Strona głównaWiadomościBiznesEuropejska motoryzacja upada. Masowe zwolnienia w fabryce w Tychach

Europejska motoryzacja upada. Masowe zwolnienia w fabryce w Tychach

-

- Reklama -

Fabryka Stellantis w Tychach ogłosiła zwolnienia grupowe. Oficjalne komunikaty mówią o 320 etatach, ale wtajemniczeni podkreślają, że realna skala redukcji – dodając osoby niezatrudnione na etacie bezpośrednio przez firmę – może objąć ponad 700 pracowników.

Związki zawodowe działające w tyskiej fabryce FCA Poland otrzymały oficjalne pismo o zamiarze przeprowadzenia zwolnień grupowych.

Z dokumentów wynika, że redukcja ma objąć 320 osób, w tym zarówno pracowników produkcyjnych, jak i kadrę biurową. Cały proces ma zostać sfinalizowany do 30 kwietnia 2026 roku.

Według Bolesława Klimczaka, przewodniczącego związków zawodowych, te liczby nie oddają pełnego obrazu sytuacji. Do oficjalnej grupy zwolnionych należy bowiem doliczyć osoby zatrudnione przez agencje pracy tymczasowej oraz pracowników, których umowy na czas określony wygasają w pierwszym kwartale roku i nie zostaną przedłużone. W efekcie rzeczywista liczba osób tracących zatrudnienie może wzrosnąć do około 740.

Liczba pracowników ma spaść z obecnych 2300 do 1600 osób, co oznacza redukcję personelu o ponad 30 procent. Dyrekcja fabryki zaproponowała już spotkanie ze związkami w celu wypracowania porozumienia dotyczącego zasad odejść. Jako główne kryterium wyboru osób do zwolnienia firma planuje przyjąć ocenę pracy wystawioną za rok 2025.

Kryzys na placach i niepewna przyszłość

Aktualnie fabryka w Tychach skupia się na produkcji nowoczesnych, hybrydowych modeli takich marek jak Jeep Avenger, Fiat 600 oraz Alfa Romeo Junior. Zakład zmaga się jednak z problemami sprzedażowymi.

Już w październiku ubiegłego roku Stellantis wstrzymał produkcję na dziewięć dni, tłumacząc tę decyzję przepełnionymi placami magazynowymi i brakiem chętnych na gotowe pojazdy. Choć koncern wówczas zaprzeczał planom likwidacji zakładu, eksperci branżowi ostrzegali, że długotrwałe przestoje mogą być wstępem do głębokiej restrukturyzacji.

Dzisiejsze ogłoszenie o masowych zwolnieniach zdaje się potwierdzać te obawy i stawia pod znakiem zapytania stabilność produkcji w najbliższych latach.

Chińczycy przejmują Stary Kontynent

Tymczasem na rynku europejskim w sektorze motoryzacji na dobre rozgościli się chińscy producenci i nie zamierzają ustępować pola.

Chińczycy dysponują potężną przewagą, wynikającą nie tylko z efektu skali, ale w dużej mierze z braku konieczności spełniania drakońskich wymogów klimatycznych, które dławią europejskie koncerny.

Podczas gdy firmy z UE muszą inwestować miliardy w dostosowanie się do rygorystycznych norm środowiskowych, producenci z Azji skupiają się na wydajności i cenie. Jeśli ta dysproporcja się utrzyma, europejskim gigantom motoryzacyjnym grozi marginalizacja. Europa, niegdyś innowacyjne centrum motoryzacji, na naszych oczach przekształca się w przemysłowy skansen.

Najnowsze