Strona głównaMagazynFascynacja Javiera Milei Mojżeszem

Fascynacja Javiera Milei Mojżeszem

-

- Reklama -

Po zwycięstwie w wyborach prezydenckich w 2023 r. pierwszą zagraniczną podróż Javier Milei odbył do grobu rabina Menachema Mendla Schneersona na cmentarzu Montefiore w Nowym Jorku. Przed wyborami również odwiedzał to miejsce prywatnie, prosząc o mądrość odróżniania dobra od zła, odwagę wyboru dobra oraz pokorę wobec woli Stwórcy. Podobnie duchowy i prywatny charakter miała jego wizyta w marcu w tym roku.

Prezydent Argentyny Javier Milei fascynuje się judaizmem rabinicznym, ponieważ widzi w żydowskiej etyce silne pokrewieństwo z libertariańskimi wartościami gospodarczymi, a także z powodu własnych głębokich poszukiwań duchowych.

- Reklama -

Milei nie jest praktykującym katolikiem, choć został ochrzczony w Kościele katolickim. Nie mieści się też w klasycznej definicji libertarianina mimo deklarowanego przywiązania do wolności i zasady nieagresji. Nie jest typowym anarchokapitalistą, choć otwarcie dąży do „zburzenia” państwa. Nie można go również uznać za klasycznego konserwatystę mimo zdecydowanego sprzeciwu wobec aborcji i eutanazji. Fascynuje go biblijny Mojżesz, który wyprowadził naród izraelski z niewoli egipskiej, ale przy tym wszystkim jest bardzo eklektyczny i wymyka się łatwemu opisowi.

W przemówieniu wygłoszonym w grudniu 2024 r. w Urugwaju Milei odniósł się do opery „Nabucco” Verdiego i jej przesłania wolnościowego, a następnie przeszedł do libertariańskiej interpretacji Mojżesza i historii Wyjścia z Egiptu. Według Mileia w Torze zapisano, że tylko 20 proc. Hebrajczyków opuściło Egipt, a pozostałych 80 proc. wolało zostać mimo niewoli, ze względu na „darmowe ryby”. Ta liczba nie pochodzi z literalnego tekstu Pięcioksięgu, lecz jest klasyczną midraszową interpretacją, według której jedynie co piąty Żyd wyszedł z Egiptu, a cztery piąte zginęło w ciemnościach lub pozostało. Milei nie wymyślił tej proporcji – jest to znany midrasz (komentarz rabinacki do biblijnego tekstu – dop. red.), choć współcześnie często dyskutowany i różnie rozumiany.

- Prośba o wsparcie -

Milei użył tej interpretacji bardzo trafnie jako metafory współczesnego wyboru między wolnością a państwem opiekuńczym. Słowa te łączy z słynnym powiedzeniem Miltona Friedmana: „Nie ma czegoś takiego jak darmowy lunch”. W wersji Mileia „darmowe ryby” w Egipcie były „darmowym lunchem”, za który płaci się wolnością i zniewoleniem. Dla Mileia naród żydowski – ten, który jednak wyszedł – jest przykładem zbioru jednostek, które wybrały wolność, przeszły przez trudy pustyni i ostatecznie odniosły sukces – w przeciwieństwie do tych, którzy pozostali w „socjalistycznym” Egipcie dla bezpieczeństwa socjalnego.

Milei nigdy nie wygłosił żadnego oficjalnego, publicznego przemówienia, w którym obszernie cytowałby lub omawiał nauki Rebbe Lubawicza (czyli wspomnianego na początku Menachema Mendela Schneersona – dop. red.). Wspomina o nim jedynie w nieformalnych, prywatnych lub medialnych wypowiedziach – najczęściej w kontekście duchowym i motywacyjnym. Kiedy już o Rebbem mówi, akcentuje przede wszystkim indywidualną odpowiedzialność (w opozycji do socjalistycznego kolektywizmu), walkę z „ciemnością” (rozumianą jako lewica, korupcja, stagnacja moralna), przywództwo oparte na moralności i odwadze, wiarę w realną możliwość zmiany poprzez działanie, mesjański optymizm – przekonanie, że Argentyna może się odrodzić.

Pisma Rebbe to gigantyczny zbiór, liczący ponad 70 tysięcy stron opublikowanych sichot, listów, esejów i przemówień. Milei rzeczywiście je studiuje – podobnie jak Torę i Tanach – ale robi to z bardzo charakterystycznej perspektywy. Szuka w nich przede wszystkim potwierdzenia i inspiracji dla swoich poglądów ekonomicznych, zwłaszcza dla zasad anarchokapitalizmu, wolności jednostki i odrzucenia przymusu państwowego.

Nowa prawicowa, pro-izraelska fala

12 marca 2026 roku w Chile odbyło się zaprzysiężenie nowego prezydenta José Antonio Kasta, który w drugiej turze wyborów prezydenckich w grudniu 2025 roku pokonał Jeannette Jarę – kandydatkę Chilijskiej Partii Komunistycznej i byłą minister pracy w rządzie Gabriela Borica.

Argentyna i Chile wyraźnie zmieniają kurs polityczny, odrzucając socjalistyczne i lewicowe eksperymenty na rzecz konserwatywnych i wolnorynkowych rozwiązań. To, co łączy nowego prezydenta Chile z prezydentem Argentyny Javierem Milei, to głęboki szacunek dla trzech fundamentalnych praw naturalnych: prawa do życia, wolności oraz własności prywatnej. Obaj przywódcy łączy również zdecydowane poparcie dla prawa Izraela do samoobrony oraz do istnienia jako suwerennego państwa żydowskiego.

Nowa prawica rozszerza się w Ameryce Południowej i wolnorynkowy kierunek zawdzięcza Mileiemu, ale ten deklaruje się jako „najbardziej syjonistyczny prezydent świata”, planuje przeniesienie ambasady do Jerozolimy, tworzy inicjatywy typu „Porozumienia Izaaka” wzmacniające więzi Izrael–Ameryka Łacińska. Nowa prawicowa fala polityczna w Ameryce Południowej i szerzej w Ameryce Łacińskiej charakteryzuje się silnym pro-izraelskim i pro-syjonistycznym nastawieniem liderów. To kontrastuje z propalestyńską postawą wielu lewicowych rządów. Prawicowe rządy postrzegają Izrael jako partnera w walce z terroryzmem, technologii i obronności, odwołując się do wartości judeochrześcijańskich oraz sojuszu z USA przeciw chińskim wpływom w tej części świata.

Amerykański, chrześcijański syjonizm

Tucker Carlson przeprowadził w połowie marca wywiad z Carrie Prejean Boller. Rozmowa dotyczyła jej doświadczeń w Komisji ds. Wolności Religijnej za prezydentury Trumpa oraz okoliczności jej usunięcia z tej komisji. Formalnie komisja ma chronić wolność wszystkich religii, w praktyce jednak – jak wynika z relacji Prejean Boller – część jej członków uważa, że jedyna „prawdziwa” forma chrześcijaństwa to ta, która obligatoryjnie popiera istnienie i politykę współczesnego państwa Izrael (powstałego w 1948 r.) jako spełnienie biblijnych proroctw.

Prejean Boller otwarcie krytykuje chrześcijański syjonizm – uznawany przez nią za herezję – który reprezentują m.in. Paula White (obecna doradczyni w nowo utworzonym White House Faith Office), senator Ted Cruz oraz sekretarz obrony Pete Hegseth. Uważa, że jest to niebezpieczne mieszanie wiary z politycznym poparciem dla państwa Izrael, w tym dla jego działań w Strefie Gazy, które ona sama określa mianem ludobójstwa. W jej ocenie taki pogląd stoi w jaskrawej sprzeczności z nauczaniem katolickim i tradycją wczesnego Kościoła: Jezus Chrystus wypełnił proroctwa Starego Testamentu – nie ma już potrzeby odbudowy trzeciej świątyni ani wznawiania ofiar ze zwierząt.

Według relacji Prejean Boller White wprost powiedziała jej, że nie powinna zamieszczać wpisów o „teologii zastąpienia”, a inni członkowie komisji postrzegają jej działania jako antysemickie. Pogląd ten – że Kościół całkowicie i definitywnie zastąpił Izrael w planie Bożego przymierza – został jednoznacznie odrzucony m.in. przez amerykańskiego biblistę Branta Pitre w książce, której jest współautorem: „Paul: A New Covenant Jew. Rethinking Pauline Theology”. Według Pitre przymierze w Chrystusie nie unieważnia, lecz wypełnia i rozszerza obietnice dane Izraelowi. Obietnice dane Abrahamowi i etnicznemu Izraelowi pozostają ważne na zawsze.

„Częściowe zatwardzenie” Izraela, które umożliwiło włączenie pogan, ma charakter tymczasowy i ostatecznie doprowadzi do tego, że „cały Izrael będzie zbawiony” (Rz 11,25–26). Pitre proponuje myślenie w kategoriach jedności i ciągłości, a nie zastąpienia: Żydzi i poganie stają się „jednym nowym człowiekiem” w Chrystusie (Ef 2,14–16), przy czym ta jedność opiera się na wypełnieniu judaizmu, a nie na jego zniesieniu. Poganie zostają „zaszczepieni” w oliwne drzewo Izraela (Rz 11,17–24), a nie zastępują go.

Idee mają swoje konsekwencje – także te współczesne nurty teologiczne w Stanach Zjednoczonych. Pitre ostrzega, że teologia zastąpienia – poza wypaczeniem myśli św. Pawła – historycznie sprzyjała także rozwojowi postaw antysemickich. Nie do zaakceptowania jest także chrześcijański syjonizm, zgodnie z którym powrót narodu żydowskiego do Ziemi Obiecanej oraz powstanie i istnienie współczesnego państwa Izrael stanowią wypełnienie proroctw biblijnych. Nie jest nim także współcześnie millenaryzm dyspensacjonalny popularny w kręgach ewangelickich, który oznacza wiarę w dosłowne, 1000-letnie ziemskie panowanie Jezusa Chrystusa, które nastąpi po Jego Paruzji. Według tego nurtu, Chrystus będzie rządził światem z odnowionej Jerozolimy. To nowoczesny wynalazek łączący politykę USA z proroctwami końca czasów, co może prowadzić do wojen. Kościół katolicki potępia milenaryzm (nawet w łagodnej formie), uznając, że Królestwo Chrystusa jest już obecne w Kościele w sposób duchowy i sakramentalny, a jego ostateczne objawienie nastąpi dopiero w wieczności.

Idee mają swoje konsekwencje także w polityce. Podczas gdy nowa prawica Ameryki Łacińskiej – od Milei po Kasta – buduje swój projekt na fundamencie trzech praw naturalnych i jawnego sojuszu z Izraelem, paradoksalnie może sama dostarczyć lewicy najskuteczniejszego oręża od dekad. Pro-izraelskie stanowisko zamiast być wyłącznie wyrazem realizmu geopolitycznego i obrony cywilizacji judeochrześcijańskiej, coraz częściej jest odczytywane przez opinię publiczną jako import amerykańskiego chrześcijańskiego syjonizmu.

Najnowsze