Carrie Prejean Boller została usunięta z Komitetu ds. Wolności Religijnej tylko dlatego, że ośmieliła się krytykować syjonizm. O zwyciężczyni konkursu Miss California z 2009 r. stało się niedawno głośno w całej Ameryce, gdy przed kamerami wdała się w ostry spór z przedstawicielami rabinicznego judaizmu oraz chrześcijańskimi syjonistami. W trakcie gorącej wymiany zdań Boller zaczęła dopytywać swoich rozmówców, czy krytykując politykę państwa Izrael oraz ruch syjonistyczny, automatycznie zasługuje na miano antysemitki. Odpowiedź mogła być oczywiście tylko jedna, a jej dopełnieniem stało się usunięcie reprezentującej stronę katolicką działaczki z szeregów komisji.
Tym samym pomysłodawcy Komisji dw. Wolności Religijnej przeżyli prawdziwy szok, ponieważ Carrie Perjean Boller została ewidentnie dobrana do liczącego 13 osób grona jako osoba, która miała teoretycznie sprawiać najmniej problemów. Oprócz niej stronę katolicką reprezentowało dwóch liberalnych biskupów, dlatego zakładano, że jako osoba świecka bez odpowiedniego przygotowania teologicznego wniesie ze sobą co najwyżej dobry wizerunek oraz zaangażowanie na rzecz Trumpa.
Bunt blondynki
Okazało się jednak, że kompletnie nie doceniono tego, jak potężna może być wiara neofity. Była uczestniczka konkursów piękności miała wprawdzie matkę katoliczkę, lecz sama przez wiele lat związana była ze wspólnotami protestanckimi. Konwersja na prawdziwą wiarę dokonała się dopiero w ubiegłym roku, niemal tuż przed rozpoczęciem prac Komisji ds. Wolności Religijnej powołanej do życia 1 maja.
Wszyscy zakładali tym samym, że świeżo upieczona katoliczka nie będzie jeszcze wystarczająco obeznana z prawdami wiary, a jako osoba związana z ruchem MAGA powstrzyma się od działań i słów mogących zaszkodzić bieżącej polityce administracji Trumpa. Boller ośmieliła się zaś nie tylko sprzeciwić narracji syjonistycznej, ale także publicznie pochwalić Candace Owens czy też Tuckera Carlsona, określanych ostatnio przez żydowskie lobby mianem największych antysemitów Ameryki.
W reakcji na usunięcie jej z prestiżowego ciała Carrie Prejean Boller zaczęła ujawniać, że wcześniej kontaktowali się z nią ludzie blisko związani z Trumpem (m.in. szefowa Biura Wiary Białego Domu Paula White), nakazując jej, aby zaprzestała głosić teologię zastąpienia (czyli tradycyjne nauczanie Kościoła ukazujące go jako Nowy Izrael) lub wręcz całkowicie zniknęła z mediów społecznościowych.
Biskup z siłowni
Boller ośmieliła się wypowiedzieć poglądy, które powinny być oczywiste dla każdego katolika, obnażając tym samym całkowite zaprzaństwo obecnych w komisji biskupów. Trudno się jednak było spodziewać, aby mogło być inaczej, skoro jednym z purpuratów był przewodniczący amerykańskiego Episkopatu Timothy Dolan, który od lat uchodzi za jednego z najbardziej liberalnych biskupów w Ameryce. Zaprzyjaźniony ze środowiskiem Partii Demokratycznej Dolan zasłynął niedawno stwierdzeniem, że Wielki Post to taki katolicki ramadan, a od lat szokuje swoim bezgranicznym poparciem dla szeroko otwartych granic.
W liczącej trzy osoby katolickiej delegacji rolę „konserwatysty” odgrywać miał za to biskup Robert Barron, znany od lat z bardzo popularnego kanału „Word on Fire”. W istocie Barron jest zdecydowanie bardziej centrystą niż konserwatystą, a na dodatek ciągną się za nim różnorakie kontrowersje. Kilka lat temu okazało się, że całość ekipy zapewniającej obsługę medialną jego kanału na YouTube tworzy grupka wytatuowanych i umięśnionych panów, mogących śmiało występować w roli tzw. chippendalesów (tancerzy erotycznych – dop. red.). Sam purpurat również zdaje się nie stronić od siłowni i chętnie nawiązuje w swoich prelekcjach do tematyki związanej z fitness.
Muskulatura bpa Roberta Barrona niestety nie przekłada się na waleczność w obronie wiary. Zasiadając w tej samej komisji co Carrie Prejean Boller, purpurat prowadzący kanał „Word on Fire” był wyraźnie przygaszony i nie wstawił się za współwyznawczynią katolickiej prawdy. Była miss zwróciła się zresztą do biskupa Barrona przy pomocy mediów społecznościowych z prośbą o to, aby zabrał głos w całej sprawie, lecz nie doczekała się odpowiedzi.
Kościół kontra Synagoga
Milczenie biskupów Barrona i Dolana nie jest niestety żadnym przypadkiem, lecz prostą konsekwencją fałszywego nauczania przyjętego przez Kościół na Soborze Watykańskim II. Otwarty wraz z deklaracją „Nostra Aetate” dialog z judaizmem zakłada wszak rezygnację z nawracania żydów oraz akceptację dla teorii jakoby nauki płynące z Talmudu otwierały furtkę prowadzącą do zbawienia. Ostatnie wydarzenia związane z amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran zwróciły uwagę bardzo wielu osób na to, jak wielkim schorzeniem moralno-duchowym jest protestancki syjonizm, jednakże nadal zbyt mało osób ma świadomość tego, że analogiczny proces podporządkowania ruchowi syjonistycznemu już od dawna ma miejsce także w Kościele. Rzekoma posoborowa wiosna Kościoła była pod wieloma względami niczym innym jak właśnie judaizacją katolicyzmu.
Jak przystało na świeżo upieczoną katoliczkę Carrie Prejean Boller potraktowała swoją wiarę dużo bardziej poważnie i autentycznie niż liberalni soborowi teolodzy i dlatego dokonano na niej medialnego linczu. Nie licząc pozostałych członków Komisji ds. Wolności Religijnej w ostatnich dniach byłą miss skrytykowano m.in. na łamach Wall Street Journal, Washington Post czy też w stacji Fox News. Na szczęście Boller nie tylko się nie załamała, lecz zaczęła odważnie mówić prawdę prosto w twarz. W jednym z wywiadów ośmieliła się nawet stwierdzić, że Stany Zjednoczone są krajem okupowanym przez Izrael.
Przypadek Carrie Prejean Boller może napawać pewną nadzieją. Okazuje się bowiem, że po wielu latach rażącej pasywności katolicy zaczynają się budzić i oddolnie wyrażać sprzeciw wobec prób podporządkowywania Kościoła Synagodze. Na dodatek przebudzenie to dokonuje się nie tylko w gronie tradycjonalistów, lecz w głównym nurcie katolicyzmu. Badania opinii publicznej przeprowadzane m.in. przez Gallupa pokazują, że przychylność wobec Izraela spada wśród amerykańskich katolików znacznie szybciej niż wśród protestantów. Znaczący wpływ na to miała niedawna rzeź w Gazie, zaś nieusprawiedliwiony atak na Iran może się stać prawdziwym katalizatorem przemian, które jeszcze do niedawna wydawały się nie do pomyślenia.



