Uszkodzenie choinki przyozdobionej w barwy Unii Europejskiej, którą Grzegorz Braun wyniósł z budynku sądu, wyceniono na 1408,26 zł. Ekspertyza zamówiona przez prokuraturę kosztowała podatnika… 2000 zł. Trwa kolejna odsłona procesu przeciwko prezesowi Konfederacji Korony Polskiej.
5 marca rozpoczęła się kolejna rozprawa w procesie Grzegorza Brauna. Polski poseł do Parlamentu Europejskiego jest oskarżany o „straszne” czyny. Nie chodzi tylko i wyłącznie o zgaszenie świec chanukowych w Sejmie, ale m.in. także o uszkodzenie choinki, którą polityk wyniósł z oddziału stowarzyszenia sędziów Iustitia oraz Themis.
Na choince znajdowały się emblematy unijne. Braun przed sądem przekonuje, że uznał je za „obrażające powagę wysokiego sądu”. – Przejściowo, niestety na krótko, ale przywróciłem stan powagi Sądu Okręgowego w Krakowie. Zapobiegłem też ekscesowi nieobyczajnemu i obrazie uczuć religijnych poprzez łączenie choinki ze wszystkim, co zaprzecza doktrynie i tradycji katolickiej – mówił polityk.
Oskarżyciel oszacował wartość zniszczonego mienia na kwotę 1408,26 zł. Przekroczenie progu ustawowego oznacza w tym przypadku, że czyn „podpada już pod kategorię przestępczego niszczenia mienia”. Braun przekonywał o absurdalności zarzutów i wyolbrzymieniu strat przez prokuraturę. Polityk nie szczędził ironii, odnosząc się do sposobu, w jaki prokuratura wyliczyła straty. Kpił z konieczności tworzenia kalkulacji na „ekspertyzę jaka jest amortyzacja flamastra po nasmarowaniu jednej bombki pseudoartystycznej”.
– Czy jest jakiś kolektyw, który wspólnie bombki malował, rozwieszał i teraz rości pretensje o straty poniesione? To jest kuriozum, wysoki sądzie, ja bym się mógł dłużej pastwić tutaj nad państwem, którzy urządzili cyrk wokół tej choinki – przekonywał.
Mówił, że bombka jest warta maksymalnie 20 złotych, ale w ekspertyzie wyceniono ją na znacznie więcej z tytułu malunków tam umieszczonych.
– Oczywiście jako autor, jako reżyser w moim poprzednim życiu, ja sobie cenię i poważam prawa autorskie i talenty ludzkie. Więc być może tam jakiś Salvador Dali albo Michał Anioł malował te bombki i ma swoją dniówkę i w galeriach sprzedaje się na przykład jego czy jej bohomaz za milion złotych – ironizował dalej Braun.
Okazuje się, że rzeczoznawca włączył do wyceny wartości bombek także koszty transportu. Z kolei autorka bombek, mecenas Batz, wyceniła czas malowania bombek na 18h, czyli 45 min na każdą sztukę. Braun przekonywał też, że dochodzenie w sprawie zniszczenia choinki wszczęto zanim jeszcze uzyskano wycenę szkód.
Proces prosto z sądu relacjonuje Marek Skalski z „Najwyższego Czasu!”. Poniżej, a także na jego profilu w serwisie X, można zobaczyć urywki – bo sąd nie zgodził się na relacjonowanie całości – zeznań.
—> @GrzegorzBraun_ o czym incydencie „choinkowym” pic.twitter.com/05NwOo0RHZ
— Marek Skalski (@marek_skalski1) March 5, 2026
—> „dochodzenie w sprawie zniszczenia choinki wszczęto zanim jeszcze uzyskano wycenę szkód” -,Grzegorz Braun w sądzie pic.twitter.com/clInBBQhUO
— Marek Skalski (@marek_skalski1) March 5, 2026
—> „zawsze wzywałem policję jako w charakterze asysty do moich działań” @GrzegorzBraun_ w sądzie pic.twitter.com/XqPOKWY3Ff
— Marek Skalski (@marek_skalski1) March 5, 2026
—> „czy objawił nam się jakiś Salvador Dali albo Michał Anioł, ktory malował te bombki”… pic.twitter.com/k1HJHMEj3x
— Marek Skalski (@marek_skalski1) March 5, 2026
—> „jaka jest wartość amortyzacji flamastrów użytych do malowania sodomickich bombek?” @GrzegorzBraun_ w sądzie pic.twitter.com/aVGRGJlUa3
— Marek Skalski (@marek_skalski1) March 5, 2026


