37 lat temu odbyły się częściowo wolne wybory parlamentarne, w których 65 procent miejsc w Sejmie mieli zagwarantowanych komuniści, a jedynie 35 procent opozycja. Z tej okazji przypominamy komentarz Janusza Korwin-Mikkego sprzed kilku lat.
37 lat temu, 4 czerwca 1989 r., na mocy porozumień między władzami PRL a częścią opozycji odbyły się częściowo wolne wybory parlamentarne.
„Kiszczak był genialnym manipulatorem. Wszyscy uwierzyli w komedię Okrągłego Stołu” – stwierdził Janusz Korwin-Mikke.
„Uważam, że Kiszczak wykonał majstersztyk, bo zrobił Okrągły Stół i przekazał władzę swoim agentom. To była komedia odegrana przez ludzi generała Kiszczaka, mająca na celu pozorne oddanie władzy na zasadzie: «Wiele musi się zmienić, żeby wszystko zostało po staremu»” – dodał prezes partii KORWiN.
„Niemalże wszyscy uważali, że to była wielka opozycja, tylko ludzie myślący wiedzieli, że to była agentura. Cały Okrągły Stół było to przekazanie władzy od rządu do agentów rządu, do agentów generała Kiszczaka. Generał Kiszczak osobiście i personalnie mianował kto będzie siedział przy Okrągłym Stole” – podkreślił nestor polskiej prawicy wolnościowej.
„Częściowo wolne” wybory
7 kwietnia 1989 r. Sejm przyjął „Ustawę o zmianie Konstytucji PRL”, wprowadzającą m.in. zapisy o Senacie, urzędzie prezydenta oraz ordynacjach wyborczych do Sejmu i Senatu. 13 kwietnia Rada Państwa wyznaczyła termin wyborów na 4 i 18 czerwca 1989 r.
Kilka dni później, zgodnie z ustaleniami Okrągłego Stołu, nastąpiła legalizacja „Solidarności” (17 kwietnia 1989 r.) i „Solidarności” Rolników Indywidualnych (20 kwietnia 1989 r.). Prowadzeniem kampanii wyborczej obozu solidarnościowego zajął się Komitet Obywatelski „S”. To on na swoim pierwszym posiedzeniu 23 kwietnia zatwierdził listy kandydatów do Sejmu i Senatu.
Zdając sobie sprawę z tego, że wielu z tych kandydatów jest mało znanych, a władze dysponowały wciąż zarówno telewizją, radiem jak i większością gazet by reklamować swoich, obóz opozycji wymyślił, żeby twarzą kampanii był Lech Wałęsa. Plakaty i ulotki reklamujące kandydatów opozycji przy pomocy zdjęcia z szefem „Solidarności” błyskawicznie pokryły cały kraj. Oprócz powszechnie znanego Lecha Wałęsy liczyło się też poparcie, którego kandydatom „Solidarności” udzielili znani artyści i ludzie kultury, również z zagranicy, tacy jak Jane Fonda, Yves Montand i Stevie Wonder.
Instruowano Polaków, co mają zrobić z kartą, żeby ich głos się liczył i jak mają zaznaczyć poparcie dla konkretnego kandydata. W czasie spotkań przedwyborczych (ale też przed lokalami wyborczymi 4 czerwca, bo nie było ciszy wyborczej) kolportowano więc ściągawki z instrukcją. Zaznaczano na nich jedynie nazwiska kandydatów „Solidarności”, zalecając równocześnie skreślanie wszystkich innych nazwisk, w tym także tych umieszczonych na liście krajowej.
W niedzielę, 4 czerwca 1989 r. odbyła się pierwsza tura wyborów do Sejmu i Senatu. Wzięło w niej udział 62 proc. uprawnionych do głosowania. W wyborach do Senatu od razu przeszło 92 kandydatów Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”, a ze strony rządowej ani jeden.
Z kolei w wyborach do Sejmu „Solidarność” zdobyła 160 ze 161 możliwych do zdobycia miejsc. Kandydaci koalicji rządowej z 299 przysługujących im mandatów uzyskali zaledwie trzy. Natomiast na 35 kandydatów z listy krajowej, na której znajdowali się czołowi przedstawiciele koalicji rządowej, tylko dwaj (Mikołaj Kozakiewicz z ZSL, już wkrótce marszałek Sejmu i Adam Zieliński – prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, a potem Rzecznik Praw Obywatelskich) otrzymali ponad 50 procent głosów. Zgodnie z ordynacją oznaczało to, że pozostali zostali wyeliminowani, a 33 mandaty poselskie będą nieobsadzone.
