Strona głównaWiadomościPolskaNie jest ojcem dziecka, a prokuratura chce, by płacił alimenty mimo orzeczenia...

Nie jest ojcem dziecka, a prokuratura chce, by płacił alimenty mimo orzeczenia sądu. Powołują się na europejski trybunał

-

- Reklama -

„Wirtualna Polska” opisała skandaliczny przykład, jak wymiar niesprawiedliwości III RP niszczy mężczyzn, choć są niewinni. Mężczyzna – nazwany w materiale WP „panem Dawidem” – po zrobieniu testu DNA dowiedział się, że nie jest ojcem dziecka, którym się opiekował i na które płacił alimenty. Oczywiście, dla prokuratury to żaden argument i przerzuca na niego odpowiedzialność za „dobro dziecka”, które przecież nie jest jego i wobec którego realnie nie ma żadnych zobowiązań.

Pan Dawid był przez 7,5 roku w związku z panią Pauliną. Nigdy nie wzięli ślubu.

- Reklama -

Po sześciu latach związku kobieta urodziła syna, Ignacego. Mężczyzna uznał ojcostwo i po rozstaniu płacił alimenty w wysokości kilkuset złotych miesięcznie. Sprawował też opiekę naprzemienną z kobietą.

- Reklama -

W aktach sprawy, które WP przejrzała zapisano, że w 2024 roku mężczyzna mieszkał z dzieckiem przez rok. Matka zaś miała problemy „w związku z postępowaniem karnym”.

- Reklama -

Pan Dawid zaczął mieć wątpliwości co do tego, czy faktycznie jest ojcem dziecka na początku 2025 roku. Znajomi wskazywali na brak fizycznego podobieństwa.

Mężczyzna zlecił badanie DNA laboratorium diagnostycznemu w Poznaniu.

„Na podstawie przeprowadzonego badania polimorfizmu DNA został uzyskany wynik wykluczający Dawida jako ojca Ignacego. Prawdopodobieństwo biologicznego ojcostwa Dawida wobec Ignacego wynosi 0 proc.” – wskazano w analizie.

Siostra pana Dawida zeznała, że badanie DNA przeprowadzono w jej obecności w łazience jej mieszkania. Była też obecna przy zamykaniu pojemników oraz koperty z materiałem genetycznym, który przesłano do laboratorium.

Sąd Rejonowy w Mikołowie przyjął tę argumentację i ustalił bezskuteczność uznania ojcostwa dziecka, którego dokonano w dniu 29 lutego 2016 roku.

– Mój klient przez 10 lat był przekonany, że wychowuje własne dziecko. W dobrej wierze uznał ojcostwo, opiekował się chłopcem, a przez pewien czas, gdy matka była nieobecna, sam sprawował nad nim opiekę. Dopiero badanie DNA wykazało, że nie jest biologicznym ojcem. To był dla niego dramat. Całe 10 lat ojcostwa zostało przekreślone. Mój klient prawdopodobnie nie będzie już miał innych dzieci – powiedział WP adw. Michał Skibniewski, pełnomocnik pana Dawida.

Jak się jednak okazało, kapitan państwo ma z tym problem. Prokuratura Rejonowa w Mikołowie i kurator reprezentujący dziecko wnieśli o odrzucenie orzeczenia sądu w całości z powodu sprzecznego orzeczenia z dobrem dziecka.

Prokurator wykorzystał przyzwoite zachowanie mężczyzny, który zajmował się wcześniej dzieckiem przeciwko niemu.

„Sąd skupił się jedynie na odczuciach emocjonalnych powoda, który z dnia na dzień, jak zeznał (’to była krótka rozmowa’) poinformował dziecko, że nie jest jego ojcem i na tym zakończył relację. Sąd jednak nie zważył na więź emocjonalną wytworzoną przez dziecko w stosunku do ojca przez wszystkie lata swojego życia” – przekonywał prokurator.

Przywołano też wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2014 roku, w którym to trybunał uznał sobie, że „przyznanie pierwszeństwa dobru dziecka i pewności prawa względem prawdy biologicznej, nawet kiedy jest ona jednoznacznie poparta dowodami naukowymi w postaci np. testów DNA, może być w pełni zgodne z prawem EKPC (Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – przyp. red.)”. Innymi słowy, ETPC orzekł wówczas, że nawet, jeśli okaże się, że mężczyzna wychowuje czy utrzymuje nie swoje dziecko, to nie jest przesłanka do tego, by nie łożył na nie.

„Albowiem, chociaż pożądane jest kształtowanie stosunków rodzinnych w oparciu o prawdę biologiczną, nie jest to wartość nadrzędna ani tym bardziej absolutna w świetle Konwencji” – kontynuował prokurator.

Podobne zdanie miał kurator reprezentujący dziecko. Zarzucał panu Dawidowi, że „łatwo i drastycznie odcina się” od swojego ojcostwa – które należy przypomnieć: Realnie nie istnieje – „bez uwzględnienia uczuć i emocji dziecka oraz bez zapewnienia mu jakiejkolwiek pomocy (chociażby psychologicznej) w tak trudnej dla dziecka sytuacji”. Należy zaznaczyć, że według prawa naturalnego nie jest obowiązkiem obcej osoby zapewnianie pomocy nie swoim dzieciom, z którymi nie jest się spokrewnionym.

„Nasuwa się porównanie, że powód porzucił małoletniego Ignacego jak 'bezpańskiego psa’, choć także prawa zwierząt podlegają szerokiej ochronie” – przekonywano w apelacji.

– Powód podjął remont mieszkania po to, by małoletni miał w nim własny pokój. Mężczyzna szukający pretekstu do ucieczki od dziecka nie urządza mu pokoju – odpowiedział adwokat pana Dawida.

Podczas rozprawy prawnik podkreślił, że gdy chłopiec dowiedział się, że mężczyzna nie jest jego ojcem, zaczął na jego widok uciekać.

Prokuratura podważa też „miarodajność” badań DNA oraz to, czy materiał pochodził od tego konkretnego dziecka. Nie udało się jednak przeprowadzić dodatkowych badań. Sąd dopuścił jako dowód opinię Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Pani Paulina nie stawiała się jednak na badania z synem w wyznaczonych terminach, co swoją drogą na zdrowy rozsądek powinno już wyjaśnić sprawę.

Orzeczenie w tej sprawie Sąd Okręgowy w Katowicach wyda już 28 października. WP wysłała prośbę o komentarz do prokuratury i kuratora dziecka. Nie nadeszły żadne odpowiedzi.

– Jestem oburzony sposobem prowadzenia tej sprawy przez organy państwa. Prokuratura nie wykazała żadnej inicjatywy dowodowej, a mimo to zaskarżyła korzystny dla mojego klienta wyrok. Obecnie sąd okręgowy koncentruje się na dobru dziecka, rozumianym przede wszystkim jako zapewnienie mu utrzymania. Problem polega na tym, że przy takim podejściu przepisy umożliwiające podważenie uznania ojcostwa traciłyby sens. Zawsze bowiem można argumentować, że lepiej, aby dziecko miało dwóch rodziców zobowiązanych do alimentacji niż jednego – stwierdził adw. Michał Skibniewski.

Najnowsze