Strona głównaWiadomościPolitykaZajączkowska-Hernik: "Nie mam przynależności partyjnej". Z Mentzenem nie rozmawiała prawie od roku

Zajączkowska-Hernik: „Nie mam przynależności partyjnej”. Z Mentzenem nie rozmawiała prawie od roku

-

- Reklama -

Nie mam przynależności partyjnej – mówi Ewa Zajączkowska-Hernik. Europoseł komentuje relacje wewnątrz Konfederacji, nie zgadza się z narracją, jakoby sama odeszła z Nowej Nadziei i zdradza, że ze Sławomirem Mentzenem nie rozmawiała od zakończenia kampanii prezydenckiej, czyli od prawie roku.

Pod koniec marca Zajączkowska-Hernik ogłosiła, że w Parlamencie Europejskim opuszcza frakcję Europa Suwerennych Narodów (ESN), do której należą europosłowie Nowej Nadziei Mentzena, i dołącza do frakcji Patrioci dla Europy (PfE), skupiającej m.in. europosłów Ruchu Narodowego Bosaka.

Zapewniła przy tym, że pozostaje w Konfederacji. W następstwie Sławomir Mentzen oświadczył, że dziękuję Zajączkowskiej-Hernik za dotychczasową współpracę i życzy „powodzenia u przyjaciół Narodowców”. Rzecznik Nowej Nadziei Wojciech Machulski ogłosił, że Zajączkowska-Hernik dokonała samowykluczenia z partii na mocy statutu, bo statut zabrania przynależności do innej grupy politycznej niż ta, w której zasiadają europosłowie NN.

Zajączkowska-Hernik o przynależności partyjnej. „Nie złożyłem deklaracji przystąpienia do Ruchu Narodowego”

O zawiłych relacjach w Konfederacji Zajączkowska-Hernik opowiedziała teraz w rozmowie z Jackiem Prusinowskim na łamach Kanału Zero.

- Prośba o wsparcie -

Na pytanie, którą partię polityczną obecnie reprezentuje, europoseł odpowiedziała, że „nie ma żadnej przynależności partyjnej, ale nadal reprezentuje środowisko konserwatywno-liberalne”.

Nie złożyłam deklaracji przystąpienia do Ruchu Narodowego. Jestem reprezentantem Konfederacji (którą współtworzą Nowa Nadzieja Mentzena i Ruch Narodowy Bosaka – red.), ponieważ z ramienia Konfederacji uzyskałam mandat do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku, więc naturalnie reprezentuję Konfederację – zaznaczyła.

Dodała, że współpraca z Ruchem Narodowym układa się „bardzo dobrze”, a jej zdaniem Krzysztof Bosak wyrasta na „lidera prawicy” w Polsce.

Nie zgadza się ze stanowiskiem Nowej Nadziei, jakoby sama odeszła z partii.

To, co się wydarzyło w Nowej Nadziei, jest związane z moim przejściem w Parlamencie Europejskim do grupy Patrioci dla Europy. Od samego początku mojej kadencji w Parlamencie Europejskim chciałam przystąpić do Patriotów dla Europy, natomiast drogi potoczyły się w ten sposób, że byłam w Europie Suwerennych Narodów. I współpracę w ramach grupy Europy Suwerennych Narodów również oceniam bardzo dobrze – rozpoczęła wątek.

Kontynuując powiedziała, że gdy tylko nadarzyła się okazja przejścia do Patriotów dla Europy, to z niej skorzystała. – Patrioci dla Europy to grupa złożona z liderów prawicowych ugrupowań, którzy albo rządzili, albo rządzą, współrządzą, albo pretendują do rządzenia, więc doświadczenie, którego można pobierać z Patriotów dla Europy jest ogromne. Dlatego podjęłam taki krok i to spowodowało, że zostałam usunięta z Nowej Nadziei – zaznaczyła.

Relacje Zajączkowskiej-Hernik z Mentzenem i Nową Nadzieją

Stwierdziła, że do zakończenia kampanii prezydenckiej współpraca z Nową Nadzieją i Sławomirem Mentzenem układała się wzorowo, ale potem coś się zmieniło. – Nie pretendowałam do jakichś wysokich stanowisk partyjnych, no ale gdzieś tam byłam cały czas tym szeregowym członkiem. W wielu akcjach nie brałam udziału, natomiast narracja o tym, że dokonałam samowykreślenia – ja wiem, że ona jest wygodna – ale ona jest nieprawdziwa – powiedziała Zajączkowska-Hernik.

Prawnicy, którzy analizowali statut Nowej Nadziei, czy przepisy dotyczące partii politycznych, mówią wprost, że nie ma takiej formuły jak samowykreślenie. Więc doprecyzujmy: ja zostałam wykreślona z listy członków partii Nowa Nadzieja – kontynuowała.

Pytana kilkukrotnie o relacje z Mentzenem, z jednej strony mówiła, że są „dobre”, nie chcąc wchodzić w szczegóły, z drugiej strony pod koniec wywiadu przyznała, że od czasu zakończenia kampanii prezydenckiej ani razu z Mentzenem nie rozmawiała.

Poruszono też wątek usunięcia Zajączkowskiej-Hernik z funkcji prezesa okręgu podwarszawskiego Nowej Nadziei, co miało miejsce pod koniec 2025 roku. Oficjalne uzasadnienie ze strony partii było takie, że nowy statut Nowej Nadziei wprowadził zakaz łączenia funkcji prezesa okręgu z mandatem europosła. Zajączkowska-Hernik uważa to za wygodną wymówkę i przypomniała, że prezesem okręgu – który, jak zapewnia, „postawiła na nogi” – została w momencie, gdy już pełniła funkcję europoseł.

Prowadzący rozmowę red. Prusinowski przywołał anonimowe relacje członków Nowej Nadziei, którzy twierdzą, że Zajączkowska-Hernik zachłysnęła się sukcesem, że woda sodowa uderzyła jej do głowy, że nie gra drużynowo, tylko na siebie.

Jest mi bardzo przykro, kiedy to czytam. Przyznam szczerze, że zrobiło mi się bardzo przykro, bo proszę zwrócić uwagę, że ja mimo różnych sytuacji, które miały miejsce w Nowej Nadziei, czy ogólnie w Konfederacji, nigdy w życiu nie powiedziałam złego słowa na moich kolegów. Uważam, że polityk, który ma klasę, po prostu nie mówi czegoś takiego o swoich współpracownikach, czy byłych współpracownikach. To jest elementarna przyzwoitość – odpowiedziała.

Ja bym chciała zwrócić uwagę na taką jedną rzecz, że nie było problemu z tą moją sodówą, czy z moim ego, kiedy była kampania prezydencka bardzo wyczerpująca, kiedy zrobiłam 130 spotkań promujących naszego kandydata na prezydenta. Nie było problemu z moim ego, kiedy przejmowałam oddział podwarszawski, kiedy postawiłam ten oddział na nogi, kiedy zbudowałam praktycznie od podstaw struktury oddziału podwarszawskiego. Nie było problemu z moim ego, kiedy zrezygnowałam z czasu z rodziną, kiedy zaniedbałam troszeczkę obowiązki w Parlamencie Europejskim właśnie dlatego, że oddałam się kampanii prezydenckiej. Takie teksty, moim zdaniem, są nie na miejscu. Są nieprawdziwe – dodała.

Zajączkowska-Hernik wystartuje w wyborach do Sejmu. Skorzysta z puli miejsc Ruchu Narodowego

Zapowiedziała, że wystartuje w polskich wyborach parlamentarnych w 2027 roku z list Konfederacji – zajmie któreś z miejsc na liście należących do puli Ruchu Narodowego. – Na pewno będę startować do Sejmu. To jest mój cel, żeby wrócić do polskiej polityki i zrobić odpowiednią robotę w Sejmie. Uważam, że tej pracy jest mnóstwo do wykonania – zapowiedziała.

Red. Prusinowski chciał kontynuować wątek relacji w Nowej Nadziei i pytał, dlaczego – jak to przedstawia – była z partii wypychana.

Proponuję zaprosić być może kogoś z najbliższego otoczenia prezesa Sławomira Mentzena bądź samego prezesa, żeby o tym opowiedział. Dlatego, że ja nie wiem. Wszystkie działania, które się odbywały, były tak jakby poza mną. Ja cały czas byłam do dyspozycji Nowej Nadziei. Wspierałam polityków Nowej Nadziei (…) To, co się działo, było praktycznie poza mną – odpowiedziała.

W tym momencie przyznała, że od zakończenia kampanii prezydenckiej w ogóle nie rozmawiała z Mentzenem. – Nie aspirowałam do partyjnych stanowisk, też nie brałam udziału w partyjnych gremiach, bo ja nie uważam, że to jest moja droga, jakieś partyjne stanowiska. Mocno koncentruję się na pracy europosła i staram się z tej pracy wyciągnąć możliwie jak najwięcej. W tym momencie też warto zaznaczyć, że moim prezesem są moi wyborcy i ja staram się jak najbardziej zadowolić moich wyborców. Moim celem jest to, żeby nikt nie powiedział, że zawiódł się na tym, że oddał na mnie głos – podsumowała enigmatycznie Zajączkowska-Hernik.

Najnowsze