Strona głównaMagazynCzy obywatel ma prawo nie jeść?

Czy obywatel ma prawo nie jeść?

-

- Reklama -

Myślałem, że po lipcowej kompromitacji prof. Andrzej Zoll zapadnie się pod ziemię i będzie milczał jak grób. Okazuje się, że po czterech miesiącach można już uważać, że „Polacy: nic się nie stało!”.

I dał głos. Dał głos z okazji ostatniej decyzji JE Karola Nawrockiego, który odmówił mianowania 46 sędziów.

- Reklama -XVII Konferencja Prawicy Wolnościowej

Pan Prezydent oświadczył z tej okazji jasno i prosto: „Prerogatywą prezydenta jest nominowanie, ale może on także tych nominacji odmówić. Korzystam dziś z tego prawa – odmawiam nominacji 46 sędziów. To już nie tylko słowny sygnał, ale konkretna decyzja”.

Na co Andrzej Zoll oświadczył: „Nie wiem, jakie są podstawy prawne do tego, co robi prezydent. To jest absolutnie poza prawem”. Dodał, że jest to decyzja „nieprawdopodobna” i „wyjątkowo niebezpieczna”.

- Prośba o wsparcie -

Faktem jest, że jest to decyzja bezprecedensowa – ale też każda decyzja precedensowa za pierwszym razem była bezprecedensowa. Była „nieprawdopodobna” – co oznacza tylko tyle, że kto na nią obstawił u bookmacherów, zarobił dużo pieniędzy. Ale dlaczego „Niebezpieczna”?

Spytajmy inaczej: „Dla kogo niebezpieczna”.

Na ulicach tupią sobie rozmaite marsze i kontr-marsze – ale proces d***kratyzacji odbywa się w gabinetach. I w tych gabinetach toczy się zacięta walka o to, czy więcej do powiedzenia będzie miała Judykatura, czy może Egzekutywa, a może Legislatura – a może Prezydent?

Co by tam nie postanowiono, zawsze się powie, że to była dalsza d***kratyzacja.

Nienawidzę języka, jakiego się tam używa. Jest to język podobny do ludzkiego – ale różniący się tym, że wyrazy znaczą nieco co innego, niż znaczyły wczoraj. Takie drobne niuanse prowadzą do tego, że konkluzje będą dokładnie odwrotne, niż sądziłby człowiek normalny.

Dziś obywatel w sądzie musi być reprezentowany przez adwokata. Zwykłemu człowiekowi się wydaje, że jeśli pozwolić podsądnemu wybrać między adwokatem a nie-adwokatem, to jego prawa się zwiększają. Myli się. Sąd Najwyższy na 40 stronach A4 dobitnie tłumaczy, że byłoby to zmniejszeniem konstytucyjnych praw człowieka.

Prosty człowiek myśli, że jak prezydent może kogoś nominować – to może też i nie nominować. Okazuje się, że nie: że ma „prawo” do nominowania, ale nie ma prawa do nie nominowania.

Czyli nie jest to żadne prawo, tylko przymus nominowania. Ukryty pod nazwą „prawo”.

W pojęciu niektórych prawników przepis: „Obywatel ma prawo kupić sobie samochód” powinien być uzupełniony słowami: „… ma też prawo samochodu sobie nie kupić”. Jeśli tego dodatku nie ma – to każdy może być zmuszony do zakupu samochodu!

Andrzej Zoll dla Interii: „Prezydent nie ma kompetencji [do nie podpisania nominacji]. To jest po prostu łamanie konstytucji”.

Czyli zgodnie z Konstytucją prezydent to jedynie robot mający wykonywać, co mu się każe, marionetka, którą kręcą inne władze.

Podobnie było z ułaskawienie osób nie skazanych. Prawo łaski to pozostałość praw monarszych. Konstytucja NICZYM go nie ogranicza. Od razu prawnicy zwolennicy d***kracji zechcieli je ograniczyć dodatkowymi warunkami. I, niestety, p. Andrzej Duda poddał się i ułaskawił dwóch podsądnych po raz drugi – uznając tym samym, że poprzednie ułaskawienie było „bezprawne”!!

Mam nadzieję, że JE Karol Nawrocki nie położy uszu po sobie.

Rzecznik rządu Adam Szłapka dołożył swoje: „Oświadczenie prezydenta Karola Nawrockiego o odmowie nominacji 46 sędziów świadczy o próbie uzurpacji uprawnień”. Przepraszam: CZYJE uprawnienia uzurpowałby sobie Pan Prezydent??

Andrzej Zoll wyjaśnia: „Prezydent przyjmuje, że ma kompetencje w podejmowaniu administracyjnej decyzji, co do powołania oficerów czy teraz powołania sędziów. To nie jest decyzja administracyjna, to jest prerogatywa prezydenta, ale mająca charakter pewnej uroczystości. To jest formalna sprawa, w której chodzi o podkreślenie charakteru otrzymania takiej nominacji”. Jednak jeśli ludzie mają wiedzieć, że podpis prezydenta zmienia charakter takiej nominacji, to musi istnieć możliwość, by Pan Prezydent nominacji nie podpisał. Gdyby to był automat, podpis byłby bez znaczenia.

Zoll gryzie się we własny ogon: „Głowa państwa może zwrócić się do Krajowej Rady Sądownictwa o rozważenie jeszcze raz wniosku o powołanie, ale nie może podjąć decyzji, że nie powołuje sędziów”. Tymczasem sam mówi: „Prezydent łamie art. 7 Konstytucji, który stwierdza: »Organ władzy publicznej działa na podstawie prawa i w granicach prawa«, czyli każda decyzja władzy publicznej musi mieć podstawę prawną. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości”.

Tymczasem w Konstytucji nie ma nic o tym, że prezydent może zwrócić się do KRS, by KRS rozważyła raz jeszcze swoją decyzję!!! I słusznie nie ma, bo gdy było, to prezydent mógłby zwracać kolejne wnioski KRS ad infinitum – co miałoby taki sam skutek, jak nie mianowanie sędziów od razu…

Ostatnie zdanie Andrzeja Zolla brzmi: „Prezydent zaczyna sobie przypisywać kompetencje, których po prostu nie ma. W Polsce nie ma systemu prezydenckiego”. Jest to błąd metodyczny. W Konstytucji nie ma nic, że w Polsce nie ma systemu prezydenckiego!! To, jaki jest w Polsce system, to sobie ustalają politolodzy, dyskutując, czy jest to system prezydencko-gabinetowy, czy populistyczno-parlamentarny. Nie ma to nic wspólnego z prawem – ale, co ważniejsze: to, czy jest to system np. prezydencki ustala się na podstawie istniejącego prawa konstytucyjnego i praktyki – a nie ustala się prawo czy praktykę na podstawie tego, że jest to system np. prezydencki!!

Andrzej Zoll zachowuje resztki przyzwoitości konstatując, że w tej sytuacji poszkodowani sędziowie nie mają jak się odwołać. Tymczasem przedstawiciele Egzekutywy już ochoczo wymyślają, jak by tu decyzję Pana Prezydenta można było ominąć.

Oczywiście: „Bez łamania Konstytucji”!

To wszystko okrasza dyskusja: „Jak silny mandat ma Prezydent”. Bo teraz – twierdzi Zoll – ma za silny, bo jest wybierany w wyborach powszechny.

To kolejny absurd. Siła mandatu to uprawnienia – a nie sposób wyboru. Wojsko wykonuje rozkazy – i nie pyta, że pułkownik jest mianowany – czy wybrany w wyborach i ile dostał w nich głosów!

I tyle o tych absurdach.

Najnowsze