W Niemczech odbywa się dziś strajk ostrzegawczy w transporcie publicznym. Niemieckie media mówią o sparaliżowaniu niemal całego kraju. Związek zawodowy Verdi poinformował, że protesty odbywają się we wszystkich krajach związkowych, za wyjątkiem Dolnej Saksonii.
W poniedziałek odbywa się strajk ostrzegawczy transportu publicznego w Niemczech. Akcje obejmuje niemal całe Niemcy, za wyjątkiem Dolnej Saksonii.
„W zajezdniach pozostają autobusy, tramwaje i pociągi metra wielu lokalnych przedsiębiorstw komunikacyjnych” – czytamy na dw.com.
Berliński negocjator Verdi Serat Canyurt powiedział, że strajk rozpoczął się zgodnie z planem o godz. 3 w nocy.
– Naszym priorytetem jest osiągnięcie postępów przy stole negocjacyjnym – powiedział Canyurt i dodał, że strajkujący „mogą sobie wyobrazić coś lepszego niż strajk w taką pogodę”.
Strajk spowodował problemy dla milionów ludzi w Niemczech. Pracownicy polegający na publicznym transporcie nie mogli dojechać do pracy, a wielu uczniów do szkoły.
Ograniczenia nie dotyczą pociągów regionalnych i podmiejskich Deutsche Bahn.
Verdi żąda od lokalnych związków pracodawców w 16 landach podwyżek wypłat oraz polepszenia warunków pracy. Wskazano m.in. skrócenie tygodniowego czasu pracy, czasu pracy w systemie zmianowym, wydłużenie czasu odpoczynki oraz większe dodatki za pracę w nocy i w weekendy.
– Jeśli nie będziemy strajkować na rzecz lepszych warunków pracy, zawody te pozostaną tak nieatrakcyjne, że – jak widzieliśmy w ostatnich latach – nie będzie wystarczającej liczby osób gotowych do zapewnienia funkcjonowania transportu publicznego. Wtedy nie będzie go wcale – przekonywał w telewizji ZDF Andreas Schackert, kierownik w związku Verdi grupy ds. autobusów i kolei.
– Jeśli nie sprawimy, że obciążenia te i praca będą bardziej atrakcyjne, to w dłuższej perspektywie nie będziemy w stanie zatrzymać osób, których obecnie szukamy i znajdujemy – zaznaczył.
