Centralna Komisja Egzaminacyjna potwierdziła unieważnienie egzaminu maturalnego z języka polskiego kilkunastu uczniom w całym kraju. Powodem było wniesienie telefonów komórkowych na salę egzaminacyjną podczas obowiązkowego egzaminu na poziomie podstawowym, który odbył się 4 maja 2026 roku.
Do wycieku fragmentów arkuszy doszło jeszcze podczas trwania egzaminu. Zdjęcia pojawiły się w mediach społecznościowych, gdy maturzyści nadal pisali test.
– To nie jest wyciek, a nieuczciwość egzaminacyjna – powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską dyrektor CKE Robert Zakrzewski.
Co oznacza unieważnienie matury?
Konsekwencje są dotkliwe. Unieważnienie egzaminu z języka polskiego, przedmiotu obowiązkowego, oznacza automatyczne niezdanie matury w całości. Osoby te nie mają prawa przystąpić do sesji poprawkowej w sierpniu, do której dopuszczeni są ci, którzy nie uzbierali wymaganej liczby punktów. Ponowne podejście do egzaminu możliwe jest dopiero za rok.
Do naruszeń doszło w różnych miejscach w Polsce. Dyrektor Zakrzewski mówi o „kilkunastu przypadkach” tylko pierwszego dnia matur. Można spodziewać się, że takich przypadków w kolejnych dniach będzie więcej.
Unieważnienie egzaminu z danego przedmiotu nie stanowi przeszkody w podejściu do matury z innych przedmiotów. Ci uczniowie, którym matury unieważniono, świadectwo dojrzałości otrzymają jednak najwcześniej za rok, po zdaniu matury – w tym przypadku – z języka polskiego.
CKE każdego roku odnotowuje podobne incydenty. W maju 2025 roku unieważniono 244 egzaminy maturalne, z czego 72 za sam fakt wniesienia lub użycia telefonu. Komisja podkreśla, że zakaz dotyczy nawet samego posiadania urządzenia telekomunikacyjnego na sali, nie tylko korzystania z niego.
W 2026 roku do egzaminu maturalnego podeszło 344,8 tys. osób. Wyniki będą znane 8 lipca.
