– Nośniki znalezione przy mężczyźnie zatrzymanym na stołecznym Lotnisku Chopina zostały przekazane do biegłego z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości – przekazał PAP w piątek rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba.
23-letni obywatel Ukrainy Illia S. w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia godzinami przesiadywał w jednym z lokali gastronomicznych na warszawskim lotnisku, co wzbudziło podejrzenia służb ochrony portu. Został zatrzymany i decyzją sądu aresztowany na miesiąc.
Przy mężczyźnie znaleziono urządzenie do zagłuszania fal radiowych, działające w pasmach częstotliwości zarezerwowanych dla łączności i nawigacji lotniczej. O sprawie poinformowano dopiero po tygodniu. Więcej o tym przeczytacie w artykule poniżej.
Ukrainiec z Kanady planował zamach na lotnisku na Okęciu? Sprawę bada prokuratura
– Podejrzany złożył bardzo długie wyjaśnienia, ale nie odpowiadają one na najważniejsze pytania. Twierdzi, że urządzenia, które miał przy sobie, są legalne – powiedział prok. Skiba.
Dodał, że trwają też ustalenia, w jaki sposób mężczyzna trafił do Polski.
– Podczas przesłuchania podejrzany przekazał, że wcześniej był m.in. w Dubaju, Kanadzie, Grecji i we Włoszech. Analizowany jest monitoring również z innych dni, czy mógł przebywać w tym miejscu wcześniej – zaznaczył prok. Skiba.
Prokurator wnioskował o trzymiesięczny areszt dla 23-latka, jednak sąd stwierdził, że miesiąc jest wystarczający na powołanie biegłego. Pomoże on ustalić, co znajduje się na zabezpieczonych nośnikach i do czego dokładnie służyły.
Illia S. usłyszał zarzut usiłowania zakłócania fal radiowych poprzez posiadanie takiego sprzętu, który może służyć do działania niezgodnego z przepisami, m.in. Prawa lotniczego. Mężczyzna nie przyznał się do winy, grozi mu do 5 lat więzienia.