskim. Była to terrorystyczno-sabotażowa organizacja. Organizacja ta była utrzymywana za pieniądze niemieckiego wywiadu, który robił co mógł, żeby zdestabilizować Kresy Rzeczypospolitej i w odpowiednim momencie wywołać tam antypolskie powstanie.
Niemiecki wywiad nie tylko opłacał tę organizację, ale szkolił jej członków. Mieli oni nie tylko walczyć czynnie, ale także poprzez wywoływanie konfliktów między ludnością polską a ukraińską nie dopuścić do porozumienia między Polakami a Ukraińcami. Melnyk był przez dwa lata Krajowym Komendantem tej organizacji. Ujęty przez policję został skazany na cztery lata więzienia. Odsiedział tylko trzy, korzystając z miłosierdzia państwa polskiego.
Po wyjściu z więzienia, korzystając z protekcji kardynała Andrzeja Szeptyckiego, kontynuował antypolską działalność. W 1929 r. współuczestniczył w powołaniu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. UWO było dla niego organizacją, która wyczerpała swoje możliwości. Od 1934 r. był członkiem Senatu OUN, później zaś jego przewodniczącym.
Na niemieckim etacie
Formalnie dalej był leśniczym w dobrach kościelnych metropolity Szeptyckiego, a nieformalnie zajmował się walką z Polską. Po śmierci Jewhena Konowalca w 1938 r. Melnyk stanął na czele Prowodu Ukraińskich Nacjonalistów, czyli został prowidnykiem OUN. Melnyk przebywał na Zachodzie, pobierając rzecz jasna pensję od niemieckiego wywiadu, kwitując przekazy kryptonimem „Konsul”. W 1939 r. Melnyk wraz ze swymi zwolennikami szykował się do powrotu do Lwowa. Jak podaje Łenkawśkyj, liczył, że uda mu się do niego wjechać „jako szef rządu i wódz narodu”. Miał też własną siłę zbrojną w postaci ukraińskiego legionu złożonego z działaczy OUN i dowodzonego przez płk Romana Suszkę. Legion ten miał postępować za Niemcami i zaprowadzać tam swoje porządki. Liczyli, że już wtedy uda im się rozpocząć eksterminację Polaków. Wydarzenia jednak tak się potoczyły, że Legion Suszki musiał się wycofać. Członkowie OUN dokonali licznych antypolskich zbrodni. Nie poszły one jednak na konto Melnyka, bo ten przebywał w okupowanej Polsce. Jest to rzecz jasna temat na szersze opracowanie.
Melnyk, wykorzystując poparcie hitlerowców, usiłował stworzyć na terenie południowo- wschodniej Polski elementy państwa ukraińskiego. Z jego legionistów w dystrykcie lubelskim utworzono około czterdziestu posterunków policji ukraińskiej i około dwudziestu w krakowskim. Wielu melnykowców po przeszkoleniu zaangażowano też do gestapo i służby więziennej.
W 1940 r. Melnyk spotkał się z opozycją Stefana Bandery, który chciał stanąć na czele ruchu nacjonalistycznego. Melnyk nie chciał się zgodzić i doszło w OUN do rozłamu na dwie frakcje: banderowców i melnykowców. Ci pierwsi uznali tych drugich za niemieckich sługusów. Melnyka zaś za największego sługusa. Bandera zwołał zjazd swoich zwolenników i utworzył własną frakcję OUN (b). Od tej chwili obie frakcje zwalczały się, mordując członków i działaczy konkurentów. Banderowcy wykorzystywali do tego utworzoną przez siebie Służbę Bezpieczeństwa.
Niewiele się różnili
Latem 1940 r. Melnyk wydał rozkaz „O przygotowaniach do utworzenia sił zbrojnych OUN”. Liczył, że na początek Niemcy pozwolą sformować co najmniej dywizję. Gdy Niemcy zaatakowali ZSRR, obie frakcje wysłały śladem Wehrmachtu „grupy pochodowe”, które miały zając się tworzeniem na zajętych terenach ukraińskiej administracji. Obie frakcje nadal mocno się zwalczały, mordując się wzajemnie. Przy okazji jednak współpracowały z Niemcami.
Bandera został aresztowany i internowany przez Niemców w 1941 r., a Melnyk w końcu 1943 r. Ich podwładni działali jednak dalej. Banderowcy podporządkowali sobie melnykowców, włączając ich w dzieło ludobójstwa. Później melnykowcy zasilili masowo „Dywizję SS Galizien”, która też miała swój udział w ludobójstwie Polaków. Nie byli oni lepsi ani gorsi od banderowców. Metodę masowego mordu nocą melnykowcy zastąpili dzienną metodą pacyfikacyjną, która niczym nie różniła się od banderowskiej masakry. To też jest temat na obszerniejszy artykuł.
Między Banderą a Melnykiem nie było wielkiej różnicy. Obydwaj byli wrogami Polski. Obaj byli ukraińskimi nacjonalistami. Najprawdopodobniej obaj spoczną też na terenie Narodowego Panteonu Bohaterów w centrum Kijowa. Będą się przewracać w grobach, chichocząc tylko wtedy, gdy wieńce na płycie ich grobu złoży polski dyplomata. Będzie to ich zwycięstwo zza grobu.
