Warszawa wydała 10 milionów złotych, by zasypać podziemne tunele na Woli i zastąpić je naziemnymi przejściami dla pieszych. Stołeczni urzędnicy zasłaniają się troską o bezpieczeństwo. Zdaniem Kamila Liptaka to absurd. Rzekome „bezpieczeństwo pieszych” to tylko wymówka, za którą kryje się kolejne uderzenie w kierowców, a ponadto to gotowa recepta na jeszcze większe korki w stolicy.
„Ciągle słyszę i widuję hasła o bezpieczeństwie pieszych. Tymczasem ciężko mi sobie wyobrazić większe zaprzeczanie tych sloganów niż stwarzanie okazji do potrąceń” – napisał Liptak.
Jego zastrzeżenia dotyczą przede wszystkim decyzji o zasypaniu przejść podziemnych, które określa jako „najbezpieczniejsze”, i zastąpieniu ich naziemnymi.
„Co z tego, że ponad co drugi wypadek z udziałem pieszych ma miejsce na pasach, ważne że ZDM (Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie – red.) mogło kolejny raz dowalić kierowcom” – stwierdził.
Nie ma wątpliwości, że potrącenia pieszych, do których chcąc nie chcąc prędzej czy później dojdzie, zostaną wykorzystane do piętnowania kierowców.
„Te 10 milionów złotych, które poszło na tę bezsensowną przebudowę, mogły zostać spokojnie wykorzystane na montaż wind prowadzących pod i nad ziemię — w metrze sprawdzają się naprawdę nieźle — i jeszcze trochę pieniędzy by nawet z tego zostało” – ocenił.
Na koniec zaapelował o zmianę kursu w polityce drogowej. „Trzeba pilnie zatrzymać takie absurdalne i marnujące nasze pieniądze przedsięwzięcia, inaczej paraliż miasta będzie coraz szybciej postępować – uważa Liptak.
