Strona głównaMagazynKoalicja Kaczyńskiego z Tuskiem. Cel? Niedopuszczenie do władzy prawicy i centroprawicy

Koalicja Kaczyńskiego z Tuskiem. Cel? Niedopuszczenie do władzy prawicy i centroprawicy

-

- Reklama -

Pomiędzy rzekomo zwalczającymi się wzajemnie liderami Prawa i Sprawiedliwości oraz Koalicji Obywatelskiej, czyli Jarosławem Kaczyńskim i Donaldem Tuskiem, zawiązała się nieformalna koalicja. Cel? Utrzymanie dominującej pozycji partii okrągłego stołu oraz niedopuszczenie do władzy partii prawicy i centroprawicy.

Wybory prezydenckie oraz ostatnie notowania sondażowe pokazały, że choć Tusk zdołał zmarginalizować koalicjantów, określanych „przystawkami”, to jego perspektywy na utrzymanie się u władzy są dość marne. Z kolei dla Kaczyńskiego zwycięstwo Karola Nawrockiego w rywalizacji o Pałac Prezydencki miało charakter pyrrusowy. Obaj politycy tracą dominującą pozycję po swych stronach sceny politycznej naszego kraju. Beneficjentem problemów PiS jest Konfederacja Korony Polskiej, z kolei powrót Konfederacji Wolność i Niepodległość do programu bardziej liberalnego może sprawić, iż formacja skorzysta na słabości KO. Z zagrożenia zdawać sobie sprawę muszą dwaj wytrawni i doświadczeni politycy, którzy zawiązali nieformalną koalicję antykonfederacką.

- Reklama -

Gra Braunem

Konfederacja KP jest obecnie największym problemem formacji z Nowogrodzkiej. Wykorzystać to próbuje uśmiechnięta koalicja, dodatkowo wzmacniając pozycję Grzegorza Brauna. Toczące się wobec polityka proces i postępowanie zwiększają jego popularność i uwiarygadniają go jako jedynego prawdziwego „antysystemowca”. Ponadto sam Tusk dolewa oliwy do ognia, starając się wmówić PiS-owi koalicję z Koroną. W mediach społecznościowych napisał chociażby, że choć Kaczyński deklaruje, że nigdy nie pójdzie z Braunem, to „bez Brauna Kaczyński nie ma żadnych szans na zdobycie władzy, a dla władzy, jak wiadomo, jest gotów poświęcić wszystko”. W odpowiedzi prezes PiS – nie po raz pierwszy – zdecydowanie odciął się od Brauna. Kaczyński podkreślił, że nie ma mowy o żadnej współpracy, gdyż uważa lidera Konfederacji KP za polityka, „który dalece przekroczył te granice, które są nieprzekraczalne dla polityków w naszej sferze cywilizacyjnej”, a jego formacja „powinna pozostać na marginesie”. W samym PiS-ie zdają sobie jednak sprawę z tego, że przy aktualnych trendach sondażowych Brauna po prostu potrzebują.

W ostatnich miesiącach poparcie dla Korony bowiem wyraźnie wzrosło i w drugiej połowie stycznia średnia sondażowa ugrupowania wynosiła 8,1 procent. Braun łowił wyborców głównie wśród rozczarowanego elektoratu PiS-u. Formacja Kaczyńskiego od końca wakacji straciła blisko 3 punkty procentowe poparcia. W partii postawiono temu zaradzić i w związku z organizowanym w ostatnią sobotę stycznia przez Konfederację KP Kongresem Inicjatyw Narodowych, Gospodarczych i Samorządowych (KINGS) powołano specjalny zespół. Jego zadaniem ma być śledzenie wydarzenia na bieżąco i serwowanie partyjnego przekazu w mediach społecznościowych. „Jedyną metodą na Brauna jest pokazywanie, że on nie żartuje, że te jego poglądy są prawdziwe i niebezpieczne, to będzie doskonała okazja” – cytuje osobę „z okolic Nowogrodzkiej” lewicowy tygodnik „Newsweek”. Niezależnie od KINGS-u, PiS planuje także spotkanie najważniejszych osób w partii, by zdecydować, jaką strategię obrać wobec Korony. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się próba odzyskania wyborców oraz zepchnięcia partii Brauna pod próg wyborczy. W tym celu ugrupowanie Kaczyńskiego może w czasie kampanii przed wyborami parlamentarnymi zdecydowanie zaostrzyć retorykę. Planem PiS-u ma być także wysłanie najbardziej radykalnych polityków do okręgów, w których Korona zyskała w ostatnim czasie najwięcej.

Podzielić Konfederację

Z kolei, jeżeli chodzi o koalicję Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka, Kaczyński i Tusk starają się doprowadzić do jej rozbicia, choć obaj widzą potencjalnego koalicjanta w innej części Konfederacji WiN. W połowie stycznia Tusk zamieścił na portalu X pozytywny dla siebie fragment wywiadu lidera Nowej Nadziei, uszczypliwie dodając, iż to „tak oczywiste, że nawet poseł Mentzen to zauważył”. Wcześniej politycy KO niejednokrotnie w swych wypowiedziach dzielili Konfederację na dwa byty i znacznie przyjaźniej wypowiadali się na temat środowiska postkorwinistycznego. Pomimo sondażowego odbicia KO partia nie ma obecnie szans na utrzymanie się u władzy ze względu na słabość swych koalicjantów, do której zresztą sama się przyczyniła. Nowa Nadzieja może okazać się więc dla Tuska jedyną nadzieją na pozostanie u steru nawy państwowej. Dla ekipy Mentzena takie porozumienia stanowiłoby jednak polityczne samobójstwo. O ile więc ów scenariusz jest praktycznie niemożliwy, o tyle przynajmniej matematycznie mógłby dawać większość.

Kaczyński stosuje natomiast taktykę Tuska odwróconą o 180 stopni, chwaląc wicemarszałka Bosaka oraz jednoznacznie odcinając się od wolnościowców. Podczas spotkania z wyborcami w Węgrowie prezes PiS przedstawił program Nowej Nadziei jako „darwinizm społeczny, skrajny liberalizm, który w ogóle nie liczy się z interesem zwykłych ludzi”, a także zaznaczył wyraźnie, że z formacją Mentzena „nie bardzo widzi możliwość współpracy”. Bosaka określił natomiast jako „młodego, dobrze bardzo zapowiadającego się polityka”. W odpowiedzi wicemarszałek Sejmu stanowczo stwierdził, że „ani ataki, ani pochlebstwa nie zdołają ich podzielić i zatrzymać”. O ile sojusz PiS-u z Konfederacją, a szczególnie jej częścią narodową, jest bardziej realny niż opisywany wyżej scenariusz, o tyle matematycznie takie porozumienie nie daje większości. Obecne sondaże wskazują bowiem, że formacja ex-„naczelnika państwa” nawet z całą Konfederacją nie zdołałaby sformować sejmowej większości, gdyż niezbędni byliby do tego także posłowie partii Brauna.

Na okrągło

Otwartą pozostaje kwestia odpowiedzi na lewicowy pakt senacki, jaką miałoby być porozumienie partii uchodzących za prawicowe. Do jego zawiązania wzywał publicznie Braun, zdając sobie sprawę, iż oddzielny start PiS-u i dwóch Konfederacji skutkowałby oddaniem Senatu walkowerem uśmiechniętej koalicji. Co prawda anonimowy rozmówca „Newsweeka” z Nowogrodzkiej przytomnie zauważył, że „jeśli chcą przejąć nie tylko Sejm, ale też odbić w końcu Senat, muszą zdecydować się na jakiś układ z Konfederacją i z Braunem”, ale już w oficjalnych wypowiedziach politycy PiS stanowczo odżegnują się od takiego pomysłu. Być może w rzeczywistości partyjna góra wolałaby oddać władzę uśmiechniętym, niż zawrzeć sojusz z Braunem. Do stworzenia paktu nawoływali także politycy Konfederacji WiN, ale oni akurat nie wymieniali wśród jego uczestników Konfederacji KP, licząc na porozumienie z PiS pod patronatem Nawrockiego.

Po kolejnych wyborach może okazać się, że jedyną realną koalicją będzie sojusz, który dziś jeszcze wiele osób wypiera. Tymczasem KOPiS-u mógłby przecież powstać, by uchronić Polskę przed ekstremizmem „skrajnej prawicy”, co wyborcy obu formacji z pewnością przyjęliby z właściwym zrozumieniem. Póki co taki scenariusz pozostaje w sferze political fiction, ale już dziś Tusk i Kaczyński stosują wobec dwu Konfederacji tę samą taktykę straszenia i dzielenia, tyle że à rebours. Lider KO wmawia Brauna PiS-owi, a politycy tej partii, jak choćby Jacek Sasin odpowiadają, że to „Tusk trzyma kciuki za Brauna dzisiaj”. Prezes PiS stara się rozbić Konfederację, typując na wroga Mentzena, podczas gdy Tusk puszcza oczko właśnie do środowiska postkorwinistycznego. Nieformalna koalicja między Tuskiem i Kaczyńskim, której celem jest usunięcie przeszkód dla układu okrągłego stołu w postaci dwóch Konfederacji, już de facto istnieje i jej przyszłe sformalizowanie nie powinno być dla nikogo szokiem.

Najnowsze