Sejm przyjął ustawę o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK). Z tej okazji publicyści i komentatorzy nie zostawili na posłach koalicji rządzącej suchej nitki. Łukasz Warzecha stwierdził wprost, że to po prostu „złodziejski absurd”.
W założeniu KROPiK ma przyczynić się do ograniczenia problemu bezdomności zwierząt w Polsce, ale w praktyce wydaje się kolejnym biurokratycznym potworkiem. Nowe przepisy wprowadzają obowiązkowy rejestr psów i kotów, który – pod groźbą kary administracyjnej – zmusi właścicieli do zaczipowania zwierząt oraz zgłoszenia ich do państwowej bazy.
Wdrożenie i utrzymanie systemu przez dekadę będzie kosztować podatników ponad 130 mln zł. Samo czipowanie ma kosztować 50 zł, a kolejne 50 zł trzeba będzie zapłacić za wpis do rejestru. Na tym jednak wydatki się nie kończą – każda późniejsza aktualizacja danych również będzie płatna (np. wpis o szczepieniu przeciwko wściekliźnie, zmianie adresu czy sterylizacji) i wyniesie 50 zł za pojedynczą zmianę.
„To żadne podejście wolnorynkowe, tylko komunizm”
„Złodziejski absurd, którego skutkiem będą nowe stanowiska w administracji, ustawiane przetargi i ciągnięcie kasy od ludzi oraz zaoranie dobrze dziś funkcjonujących prywatnych rejestrów” – napisał na swoim profilu w serwisie X Łukasz Warzecha z „Tygodnika Do Rzeczy”.
Z kolei zdaniem Jarosława Sachajki, posła z koła Demokracja Bezpośrednia, „KROPiK w samym swoim założeniu nie ma poprawić losu zwierząt, a ma tylko dać posady dla swoich”. Jak przekonuje parlamentarzysta, to jedynie pijar i próba pokazania przez rządzących, że „my się martwimy, zwierzęta będą zaopiekowane”.
„Nie będą, bo żeby zwierzęta rzeczywiście były zaopiekowane, to trzeba byłoby podejść zupełnie z drugiej strony, czyli zacząć od sterylizacji i kastracji. Na to muszą być pieniądze, bo to jest najtańszy sposób walki z bezdomnością zwierząt” – dodał polityk.
Jarosław Sachajko w rozmowie z mediami podsumował, że obecna koalicja przedstawia się jako liberalna, a właśnie takie projekty pokazują, że nie jest to żadne podejście wolnorynkowe, tylko komunizm. „Tylko jedna państwowa baza, żeby swoi mieli paśnik, czy ładniej nazywając korytko” – skwitował.
Budzące sprzeciw regulacje zostały uchwalone głosami 245 parlamentarzystów, głównie z obozu Donalda Tuska. Przeciw było 22 posłów, a 171 wstrzymało się od głosu. „PiS oczywiście się wstrzymał, bo przecież wiadomo – dziadzio Kaczyński ma kotka” – zauważył cytowany już przez nas Łukasz Warzecha.
Jedyna nadzieja w prezydencie?
Ustawa o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów trafi teraz do Senatu, który może ją przyjąć bez zmian, odrzucić w całości lub wprowadzić swoje poprawki. Jednak patrząc na układ sił politycznych w tej izbie, trudno mieć złudzenia, że senatorowie pójdą po rozum do głowy. W takiej sytuacji absurdalny KROPiK może zablokować jeszcze Prezydent RP, korzystając z prawa weta.
„Pomijając możliwe zmiany w Senacie, pytanie brzmi, co zrobi pan prezydent. Kilka miesięcy temu może bym jeszcze zakładał, że skoro to oczywista bzdura i otwarcie pola do korupcji, to zawetuje. Dzisiaj – nie wiem, a nawet dopuszczam, że bez mrugnięcia okiem podpisze, opowiadając jakieś bujdy, że to dla dobra zwierzątek i robiąc sobie fotkę z Dodą” – ocenił gorzko Łukasz Warzecha.
Źródło: DoRzeczy.pl