Janusz Korwin-Mikke skomentował zmiany na Węgrzech. Wyjaśnił też, czemu nie angażował się w kampanię wyborczą w tym kraju, choć zdarzało mu się już działać za granicą.
Janusz Korwin-Mikke wspomniał, że niegdyś włączył się w „kampanię w Rumunii (minimalna porażka) oraz w Czechach i na Morawach (pełen sukces)”. Z „kilku powodów” zaś nie włączył się w kampanię na Węgrzech.
„Jednym z powodów jest pewna nieuczciwość. Jasne, że moim celem jest walka z euro-faszyzmem. Tak, jak 60 lat temu gotów byłem sprzymierzyć się z samym Belzebubem, by zniszczyć ZSRS, tak teraz gotów jestem sprzymierzyć się z Lucyferem, by zniszczyć UE. Nie dlatego, bym miał jakieś pretensje do narodów sowieckich, a nawet do władz Związku Sowieckiego – czy do narodów unijnych czy władz Unii Europejskiej – ile dlatego, że gdy słyszę 'sprawiedliwość społeczna’ to odruchowo sięgam po karabin maszynowy” – wyznał Korwin-Mikke.
„Tu dygresja: czym się różni 'sprawiedliwość’ od 'sprawiedliwości społecznej’? Bo jeśli nie różni się niczym, to po co marnować czas na mówienie i pisanie: '… społeczna’? Piszmy po prostu: 'Sprawiedliwość’. Ale jeśli 'sprawiedliwość społeczna’ to co innego, niż 'sprawiedliwość’, to 'coś innego niż sprawiedliwość’ nazywa się 'niesprawiedliwość’… I tak rzeczywiście jest. 'Sprawiedliwość’ to oddawanie każdemu tego, co mu się należy, za jakieś jego zasługi. Natomiast 'sprawiedliwość społeczna’ to oddawanie komuś czegoś tylko za to, że należy do jakiejś grupy czy klasy społecznej. Np. jest dzieckiem robotnika, Murzyna – albo zarabia mniej, więc płaci niższy podatek. I dlatego SS trzeba zwalczać!” – ocenił Janusz Korwin-Mikke.
Następnie nestor polskiej prawicy wolnościowej podkreślił, że w interesie Polski jest, by „UE poniosła porażkę”.
„Ale dlaczego mieliby za to płacić Węgrzy? Popatrzmy na JE Ksawerego Milei. Wielu libertarian zarzuca Mu, że popiera On zbrodniczy reżym w Tel-Avivie. No dobrze – ale jeśli dzięki temu mafia rzymowska pomogła Mu dojść do władzy? Czy nie warto było sprzymierzyć się w tym celu z Mefistofelesem? Poparcie p.Milei w niczym nie pomoże p.Beniaminowi N. – natomiast p.Milei doszedł do władzy i zrobił BARDZO DUŻO DOBREGO. Parlament i sądy Mu przeszkadzają – ale i tak sukcesy gospodarcze są niewątpliwe; przy tym, co najważniejsze, przełamał przesąd, że państwowe rozdawnictwo jest czymś dobrym. A to jest ZŁO WCIELONE!” – podkreślił.
„Dlaczego p.Wiktor Orbán nie mógł robić tego samego, co JE Ksawery Milei? Przecież też miałby poparcie, jeszcze bardziej energiczne, JE Donalda Trumpa? Po pierwsze bał się stracić własny elektorat, który składa się z takich samych gospodarczych głąbów, jak elektorat PiS – a poza tym sam wierzy w to, że to państwo powinno regulować wszystko. Więc Węgrzy przez 16 lat tonęli coraz bardziej” – napisał Korwin-Mikke.
Następnie stwierdził, że nie wiadomo, co zrobi Magyar.
„Obiecywał, że nie pójdzie na pasku Brukseli i nie będzie oddawał pieniędzy Ukrainie; po to, by odebrać część elektoratu p.Orbánowi – czy naprawdę? Obiecywał jednak, że będzie lojalnym członkiem UE. Po to, by dostać głosy Młodych Wykształconym z Wielkich Ośrodków – czy naprawdę? Nie głosił poglądów wolnorynkowych: by nie stracić nawykłego do etatyzmu elektoratu – czy sam w nie nie wierzy? Zobaczymy. Wchodzi na mostek kapitański tonącego statku. Miejmy nadzieję, że da sobie radę. Węgrzy uznali, że p.Orbán rady nie da – i nie mieli zamiaru tonąć tylko dlatego, by zrobić na złość Unii i Ukrainie” – stwierdził.
„Tak czy owak: Epoka Orbána minęła” – podsumował Janusz Korwin-Mikke.
Włączyłem się w swoim czasie w kampanię w Rumunii (minimalna porażka) oraz w Czechach i na Morawach (pełen sukces) – nie włączyłem się (z kilku powodów) w kampanię na Węgrzech.
Jednym z powodów jest pewna nieuczciwość. Jasne, że moim celem jest walka z euro-faszyzmem. Tak, jak 60…— Janusz Korwin-Mikke (@JkmMikke) April 13, 2026

