Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zleciło kontrole wołowiny importowanej z Brazylii w związku z doniesieniami o wykryciu w tym mięsie sprowadzanym do UE hormonu wzrostu – zapewnia wiceminister resortu rolnictwa Małgorzata Gromadzka.
„W związku z doniesieniami o wykryciu estradiolu (hormonu wzrostu) w partiach brazylijskiej wołowiny importowanej do UE, zleciliśmy pilne kontrole właściwym inspekcjom. Sprawdzamy napływ produktów do Polski i weryfikujemy wszystkie sygnały. Na ten moment nie ma informacji, aby wskazane partie trafiły na polski rynek. Działamy prewencyjnie, by zapewnić pełne bezpieczeństwo żywności” – przekazała Gromadzka na portalu X.
Cała sytuacja jest niewygodna dla unijnych elit, bo afera wybuchła w trakcie forsowania umowy handlowej z krajami Mercosur.
O obecności estradiolu w brazylijskim mięsie jako pierwsze poinformowały służby sanitarne Holandii oraz Irlandii. Irlandzki Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności stwierdził nawet, że część skażonego mięsa została już skonsumowana przez europejskich odbiorców.
Estradiol to substancja zakazana w UE, tymczasem w Brazylii stymulatory wzrostu są powszechnie używane. Europejscy rolnicy od dawna alarmują o zjawisku tzw. dumpingu sanitarnego. Zwracają uwagę na podwójne standardy. Unijni hodowcy muszą spełniać rygorystyczne i kosztowne wymogi dotyczące dobrostanu zwierząt, ochrony środowiska i bioasekuracji, podczas gdy kraje Mercosur mogą ciąć koszty, stosując zakazane w Europie wspomagacze, dzięki czemu mogą oferować znacznie niższe ceny towaru.

