Prokuratura Okręgowa w Legnicy postawiła pięciu osobom zarzuty w związku z nielegalną inwigilacją miejscowych samorządowców. Wśród podejrzanych znajdują się były funkcjonariusz ABW i policjant. Ich ofiarą miał być prezydent Lubina Robert Raczyński.
Jak poinformowała w piątek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy prok. Liliana Łukasiewicz, zarzuty dotyczą m.in. tworzenia fałszywych dowodów, ujawniania tajemnic prawnie chronionych, przekroczenia zakresu wykonywania usług detektywistycznych, podżegania do przekroczenia i przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, zniesławienia i znieważenia funkcjonariusza publicznego.
Jak dodała prok. Łukasiewicz, 13 maja policjanci z KMP w Legnicy i Biura Spraw Wewnętrznych z Wrocławia przeszukali miejsca zamieszkania pięciu osób. Wówczas zatrzymano i doprowadzono do prokuratury Macieja B. – podejrzanego o zlecenie inwigilacji – oraz Igora N. – funkcjonariusza policji. Ten ostatni miał kilkukrotnie dla pozostałych członków grupy sprawdzać bez uprawnienia policyjne bazy danych.
14 maja z kolei przesłuchano i postawiono zarzuty Marcinowi P. To były funkcjonariusz ABW, któremu zarzucono między innymi kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą prowadzącą nielegalną inwigilację. Zdaniem śledczych, członkami grupy byli także Łukasz B. i Filip Cz.
Do sprawy zatrzymania Marcina P. odniosła się w piątek w komunikacie ABW. Podkreślono w nim, że opisywane działania Marcina P. miały charakter pozasłużbowy i obejmowały okres przed grudniem 2023 r. „Agencja po uzyskaniu informacji o możliwych nieprawidłowościach niezwłocznie podjęła działania służbowe, w tym wszczęła postępowanie wyjaśniające i dyscyplinarne. Marcin P. przestał być funkcjonariuszem ABW w 2024 r.” – przekazano.
Wobec Macieja B., Igora N. oraz Marcina P. zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze. Podejrzanemu o zlecenie inwigilacji grozi do 10, policjantowi do 3 a byłemu funkcjonariuszowi ABW do 12 lat więzienia.
– Zarzuty, pod jakimi stoją Łukasz B. i Filip Cz. z uwagi na to, iż nie zostały ogłoszone, nie mogą być ujawnione – zastrzegła prok. Łukasiewicz i dodała, że śledztwo jest w toku.
Pod koniec lutego br. prokuratura poinformowała, że stenogramy zawierające rzekome rozmowy prezydenta Lubina i naczelnika Wydziału Oświaty tamtejszego urzędu miasta zostały sfałszowane.
Ponad wszelką wątpliwość ustalono, iż stenogramy nie są zapisem autentycznych rozmów pomiędzy osobami, które zostały w nich wymienione – podkreślili pod koniec lutego śledczy z legnickiej prokuratury.
Prokurator Łukasiewicz powiedziała też wtedy, że w stenogramach pojawiają się błędy co do miejsc i dat, które świadczą, że zapisy tych rozmów zostały sfałszowane. M.in. dlatego według prokuratury zgromadzone dowody świadczą, że stenogramy nie są zapisem prawdziwych rozmów, ale dialogiem, który „został wytworzony przez człowieka/ludzi w określonym celu”.
Sprawa po raz pierwszy została upubliczniona na początku 2024 r. w materiale „Afera na Dolnym Śląsku. PiS-owska ABW nielegalnie inwigilowała lidera Bezpartyjnych Samorządowców” wspólnie przygotowanym przez Onet i „Superwizjer” TVN. Dziennikarze napisali wówczas, że służby specjalne nielegalnie inwigilowały lidera Bezpartyjnych Samorządowców i koalicjanta PiS w sejmiku dolnośląskim prezydenta Lubina Roberta Raczyńskiego.
Do dziennikarzy Onetu i „Superwizjera” miało trafić prawie tysiąc stron stenogramów z rozmów, które za pośrednictwem komunikatora internetowego mieli prowadzić ze sobą Raczyński i jego bliski współpracownik Andrzej Pudełko. Wówczas pojawiła się też informacja, że w stenogramach są również skandaliczne wątki obyczajowe dotyczące obu urzędników samorządowych. Nie rozwijano ich jednak.
W piątek prok. Łukasiewicz oświadczyła, że na podstawie analizy obszernego materiału dowodowego, w tym udostępnionego prokuratorowi przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ustalono, że takie czynności operacyjno-rozpoznawcze, bez uzyskania zgody odpowiedniego organu, przez ABW jako instytucję, nie były prowadzone.
