Strona głównaMagazynPokłosie kolonialnej przeszłości. Konflikt odżył z całą siłą

Pokłosie kolonialnej przeszłości. Konflikt odżył z całą siłą

-

- Reklama -

Informacje z wojny Stanów Zjednoczonych i Izraela przeciwko Iranowi odwróciły uwagę od wojny w regionie centralno-azjatyckim, toczonej przez Pakistan przeciwko Afganistanowi. Zestarzały konflikt, mający swoje korzenie jeszcze w czasach kolonialnych, odżył z całą siłą. Pakistańskie lotnictwo bombarduje Kabul i Kandahar i inne afgańskie miejscowości.

Korzenie obecnego konfliktu, zdaniem obserwatorów, tkwią w kolonialnej przeszłości brytyjskich Indii, konkretnie zaś w 1893 roku, kiedy to powstała tzw. linii Duranda. Była to linia graniczna między Indiami a Afganistanem. Nazwa więzła się od imienia ministra spraw zagranicznych Brytyjskich Indii Henrego Mortimera Duranda. Durand zdołał przekonać ówczesnego emira Afganistanu Abdurrachman-chana, że granica ta zapewni pokój między obydwoma państwami. Oczywiście linia ta była wygodna przede wszystkim dla Wielkiej Brytanii. Chciała ona maksymalnie odsunąć Afganistan od granic Indii, licząc się z tym, że kraj ten może być zajęty przez Rosję, co miało stworzyć zagrożenie dla perły ich imperium.

- Reklama -

Durand, sugerując tę granicę na mapie, nie uwzględniał zupełnie lokalnych warunków, a zwłaszcza tego, że linia ta rozdzieli etniczne terytorium zamieszkiwane przez Pasztunów. Początkowo nie miało to większego znaczenia. Granica istniała praktycznie tylko na mapie. Problemy zaczęły się w 1947 r., kiedy Pakistan ogłosił niepodległość. Zaczął on tworzyć wzdłuż całej linii o długości 2640 km infrastrukturę graniczną. Afganistan zareagował na to nerwowo. Na granicy zaczęło dochodzić do incydentów. Kabul ogłosił, że nie uznaje granicy wytyczonej wzdłuż linii Duranda, twierdząc, że jej akceptacja została na nim wymuszona, w związku z czym jest ona nielegalna.

Sprawę skomplikowali sami Pasztuni, którzy postanowili zjednoczyć wszystkie plemiona pusztuńskie zamieszkujące po obu stronach linii Duranda i utworzyć własne państwo Pasztunistan. Zdołali doprowadzić do jego powołania, utworzyli zgromadzenie narodowe, rząd i zatwierdzili flagę, ale Pakistan szybko położył kres jego funkcjonowaniu. Afganistan natomiast uznał Pasztunistan, co dodatkowo zaostrzyło sytuację. Później sytuacja zaczęła się stabilizować. Zarówno w Afganistanie, jak i Pakistanie u władzy byli Pasztuni. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych „pasztuńska” kwestia była zamrożona. Na początku lat siedemdziesiątych znów została odgrzana, gdy pakistański premier Butto krwawo stłumił powstanie Beludży i pasztuńskich nacjonalistów.

- Prośba o wsparcie -

Szansa na autonomię

W 1977 r. pojawiła się szansa autonomii dla Pusztunów. Kabul zaproponował Pakistanowi, że jeżeli ten ją uzna, to on pogodzi się ze wszystkimi niedogodnościami wynikającymi dla niego z linii Duranda. Pakistan rozważał tę możliwość, ale ostatecznie jej nie zaakceptował.

Wtargniecie ZSRR do Afganistanu w 1979 r. po raz kolejny zamroziło sprawę. Po wycofaniu się ZSRR z Afganistanu pakistański wywiad przystąpił do szkolenia Talibów, którzy mieli udać się do Afganistanu, by zdobyć tam władzę, usuwając reżimy, które instalowały się w Kabulu w wyniku wojny domowej. Pakistański wywiad ISI zakładał, że osądzając w nim Talibów, doprowadzą do unormowania stosunków między Pakistanem a Afganistanem i zdobędą instrument, dzięki któremu będą mogli wpływać na cały region.

Rozwój sytuacji początkowo zdawał się potwierdzać rachuby speców z pakistańskiego wywiadu. Reżim Talibów nie zamierzał jednak być niczyim narzędziem. Zaczął udostępniać swoje terytorium dla wszystkich islamskich radykałów z „Al-Kaidą” na czele. Doprowadziło to do wciągnięcia Afganistanu w kolejną wyniszczającą wojnę, zakończoną trwającą 20 lat interwencją państw zachodnich ze Stanami Zjednoczonymi na czele. Zakończenie ich operacji doprowadziło do powrotu Talibów do władzy.

Początkowo stosunki między Pakistanem i Afganistanem były dobre. Kiedy jednak władza Talibów okrzepła, to między obydwoma krajami zaczęły się zgrzyty. Przedstawiciele Talibów zaczęli krytykować Pakistan. I to nie tylko konkretnych polityków sprawujących w nim władzę, ale cały system.

Czy Pakistan to kraj islamski?

Mułłowie Talibów publicznie zaczęli twierdzić, że system polityczny Pakistanu nie ma charakteru islamskiego. Szczególnie zaś krytycznie zaczęli się wypowiadać o obowiązującym w Pakistanie prawie, które ich zdaniem z Koranem nie ma nic wspólnego. Islamabad uznał to za potwarz. Stosunki między obydwoma państwami stawały się coraz bardziej napięte. Swoistą kropką nad i było wydalenie przez Pakistan wszystkich uchodźców afgańskich, którzy szukali w nim schronienia w czasie trwającej w Afganistanie wojny domowej (po „odwrocie” Amerykanów). Kiedy zaś Talibowie zbliżyli się politycznie do Indii, z którymi w minionym roku Pakistan był o krok od regularnej wojny, zostali uznani za wrogów!

W październiku 2025 r. między Pakistanem i Afganistanem doszło do pierwszych starć. Dzięki pośrednictwu Turcji i Kataru udało się doprowadzić do przerwania ognia. Porozumienie to długo się jednak nie ostało. Już w lutym bieżącego roku doszło między stronami do starć. 26 lutego armia Talibów sforsowała linię Duranda. Afganistan miał przejąć kontrolę nad 15 przejściami granicznymi. Artyleria Talibów ostrzelała też pakistańskie pozycje w dwóch rejonach. Pakistan odpowiedział zmasowanymi uderzeniami lotnictwa, a minister obrony Pakistanu Khawaja Asif ogłosił początek otwartej wojny z Afganistanem.

Wojska pakistańskie przekroczyły linię Duranda i wkroczyły do sześciu przygranicznych afgańskich prowincji. W odwecie siły powietrzne Afganistanu miały zaatakować bazy wojskowe w Pakistanie. Następnie siły afgańskie ponowiły atak wymierzony w przygraniczne bazy. Lotnictwo pakistańskie, znacznie potężniejsze od afgańskiego, zaatakowało Kabul. Kandahar i inne miasta w Afganistanie. Islamabad ogłosił, że prowadzi w Afganistanie operację „Gniew za prawdę” i prowadzi uderzenia powietrzne po całym jego terytorium. Twierdzi, że atakuje bazy wykorzystywane przez rezydujące na jego terytorium ugrupowania terrorystyczne. Talibowie twierdzą natomiast, że Pakistan atakuje cele cywilne, zabijając niezwiązaną z wojskiem ludność.

Pekin chce godzić

Próbę doprowadzenia do zakończenia konfliktu podjął Pekin. Jego negocjatorzy mają duże szanse na powodzenie. Ma on do dyspozycji nie tylko kij, ale i marchewkę. Jeżeli Pakistan chce uzyskać obiecane chińskie inwestycje, to musi się jakoś dogadać z Afganistanem. To jednak nie jest łatwe. Pekin Kabulowi nic do niedawna nie obiecywał, więc ten nie wykazywał większych skłonności do ustępstw. Według obserwatorów ostatecznie Chiny obiecują Afganistanowi za zawarcie porozumienia z Pakistanem możliwość wyjścia w morze poprzez Gwadar, zbudowany nad brzegiem Oceanu Indyjskiego z pomocą Pekinu. Póki co jednak żadna ze stron nie wykazuje skłonności do ustępstw.

Afgańskie drony spadają na Islamabad, a siły pakistańskie wewnątrz kraju na drogach zaczynają wystawiać posterunki mające wyłapywać afgańskich terrorystów. Linia Duranda jest wciąż dziurawa jak sito i pakistańskie wojsko nie jest w stanie szczelnie jej obstawić. Afgańczycy przechodzą nią bez trudu. Wojna na razie będzie więc trwać. Może przycichnąć, ale będzie się budzić. Podglebie dla niej wciąż istnieje. Szanse, by powstał niepodległy Pasztunistan, są raczej niewielkie.

Najnowsze