Strona głównaWiadomościPolitykaKonflikt Bosaka z Mentzenem? Płaczek zaprzecza i zapewnia, że "ich kontakt jest...

Konflikt Bosaka z Mentzenem? Płaczek zaprzecza i zapewnia, że „ich kontakt jest absolutnie najwyższym poziomie”

-

- Reklama -

– Ich kontakt jest absolutnie na najwyższym poziomie. Jest częsty, jest serdeczny – przekonywał rzecznik Konfederacji WiN poseł Grzegorz Płaczek w „Graffiti” Polsat News, zapytany o doniesienia na temat narastającego konfliktu między Sławomirem Mentzenem i Krzysztofem Bosakiem.

Płaczek mówił w programie o spotkaniu szefów partii z prezydentem Karolem Nawrockim. Poruszono też temat doniesień medialnych na temat narastającego konfliktu między szefem RN i NN.

- Reklama -

Jak można przeczytać w „Newsweeku”, liderzy tych partii współtworzących Konfederację WiN mają mieć poważny konflikt. Bosak i Mentzen mają rozmawiać ze sobą tylko „okazjonalnie”. Według jednego z działaczy panuje między nimi „martwica”.

– Konflikt jest wtedy, kiedy ktoś się kłóci – odpowiedział Grzegorz Płaczek.

– Nie znam kalendarza liderów i nie wiem, jak często ze sobą rozmawiają, natomiast mogę zapewnić, że funkcjonowanie klubu to nie tylko dzwonienie do siebie prezesów, to również jest cały obszar kontaktów bezpośrednich w ramach klubów i w ramach Rady Liderów – kontynuował.

Następnie ocenił, że relacje między Bosakiem i Mentzenem podczas partyjnych wydarzeń wyglądają normalnie.

– Osobiście mogę zaświadczyć, że ten kontakt jest absolutnie na najwyższym poziomie. [Kontakt] Jest częsty, jest serdeczny. Zaprzeczam tym informacjom [z „Newsweeka”] – przekonywał Grzegorz Płaczek.

To nie jedyny konflikt, o którym się mówi. NN ma być niezadowolona z akcji zbierania podpisów pod referendum ws. odwołania prezydenta Krakowa.

„Od miesięcy temat referendalny lokalnie nakręca Piotr Bartosz z Ruchu Narodowego. To właśnie jego aktywność ma budzić lęk w kierownictwie Nowej Nadziei. Założenie jest proste: jeśli referendum zakończy się sukcesem, Bartosz 'urośnie’ na tyle, by w najbliższych wyborach parlamentarnych zażądać pierwszego miejsca na krakowskiej liście. A to uderzyłoby bezpośrednio w Konrada Berkowicza, wiceprezesa Nowej Nadziei, który do tej pory był 'jedynką'” – wskazuje interia.pl.

„W samej Nowej Nadziei zdania są podzielone, część lokalnych działaczy chce pełnego zaangażowania w zbiórkę, widząc realny szansę na sukces. Głos w sprawie zabrała Ewa Zajączkowska-Hernik, która na portalu X wprost wezwała do zbierania podpisów, stając w kontrze do zachowawczej postawy szefostwa partii” – podkreśliła redakcja.

Również ten portal twierdzi, że Bosak i Mentzen „niemal ze sobą nie rozmawiają, a ich kontakty ograniczają się do rzadkich, czysto kurtuazyjnych wymian zdań”.

„Jak słyszymy, w tle tej atmosfery toczy się gra o ogromne pieniądze, 12 mln zł z subwencji. Sprawa czeka na rozstrzygnięcie w Sądzie Najwyższym po tym, jak PKW odrzuciła sprawozdanie finansowe za 2024 r. Jeśli decyzja PKW zostanie podtrzymana, partia straci miliony w ciągu najbliższych lat” – napisano w czwartkowym artykule.

Cytowany działacz partii stwierdził, że „Sławek woli się teraz nie wychylać”. W partii zaś ma panować przekonanie, że „otwarte zaangażowanie w obalenie prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego, który jest jednocześnie szefem małopolskich struktur Koalicji Obywatelskiej, mogłoby stać się pretekstem do finansowego 'zagłodzenia’ Konfederacji”.

Temat ten poruszono też w piątkowym programie „Trzy Pytania na Koniec Dnia”.

– A czy to prawda, że liderzy Konfederacji, Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak mają, jak to się mówi kolokwialnie, „kosę”? – zapytała Beata Lubecka Witolda Tumanowicza.

– Nie, to nie jest prawda. Dobrze współpracujemy. Co więcej, ta współpraca na tyle jest komplementarna, że my oczywiście jako dwa środowiska, które funkcjonowały dużo dłużej nawet, niż sama Konfederacja […]. Teraz wspólnie działamy, oczywiście nie mamy w 100 proc. tych samych poglądów. Ale powiedzmy, że w 80 proc. mamy wspólne, zbieżne cele. I w ramach nich współpracujemy – mówił Tumanowicz.

Lubecka jednak nie odpuściła i dopytywała o relacje między liderami RN i NN. Wówczas Tumanowicz przyznał, że coś musi być na rzeczy, gdyż powiedział, że „to jest rozdmuchane”.

– Oczywiście, bardzo łatwo jest wbić klin w takie ugrupowanie, gdzie mamy dwóch równorzędnych liderów… – zaczął narzekać Tumanowicz, na co Lubecka dopytała, czy nie ma między nimi rywalizacji.

– Każdy oczywiście w jakiś sposób rywalizuje. Przecież oczywistym jest to, że nawet na własnych listach wyborczych rywalizujemy w ramach tejże listy. Każdy chce osiągnąć jak najlepszy wynik – przekonywał Witold Tumanowicz.

Przyznał też, że „w wyborach nie ma większego rywala, niż ten z tej samej listy”.

Najnowsze