Strona głównaWiadomościPolskaPolicja zabezpieczyła broń. Broń "sama" wystrzeliła na komendzie. Policja nie chce ujawnić,...

Policja zabezpieczyła broń. Broń „sama” wystrzeliła na komendzie. Policja nie chce ujawnić, czy ktoś przy niej grzebał

-

- Reklama -

„W jednym z pomieszczeń komendy policji w Szczytnie doszło do wystrzału ze sztucera zabezpieczonego do sprawy postrzelenia dwuletniej dziewczynki z gminy Pasym” – podała w czwartek policja. Nikomu z funkcjonariuszy nic się nie stało. Okoliczności zdarzenia na komendzie wyjaśni prokuratura.

St. sierż. Agata Stefaniak z policji w Szczytnie poinformowała PAP, że w jednym z pomieszczeń służbowych komendy powiatowej w tym mieście doszło do wystrzału z broni zabezpieczonej do sprawy.

- Reklama -

– Nikomu w wyniku tego zdarzenia nic się nie stało – zaznaczyła.

Przekazała, że był to sztucer zabezpieczony i przechowywany na komendzie w związku ze śledztwem dotyczącym dwulatki, która w jednym z mieszkań w gminie Pasym – prawdopodobnie wskutek niekontrolowanego wystrzału z broni myśliwskiej – została zraniona w stopę.

Policjantka nie chciała ujawnić czy w chwili, gdy doszło do wystrzału na komendzie ktoś był w pomieszczeniu. Przekazała jedynie, że do zdarzenia doszło w poniedziałek ok. godz. 7.

– Wyjaśniane jest, dlaczego doszło do tego wystrzału. Czynności na miejscu zdarzenia były prowadzone pod nadzorem prokuratora – powiedziała.

Należy podkreślić, że jeśli broń była należycie zabezpieczona, to zwyczajnie nie mogła wystrzelić. W końcu nie byłoby w niej naboju. Jeśli „sama” jakimś cudem strzeliła, była zabezpieczona przez policję nienależycie.

Jeśli – co bardziej prawdopodobne – ktoś z niej strzelił, wówczas mamy do czynienia z bezczelnym gmeraniem przy materiałach dowodowych, co ukazuje kolejną stronę słynnego profesjonalizmu polskiej policji, na którą powinniśmy płacić jeszcze większe haracze.

Policjantka zaznaczyła, że wszystkie okoliczności tego zdarzenia są ustalane przez Prokuraturę Okręgową w Olsztynie. Równolegle czynności wyjaśniające prowadzi wydział kontroli KWP w Olsztynie.

Śledztwo ws. nieumyślnego narażenia na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dwulatki postrzelonej w stopę z broni myśliwskiej prowadzi Prokuratura Rejonowa w Szczytnie.

Jak informował zastępca prokuratora rejonowego Krzysztof Batycki, dotychczasowe ustalenia wskazują, że dziadek dziewczynki, wieloletni myśliwy, po powrocie z polowania zostawił naładowany sztucer w korytarzu. Najprawdopodobniej broń się przewróciła i oddała niekontrolowany strzał. Pocisk trafił w stopę dziecko.

Na razie postępowanie dotyczące postrzelenia dwulatki toczy się w sprawie, nie zostało wydane żadne postanowienie o przedstawieniu zarzutów. Śledczy czekają m.in. na opinie biegłych medycyny sądowej oraz biegłych z zakresu badań broni i amunicji, którzy ocenią czy broń była sprawna technicznie.

Prokuratura podawała, że 51-latek miał odpowiednie zezwolenia na broń, a w chwili zdarzenia zarówno on, jak inni domownicy byli trzeźwi.

Dziewczynka trafiła na oddział chirurgii wojewódzkiego szpitala dziecięcego w Olsztynie, gdzie jeszcze w niedzielę przeszła trwającą półtorej godziny operację rekonstrukcji uszkodzonych tkanek stopy. Z wypowiedzi przedstawicieli szpitala wynikało, że życiu dziecka nie zagraża niebezpieczeństwo. Wskazywali oni, że w przypadku ran postrzałowych może być konieczne wieloetapowe leczenie.

Najnowsze