Napięcia wokół ośrodka imigracyjnego Delaney Hall w Newark, w stanie New Jersey w USA, osiągnęły punkt krytyczny po miesiącach zarzutów o nieludzkie traktowanie. 300 osób uczestniczy w strajku głodowym – poinformowała CNN.
Doszło tam do starć protestujących z uzbrojonymi agentami federalnymi. Ponad 300 osadzonych rozpoczęło w piątek strajk głodowy i pracowniczy, by zwrócić uwagę na warunki, które – jak twierdzą – zagrażają zdrowiu i życiu.
Senator USA Andy Kim, reprezentujący New Jersey, który odwiedził ośrodek, relacjonował, że widział „karton mleka, w którym zawartość była całkowicie skrzepnięta”. Zatrzymane kobiety mówiły mu o braku dostępu do opieki medycznej i rozłące z niemowlętami.
Z kolei senator Cory Booker ocenił, że imigranci „walczą o swoje prawa człowieka”, a warunki są „opłakane”.
Jak podała CNN, w ośrodkach zatrzymań Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE) w całej Ameryce od powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu odnotowano 50 zgonów.
W niedzielę i w poniedziałek przed Delaney Hall w Newark zebrały się dziesiątki demonstrantów, którzy blokowali nieoznakowane pojazdy rządowe i ustawiali barykady. W starciach z agentami ICE zatrzymano kilka osób, w tym ustawodawców.
Ministerstwo bezpieczeństwa krajowego (DHS) podało, że około 125 protestujących „otoczyło” obiekt i próbowało uniemożliwić transfer jednego z osadzonych, Martina Alonso Soto Hernandeza. Później został on przewieziony do innego ośrodka. Jego adwokat powiedział CNN, że mężczyzna „waży teraz około 110 funtów (50 kg), jest to skóra i kości”.
DHS stanowczo odrzuca zarzuty polityków i osadzonych twierdząc, że „nie ma żadnego strajku głodowego” i że warunki w Delaney Hall są zgodne ze standardami, a zatrzymani otrzymują „najlepszą opiekę zdrowotną w swoim życiu”. Administracja określiła działania polityków jako „polityczną pokazówkę”.
