Niedziela Palmowa otwiera w Kościele Wielki Tydzień, który wieńczy Triduum Paschalne. Liturgia rozpoczyna się od poświęcenia palm i odczytania Ewangelii o uroczystym wjeździe Jezusa do Jerozolimy. To nie jest już czas koncentracji na sobie, ale na Chrystusie – powiedział PAP ks. dr Przemysław Szewczyk.
Niedziela Palmowa nazywana w Kościele katolickim Niedzielą Męki Pańskiej rozpoczyna Wielki Tydzień, czyli najważniejszy czas w roku dla chrześcijan, w którym wspomina się mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.
– Gest trzymania palm przez ludzi, którzy 40 dni wcześniej posypali głowy popiołem biorącym się ze spalenia tych zeszłorocznych, wyraża koniec pokuty i rozpoczyna czas bezpośredniego wchodzenia w czas chwały Chrystusa i naszej. To jest już krok dalej, głębiej, bliżej misterium odkupienia. Można ten czas przyrównać do momentu, kiedy w czasie pielgrzymki na Jasną Górę stajemy na wałach i parzymy na sanktuarium, a za moment będziemy przez obrazem Matki Bożej – powiedział PAP patrolog, ks. dr Przemysław Marek Szewczyk, prezes Stowarzyszenia Dom Wschodni.
Zaznaczył, że „to nie jest już czas koncentracji na własnej sobie, umartwianiu się, pracy nad wychodzeniem ze swoich z wad czy umacnianiem zalet”. – Do tego był Wielki Post. Natomiast Niedziela Palmowa kieruje już nasz wzrok w stronę osoby Chrystusa, aby towarzyszyć Mu w Jego ostatnich spotkaniach, gestach, modlitwach aż po Wieczernik, Drogę Krzyżową i Kalwarię – powiedział duchowny.
W Jerozolimie już w IV w. patriarcha tego dnia dosiadał oślicy i otoczony tłumem wjeżdżał na niej z Góry Oliwnej do miasta. Podobny zwyczaj rozpowszechnił się na Zachodzie Europy w V i VI wieku. Natomiast obrzęd święcenia palm wprowadzono do liturgii dopiero w XI wieku.
Do reformy z 1955 r. celebrans wychodził w Niedzielę Palmową przed kościół i zamykano bramę świątyni. Kapłan uderzał w nią krzyżem trzykrotnie, wtedy dopiero brama otwierała się i kapłan z uczestnikami procesji wstępował do wnętrza kościoła, aby odprawić mszę świętą. Symbol ten miał wiernym przypominać, że zamknięte niebo zostało nam otworzone dzięki zasłudze krzyżowej śmierci Chrystusa.
Na pamiątkę uroczystego wjazdu Jezusa do Jerozolimy, liturgia Niedzieli Palmowej obecnie rozpoczyna się przed świątynią bądź wybranym w kościele miejscu poza prezbiterium. Najpierw kapłan kropi wodą święconą gałązki i palmy, a następnie odczytywana jest Ewangelia o wjeździe Chrystusa do Jerozolimy. Po wejściu w uroczystej procesji śpiewa się „hymn do Chrystusa Króla”.
Opis wjazdu Jezusa znajduje się u czterech Ewangelistów. Czytamy, że Chrystus siedział na osiołku wypełniając tym samym proroctwo Zachariasza, który mówił, że mesjasz jako zbawiciel przyjdzie do swego ludu (Córy Syjońskiej, Córy Jerozolimskiej) jako „sprawiedliwy i zwycięski; pokorny – jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy (Za 9,9)”.
Tłum wołając: „Hosanna synowi Dawidowemu! Błogosławiony, który idzie w imieniu Pańskie, Hosanna na wysokościach!” wypowiadał słowa Psalmu 118, będącego błogosławieństwem kapłańskim towarzyszącym pielgrzymom wchodzącym w progi do świątyni jerozolimskiej. Hebrajski oryginał wyrażenia (hoshi’a na’) zawiera dwa słowa: czasownik zbawić (yasha’) i wyrażenie błagalne (na’), co oznacza „Zbaw, proszę”.
Gest słania płaszczy, o którym czytamy w biblijnej scenie wjazdu Chrystusa do Jerozolimy zarezerwowany był w Izraelu dla króla.
– Witamy tego dniach Chrystusa palmami, bo wiemy, że Jego śmierć prowadzi do chwały zmartwychwstania – powiedział ks. Szewczyk.
Zaznaczył, że chrześcijańska nadzieja zmienia sposób przeżywania męki i śmierci Chrystusa.
Niedziela Palmowa to jeden z dwóch dni w roku w Kościele katolickim, kiedy czyta się lub śpiewa opis Męki Pańskiej. Odbywa się on bez świeczników i okadzania księgi. Czytający nie pozdrawia także ludu i nie robi znaków krzyża na księdze i na sobie. Przed soborem watykańskim II ludzie nie przychodzili tak masowo do świątyń na liturgię w Wielki Czwartek i Wielki Piątek, w związku z tym odczytywanie całej męki w Niedzielę Palmową dawało im szansę wejść w najważniejsze dla chrześcijaństwa tajemnice wiary.
– Tego dnia radość przeplata się ze smutkiem. Zmartwychwstanie nie neguje bowiem smutku związanego ze śmiercią; nie sprawia, że śmierć przestała być śmiercią, ale związany z nią smutek przepełniony jest nadzieją. Dzięki Chrystusowi te dwie rzeczywistości ze sobą współistnieją – powiedział PAP ks. Szewczyk.
– Gdybyśmy zobaczyli człowieka żyjącego po śmierci, to samej śmierci by już nie było. Traktowalibyśmy ją jak chorobę. Natomiast w Jezusie zmartwychwstania nie oglądamy, ale w nie wierzymy – powiedział.
Duchowny przestrzegł także przed kontemplowaniem męki i śmierci Chrystusa w oderwaniu od tajemnicy zmartwychwstania.
– Jeśli zatrzymamy się wyłącznie na męce Zbawiciela, to będziemy Go wspominać podobnie jakbyśmy to robili w przypadku Cezara czy Adama Mickiewicza. Żył, umarł, zostawił po sobie wiele cennych tekstów, ale już go nie ma. Natomiast Jezus żyje. Jak pisał św. Paweł Apostoł w liście do Koryntian: „Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka przyszła śmierć, przez człowieka też dokona się zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni” – powiedział duchowny.
Zgodnie z tradycją, palmy przechowywane są przez cały rok. Powstałym z ich spalenia popiołem posypywane są głowy wiernych w Środę Popielcową.



