3 stycznia 2026 roku siły specjalne USA, działając na bezpośredni rozkaz prezydenta Donalda Trumpa, przeprowadziły operację wojskową. Amerykańscy komandosi wdarli się do rezydencji Nicolasa Maduro, pojmując go wraz z żoną Cilią Flores, a następnie natychmiast przewieźli ich do więzienia na Brooklynie w Nowym Jorku. Przeciwnicy Trumpa twierdzą, że Stany Zjednoczone naruszyły suwerenność innego państwa, a ich motywacją była jedynie chęć przejęcia wenezuelskiej ropy naftowej.
Obecnie przebywam w Chile, gdzie mieszka 750 tysięcy wenezuelskich migrantów, z czego jedna trzecia ma nieuregulowany status. Dzień po aresztowaniu Maduro tłumy Wenezuelczyków wyszły na ulice Santiago z narodowymi flagami, wiwatując z radości. W Internecie zyskał popularność film z wypowiedzią jednego z migrantów: „Tych, którzy twierdzą, że Stany Zjednoczone interesują się tylko naszą ropą, pytam: Czego według was chcieli Rosjanie i Chińczycy… Przepisu na arepas?”. Arepas to to rodzaj małej, okrągłej i spłaszczonej bułeczki, przygotowywanej z mąki kukurydzianej, która stanowi podstawę kuchni Wenezueli i Kolumbii, pełniąc rolę chleba.
Argentyński ksiądz Javier Olivera Ravasi skomentował w mediach społecznościowych: „Wszyscy puryści, którzy teraz rwą sobie włosy z głowy z powodu interwencji USA w Wenezueli, zapominają o reżimie castro-chawistowskim, który rządzi tym bratnim krajem od dziesięcioleci; reżimie, który zmusił 8 milionów Wenezuelczyków do emigracji, z więźniami politycznymi, sfałszowanymi wyborami i prawdziwą komunistyczną tyranią”.
Jedną z przyczyn porwania Maduro jest z pewnością ropa. W 2003 roku miała miejsce wojna w Iraku, ponieważ Saddam Husajn postanowił przejść na płacenie za ropę w euro. W 2011 roku doszło do zbrojnej interwencji w Libii, gdy Muammar Kaddafi chciał wprowadzić złotego denara zabezpieczonego złotem i zaprzestać handlu ropą w dolarach amerykańskich. A co z Wenezuelą? W swoim komentarzu ks. Ravasi napisał: „Trump nie jest Konstantynem ani nie zwoła III Soboru Nicejskiego, ale był jedynym, który odważył się zareagować. Oczywiste jest, że jego pierwotnym zamiarem nie było wyzwolenie kraju, lecz kontynuowanie doktryny Monroe. Mimo to oddaje on wielką przysługę naszym wenezuelskim braciom i siostrom, jeśli z niej skorzystają. Co więcej, istnieje niewygodna prawda: historycznie chrześcijanom zawsze wiodło się lepiej pod rządami liberalnymi niż komunistycznymi. Dlatego brawa dla Papieża i jego zasady realizmu Arystotelesa: »Dobro narodu wenezuelskiego musi górować nad wszelkimi innymi względami«” (to słowa Leona XIV wygłoszone 4 stycznia podczas modlitwy Anioł Pański w Watykanie).
W Ameryce Południowej większość cieszy się z pojmania Maduro. Odnosząc się do interwencji w Wenezueli, prezydent elekt José Antonio Kast stwierdził, że „jeśli ktoś zdecyduje się to zrobić, rozwiąże to gigantyczny problem dla nas i całej Ameryki Łacińskiej. Ktokolwiek to zrobi, będzie miał nasze poparcie”. Javier Milei dzień po aresztowaniu Maduro powiedział: „Wolność postępuje”. Gabriel Boric, ustępujący lewicowy prezydent Chile, wyraził zaniepokojenie i potępił działania militarne Stanów Zjednoczonych w Wenezueli.
W Ameryce Południowej panuje powszechna aprobata dla zatrzymania Nicolasa Maduro przez Stany Zjednoczone: W Chile 78 proc. popiera działania Trumpa, w Kostaryce 87 proc. jest za, w Kolumbii 77 proc., w Panami 76 proc., a w Peru 74 proc.
W 2017 roku przeprowadziłem rozmowę z moim współbratem misjonarzem, ojcem Piotrem Karolewskim SVD, który wtedy pracował w Wenezueli. Ilustracją do tekstu na mojej stronie internetowej jest zdjęcie, które otrzymałem od innego współbrata z Wenezueli, przedstawiające Maracaibo (stan Zulia), największe miasto na zachodzie Wenezueli, z charakterystycznym budynkiem z napisem „Patria, Socialismo o Muerte” (pol. Ojczyzna, socjalizm lub śmierć) w wersji z czasów Hugo Cháveza.
W 2017 roku ceny ropy spadły, a rząd w Caracas utracił znaczną część dochodów, co pogłębiło problemy fiskalne i doprowadziło do hiperinflacji, niedoborów żywności oraz emigracji milionów obywateli. Korzenie kryzysu tkwiły jednak głębiej w złym zarządzaniu, korupcji i błędnych decyzjach gospodarczych Hugo Cháveza i Nicolasa Maduro, takich jak nadmierne wydatki socjalne finansowane z ropy, nacjonalizacja przemysłu naftowego bez inwestycji w infrastrukturę oraz kontrola cen i walut, co zniechęcało do produkcji.
Polski werbista, który od 2008 roku był na misjach w Wenezueli i pracował na peryferiach Maracaibo przy granicy z Kolumbią, mówi: „Po śmierci Cháveza w 2013 roku ceny ropy na rynkach światowych nagle spadły, a jego następca wpadł w tarapaty. Zaczęło brakować podstawowych produktów spożywczych w sklepach. Maduro zaczął racjonowanie żywności. Wenezuelczycy mogą kupować w wyznaczonych sklepach towary po cenach rządowych, ale muszą się rejestrować przy pomocy systemu, który działa na odciski palców. Są dwutygodniowe limity na jedną osobę. (…) Mamy przerwy w dostawie prądu. Panuje kompletny chaos. Maduro kontroluje sytuację przemocą. Ludzie mówią, że kieruje tym rząd kubański. W administracji kraju pracuje wielu Kubańczyków. Doradcami wojska jest również grupa Kubańczyków. Do tego wszystkiego dochodzi handel i przemyt narkotyków. Od kwietnia tego roku do dnia dzisiejszego w demonstracjach zginęło już 46 osób. Większość z nich to studenci”.
W katolickiej prasie w Polsce pisano wtedy o kryzysie gospodarczym w Wenezueli, jednak nigdy nie nazywano rzeczy po imieniu. Javier Milei, libertariański prezydent Argentyny, zawsze sprzeciwiał się socjalistycznej dyktaturze Nicolasa Maduro. Robił to już wtedy, kiedy była prezydent Argentyny Cristina F. Kirchner w 2013 r. przyznała N. Maduro najwyższe odznaczenie, jakie może otrzymać głowa państwa zagranicznego w Argentynie. Jest to Order Wyzwoliciela Świętego Marcina przyznawany „zagranicznym urzędnikom, którzy zasługują na wysoki stopień honoru i uznania”.
Papież Franciszek mówił o Morzu Śródziemnym i pustyni w Afryce, gdzie giną migranci, ale pustynie są także w Ameryce Południowej. Film dokumentalny wyprodukowany w 2022 roku przez Kościół katolicki w Chile, „Esperanza sin Fronteras” (pol. Nadzieja bez granic), ukazuje wenezuelskich migrantów przedostających się do Chile przez granicę z Boliwią na wysokości ponad 4000 m n.p.m. Podczas podróży przez płaskowyż andyjski w kierunku pustyni Atakama doświadczali ekstremalnego zimna i upału. Film przedstawia poruszające relacje osób, które mówią, że uciekają przed dyktaturą, przemocą ekonomiczną i polityczną, głodem oraz przestępczością w swoim kraju. Po drodze zostali napadnięci, ograbieni ze wszystkiego i pozostawieni na łasce gangów przestępczych, czerpiących zyski z ich desperacji. Przyjeżdżają z małymi dziećmi i starszymi krewnymi, którzy są odwodnieni, zmarznięci i na skraju załamania. Jednak dla nich ryzyko, by opuścić swój kraj, jest warte zachodu, jeśli istnieje jakakolwiek szansa na godne życie dla nich i ich rodzin.
„Bóg idzie ze swoim ludem” – napisał papież Franciszek w orędziu na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy w 2024 roku. Bóg idzie także ze swoim ludem z Wenezueli dzisiaj, kiedy ten szykuje się do powrotu do domu.
