Strona głównaWiadomościŚwiat"Szybko następują mutacje". Eksperci ostrzegają przed wirusem Nipah. Na lotniskach wracają kontrole...

„Szybko następują mutacje”. Eksperci ostrzegają przed wirusem Nipah. Na lotniskach wracają kontrole sanitarne

-

- Reklama -

W ostatnich dniach w polskich mediach można przeczytać sporo o wirusie Nipah, który jest przenoszony przez nietoperze. Wirus jest śmiertelny, a pierwsza epidemia choroby Nipah miała miejsce pod koniec XX wieku. Po wykryciu ogniska zakażeń w Bengalu Zachodnim w Indiach pierwsze kraje zdecydowały się na przywrócenie kontroli sanitarnych na lotniskach.

W Bengalu Zachodnim w Indiach wykryto ognisko wirusa Nipah, który jest przenoszony przez duże owocożerne nietoperze i może powodować śmiertelnie groźne zapalenie mózgu i płuc.

- Reklama -

Wirusem można się zakazić od tych zwierząt (także od świń), ale również poprzez zakażoną żywność (na przykład owoce), czy od zakażonego wirusem człowieka.

- Reklama -

Jak sama nazwa wskazuje, wirus Nipah wywołuje chorobę Nipah – ciężkie zapalenie płuc, układowe zapalenie naczyń i ciężkie zapalenie mózgu, które często kończy się śmiercią. Objawy przypominające grypę występują zwykle w ciągu 4-14 dni od zakażenia, ale może ono także przebiegać bezobjawowo.

- Reklama -

Śmiertelny wirus

Pierwszą epidemię choroby Nipah odnotowano w 1999 roku w Malezji. Do 2017 roku zanotowano około 200 zgonów spowodowanych zakażeniem tym wirusem. W tym roku młoda kobieta z Kalkuty po zakażeniu wirusem zapadła w śpiączkę, a następnie zmarła.

Jedno z ognisk wirusa odnotowano właśnie w Kalkucie, gdzie pozytywny wynik testu uzyskały między innymi pielęgniarki pracujące w prywatnym szpitalu. W sumie kwarantannie poddano około stu osób.

W związku z przypadkami zakażenia wirusem w Indiach, Tajlandia, Nepal i Tajwan zdecydowały się na przywrócenie na lotniskach kontrole sanitarne.

Jak na razie nie ma specyficznej szczepionki przeciwko wirusowi Nipah, a leczenie chorych jest tylko objawowe, jednak doniesienia chińskich mediów sugerują, że… chiński lek przeciwwirusowy VV116, opracowany pierwotnie do leczenia Covid-19, może być skuteczny w walce także z Nipah.

W badaniach przeprowadzonych na chomikach syryjskich doustne podanie leku zwiększyło wskaźnik przeżywalności do 66,7 proc. „To odkrycie jako pierwsze demonstruje terapeutyczny potencjał VV116 przeciwko wirusowi Nipah” – przekazał wuhański instytut w poniedziałkowym oświadczeniu.

Eksperci ostrzegają

W związku z wystąpieniem wirusa w Indiach w polskich mediach pojawiły się już pierwsze ostrzeżenia ekspertów, m.in. tych, którzy dali się dobrze poznać w czasie ogłoszonej pandemii koronawirusa.

Interia cytuje prof. Agnieszkę Szuster-Ciesielską, która stwierdziła, że „obecne ognisko w Indiach jest na razie niewielkie”, ale podkreśliła też, że „sam wirus ma cechy, które budzą duży niepokój epidemiologów”.

W rozmowie z portalem immunolog wskazała, że w porównaniu do COVID-19, „transmisja (wirusa Nipah – przyp. red.) jest nieco utrudniona”. – Co prawda rozprzestrzenianie również odbywa się drogą kropelkową, ale jak dotąd nie drogą znacznie bardziej skuteczną, czyli poprzez aerozol. Dodatkowo, wirusem Nipah można się zakazić poprzez kontakt z płynami ustrojowymi, wydzielinami zainfekowanej osoby – powiedziała prof. Szuster-Ciesielska.

W podobnym tonie w rozmowie z TVN24 wypowiedziała się Agnieszka Dziewięcka, specjalistka medycyny rodzinnej i medycyny podróży. – Jeżeli nie ma bezpośredniego, bliskiego kontaktu z wydzielinami osoby, która jest bardzo chora, nie zakazimy się. Przenoszenie tego wirusa drogą kropelkową nie odbywa się w takim stopniu jak na przykład w przypadku COVID-19 czy grypy – powiedziała.

Prof. Szuster-Ciesielska wskazała jednak, że „ze względu na to, że to jest wirus RNA, a więc szybko następują mutacje, istnieje zagrożenie lepszego dostosowania się wirusa do szybszej transmisji, co stwarza potencjalnie ogromne zagrożenie, zwłaszcza przy braku profilaktyki i leczenia”.

Również Dziewięcka podkreśliła, że „jest to mocno zjadliwy wirus RNA, który ma możliwość szybkiej mutacji”. – Poza tym pochodzi z rodziny paramyksowirusów, tak jak wirus odry i ma potencjał wywołania poważnych epidemii – dodała.

– Na dziś wirus Nipah nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla Polski – uważa, cytowana przez TVN24, dr Karolina Pyziak-Kowalska, specjalistka chorób zakaźnych. Pyziak-Kowalska podkreśliła, że dla osób, które nie podróżują w rejony, gdzie wirus występuje, praktycznie nie istnieje ryzyko zakażenia.

W jakiej sytuacji mogłoby się pojawić realne ryzyko dla Polski? – Najbardziej prawdopodobny scenariusz to przypadek zawleczony, czyli osoba zakażona, która wraca z regionu ogniska w okresie inkubacji i dopiero w Polsce rozwija objawy – powiedziała.

– Największym problemem byłoby opóźnione rozpoznanie. Jeśli taki pacjent trafiłby do szpitala bez właściwego wywiadu epidemiologicznego i izolacji, mogłoby dojść do zakażeń personelu lub innych pacjentów. To właśnie transmisja szpitalna była kluczowym problemem w krajach, gdzie dochodziło do ognisk Nipah – dodała Pyziak-Kowalska.

Najnowsze