Strona głównaMagazynWydał 100–letnią książkę, został oskarżony o nazizm

Wydał 100–letnią książkę, został oskarżony o nazizm

-

- Reklama -

Skala cenzury w naszym państwie zatacza coraz szersze kręgi. Kontroli systemowej podlegają już nie tylko autorskie publikacje czy niezależna działalność naukowa. Przeciwko Prezesowi Wydawnictwa Magna Polonia Przemysławowi Holocherowi wpłynął akt oskarżenia za wydanie XX-wiecznego dzieła. Publikacja książki napisanej w 1918 r. spotkała się z zarzutami o szerzenie nazizmu.

Chce go system, chcą go… Niemcy

Prezes Magna Polonia otrzymał oprócz aktu oskarżenia również wiadomość z Niemiec. Deutsche National Bibliothek wysłała pismo o treści: „Szanowny Panie Przemysławie Holocher, Niemiecka Biblioteka Narodowa ze swoimi siedzibami w Lipsku i Frankfurcie nad Menem ma ustawowy obowiązek gromadzenia (oprócz dzieł wydawanych w Niemczech w formie drukowanej, wizualnej, dźwiękowej) publikacji ukazujących się za granicą. A mianowicie publikacji w języku niemieckim, tłumaczeń dzieł niemieckojęzycznych na inne języki, publikacji obcojęzycznych dotyczących Niemiec itd., a następnie ich trwałego archiwizowania, rejestrowania bibliograficznego oraz udostępniania społeczeństwu. Zauważyliśmy, że wydał Pan następujące dzieło, którego niestety nie posiadamy jeszcze w naszych zbiorach. Brakuje nam następujących publikacji: Paul Bang, „Księga Win Judy” (…). Prosimy o przesłanie nam jednego bezpłatnego egzemplarza – tej, oraz wszystkich przyszłych publikacji do naszych zbiorów. W ten sposób wspierają Państwo Niemiecką Bibliotekę Narodową w realizacji jej zadania polegającego na kompletowaniu niemieckich i niemieckojęzycznych publikacji i tłumaczeń wydawanych za granicą (…). Państwo niemieckie dba o swoje zbiory i elementy kultury”.

- Reklama -

Jak słusznie zauważył gość „Najwyższego Czasu!”, wiadomo, że w Niemczech ze względów historycznych propagowanie nazizmu jest surowo zabronione. Niemiecka instytucja państwowa realistycznie postrzega wydanie wspomnianego dzieła wyłącznie w kategorii publikacji kulturowych i domaga się go w swoich zbiorach historycznych. A w Polsce? „Pod pretekstem rzekomej promocji nazizmu pani prokurator Ewa Halińska ma ochotę palić książki na stosach. To jest coś niesłychanego. Pani prokurator zabrakło umiejętności czytania albo umiejętności czytania ze zrozumieniem” – tłumaczy Holocher.

„Biegły, pan Paweł Nowak jest powoływany do analogicznych spraw w całej Polsce. To jest zawodowy, poszalały z jakichś uprzedzeń lewicowy wariat. I mówię to z pełną odpowiedzialnością za słowa, bo już pomijając to, że zainkasował za te brednie 45 tysięcy złotych; pomijając to, że znaczna część jego opinii, to są po prostu treści skopiowane z Wikipedii. Hasło »Czołem Wielkiej Polsce« jest według wspomnianego biegłego hasłem nazistowskim. Jednym z patronów części książek, które zostały zarekwirowane, był portal średniowieczny.pl. Logo tego portalu było pisane czcionką gotycką. Pan biegły posługuje się metodologią, według której skądś wie, że dla większości ludzi, z pewnością to będzie czcionka faszystowsko-nazistowska. Ja bym chciał pokazać komuś napis średniowieczny czy inny i znaleźć chociaż jedną osobę, która powie, że mu się to kojarzy z hitlerowcami. Stare księgi są pisane gotykiem. Biblia Gutenberga była wydana tym pismem. Proszę Państwa, to się dzieje. Ten człowiek naprawdę to napisał” – punktuje absurdy sformułowane w akcie oskarżenia.

- Prośba o wsparcie -

Książka starsza od III Rzeszy

Ideologia nazistowska powstała w XX w., jednak już po pierwszym wydaniu „Księgi Win Judy”. Ponadto prezes wydawnictwa podkreśla w rozmowie dla „Najwyższego Czasu!”, że wydając książkę, nie trzeba się w 100 procentach zgadzać z jej autorem.

Przytacza też postać samego autora i szkicuje ciąg przyczynowo-skutkowy opisany w książce, w której jednak nie znajdujemy żadnych konkretnych propozycji zmian ustrojowych: „Autor oczywiście żył w czasach III Rzeszy, natomiast bardzo szybko wycofał się z życia politycznego. Jeździł za granicę, próbował zapobiec wojnie, za co był oskarżony w III Rzeszy. Tę książkę napisał dużo wcześniej. Trudno jest mówić o propagowaniu nazizmu w książce, która została napisana dużo wcześniej, niż się ukuła ideologia nazistowska. Ponadto nie jest to książka ideologiczna, lecz książka faktograficzna, która jest istotnym elementem układanki historycznej dotyczącej także tego, co wyprawiali górale ze Wzgórz Golan, Eskimosi i cała reszta ferajny w państwie pruskim. Autor książki daje na to odpowiedź, dlaczego społeczeństwo niemieckie było do nich uprzedzone. Pozwolę przeczytać sobie fragment książki: »Zepsucie smaku u Niemców i ich otępienia (…) ma swój powód w ogarnięciu dziedziny wychowania artystycznego przez Judę, który nas wychował w muzyce kawiarnianej, w tańcach murzyńskich, w chińskich operetkach, w farsach burdelowych i innych deprawacjach. Najokropniejszym rozdziałem jest (…) zaraza filmowa, wypędzająca filmami uświadamiającymi resztę wstydliwości niemieckiej, za pomocą której narodowi niemieckiemu umacnia się zboczenia seksualne. Lekarz Żyd, doktor Hirschfeld wraz z Komitetem Naukowym (…) podaje młodzieży niemieckiej występki przeciwko naturze. Już zagranica nazywa rozpustę przeciwko naturze niemieckiej The German Evil«. Doktor Hirschfeld, którego autor tu przytacza, był protoplastą genderyzmu. On jako pierwszy chyba stworzył ideę lotności, płynności płci, zresztą zajmował się transami i całą resztą. Generalnie był to deprawator i grasował w Berlinie. Czy autorowi książki mogło się to nie podobać? Mogło się to nie podobać” – komentuje Przemysław Holocher.

„Słowa na temat deprawacji społeczeństwa, które Pan przytoczył to niemalże kopia tego, co w przestrzeni publicznej widzimy obecnie” – zauważyłam w naszej rozmowie.
„Dokładnie, takich fragmentów w książce jest bardzo wiele” – stwierdza Holocher. „Oczywiście według biegłych, według prokurator, autorowi nie miało prawa się to nie podobać. Ale co jest ciekawsze, w Polsce jestem ścigany za to, że wydałem książkę rzekomo propagującą nazistowski ustrój państwa, choć próżno szukać tam jakichś rozwiązań ustrojowych, bo nawet ludobójczych nie znajdziemy” – tłumaczy „Najwyższemu Czasowi!”.

Akt oskarżenia przeciwko Przemysławowi Holocherowi, który wpłynął do Sądu to początek prześladowań niezależnych wydawnictw i publikacji. Jak twierdzi sam oskarżony, może to generować problemy nawet dla całego środowiska, które wydają książki bez cenzury. Jest to akt przeciwko świadomości historycznej, wymierzony w prawdę historyczną. To samo widzimy zresztą również po procesie pana Brauna, który nie jest zwykłym procesem karnym. Wnikliwie ukazuje nam patologię działania systemu i instytucji prowadzących działania wymierzone w polskich obywateli.

Najnowsze