Policja złożyła do prokuratury zawiadomienie o ochronę dóbr osobistych. Chodzi o ujawnienie przez telewizję Republika danych funkcjonariusza, który brał udział w interwencji w domu Tomasza Sakiewicza i zarzucanie mu „łamania prawa”. Rzecznik MSWiA Karolina Gałecka i rzecznik Komendy Głównej Policji Robert Opas potwierdzili te informacje.
Gałecka poinformowała o sprawie w mediach społecznościowych, udostępniając zrzut ekranu z propisowskiej telewizji Republika. Widać na nim wizerunek policjanta, który brał udział w akcji w domu Tomasza Sakiewicza.
„[Imię i nazwisko], funkcjonariusz Kierwińskiego, złamał prawo. Skoordynowany atak reżimu Tuska na Republikę” – napisano na pasku.
Gałecka stwierdziła, że „to nie jest dziennikarstwo”.
„To zwykłe zaszczuwanie polskich policjantów, którzy codziennie ryzykują zdrowie i życie, wykonując swoją służbę” – napisała w poście Gałecka.
Dodała, ze Republika poprzez ujawnienie danych policjanta „przekroczyła kolejną granicę przyzwoitości”.
„W związku z tym Polska Policja złoży zawiadomienie do sądu o ochronę dóbr osobistych” – napisała.
– Doszło do ujawnienia danych osobowych policjanta, który był na służbie i wykonywał swoje obowiązki, jak każdy inny funkcjonariusz. W imię czego publikuje się jego imię, nazwisko i wizerunek? To niedopuszczalne. Dlatego złożony zostanie wniosek o zaprzestanie naruszania jego dóbr osobistych – powiedziała z kolei Gałecka w rozmowie z „Onetem”.
– Telewizja Republika po raz kolejny przekroczyła granicę związaną ze szkalowaniem funkcjonariuszy policji. Takich zachowań nie można tolerować i pozostawiać bez reakcji – dodała.
Informację potwierdził też rzecznik KGP, podinsp. Robert Opas.
– Komenda Stołeczna Policji będzie wnioskować o ściganie z urzędu i obronę dobrego imienia funkcjonariuszy. Wiele razy policjanci musieli się sami bronić w takich przypadkach. Tym razem nastąpi to z ramienia komendy. Przemawia za tym ważny interes publiczny – podkreślił i dodał, że wniosek „zostanie złożony jeszcze dziś”.
W piątek do mieszkania Sakiewicza, w którym przebywała też jego asystentka, weszła policja. Środowisko PiS grzmiało o „skandalu” i oskarżała służby o „prześladowanie”. Policja wskazuje, że odpowiadała na odebrane zgłoszenie.
