Armia izraelska poinformowała w piątek, że zlikwidowała dwóch Palestyńczyków, którzy zaatakowali punkt kontrolny na południu Zachodniego Brzegu. Pięciu Izraelczyków zostało rannych, dwóch jest w stanie krytycznym – przekazała agencja Reutera.
Wojsko powiadomiło, że rozpoczęto poszukiwania ewentualnych wspólników zamachowców. Miejsce ataku odgrodzono kordonem.
Na nagraniu wideo z miejsca zdarzenia słychać żołnierza, mówiącego, że terroryści strzelali przez ponad 20 minut – relacjonował portal dziennika „Jerusalem Post”.
Serwis Walla przekazał, że atak był najprawdopodobniej wymierzony w żołnierzy znajdujących się w rejonie punktu kontrolnego.
Armia poinformowała, że „w pojeździe, którym przybyli terroryści, znaleziono dużą ilość amunicji, która miała zostać użyta do przeprowadzenia ataku na większą skalę”.
Według Sił Obronnych Izraela napastnicy byli uzbrojeni w karabin M16 i pistolet.
Po incydencie premier Benjamin Netanjahu odwołał zaplanowane na piątkowy poranek przedwyborcze spotkania partii Likud.
Minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Gwir wezwał do likwidacji Autonomii Palestyńskiej.
„Nie możemy czekać na 7 października (7 października 2023 r. doszło do krwawego ataku organizacji terrorystycznej Hamas na Izrael, co zapoczątkowało wojnę w Strefie Gazy – PAP) w Judei i Samarii (na Zachodnim Brzegu – PAP). Kolejny konflikt wybuchnie właśnie tam. Musimy działać, zanim będzie za późno. Autonomia Palestyńska musi zostać zlikwidowana i rozbrojona, a jej infrastruktura terrorystyczna – całkowicie wykorzeniona. Nie można bezkarnie przelewać krwi naszych żołnierzy” – napisał Ben-Gwir w serwisie X.
Premier Netanjahu zarządził w piątek „całkowite zamknięcie” okupowanego Zachodniego Brzegu po ataku, do którego doszło zaledwie kilka dni przed wyborami parlamentarnymi, zaplanowanymi na 27 października. Zarządzenie to ma wejść w życie jeszcze w piątek.


