Piotr Kołodziejczyk był sprawnym, aktywnym mężczyzną. Dziś porusza się na wózku inwalidzkim, a po sześciu poważnych operacjach czeka go długa i kosztowna rehabilitacja. Wszystko zaczęło się od pozornie błahego zdarzenia, czyli ugryzienia przez psa. Lekarze z SOR w Radomiu zajęli się nim jednak tak, że dziś jest inwalidą.
Do niefortunnego zdarzenia doszło w sierpniu 2024 roku w centrum Radomia. – Sytuacja wyglądała tak, że szedłem sobie deptakiem, główną ulicą Żeromskiego i w pewnym momencie podbiegł do mnie taki piesek. Mały, biegający, szczekający, robiący dużo szumu – relacjonuje w rozmowie z Kanałem Zero Kołodziejczyk.
– Po prostu podbiegł do mnie i mnie ogryzł. Był bez kagańca, był bez żadnego zabezpieczenia. Pani właścicielka szła zaraz za nim – wspomina.
Choć początkowo sprawa wydawała się niegroźna, w kolejnych dniach dolegliwości lewej nogi zaczęły drastycznie narastać. Lekarz z przychodni chirurgicznej nakazał niezwłoczne udanie się na SOR Szpitala Specjalistycznego na Józefowie w Radomiu.
Na SOR-ze wykonano badania laboratoryjne, które jednoznacznie wskazywały na rozwijający się problem. – Współczynnik stanu zapalnego, CRP, wynosił wtedy coś koło stu – wspomina poszkodowany. Mimo to lekarz dyżurny zbagatelizował sytuację. – Przyszedł i mówi: „no, ale przepraszam, ja tu nic nie widzę” – opowiada Kołodziejczyk.
Odesłano go do domu. Kilka dni później ból stał się na tyle obezwładniający, że przemieszczanie się po domu było możliwe tylko dzięki pomocy 16-letniego syna i wózka. 30 września konieczna była interwencja pogotowia ratunkowego. Kołodziejczyk trafił do Szpitala Miejskiego w Radomiu. Dopiero wtedy wdrożono intensywne leczenie.
Rezonans magnetyczny wykazał rozległe zmiany zapalne, zapalenie kości i obecność martwaków. Wykryto także groźne szczepy bakterii: gronkowca złocistego MRSA oraz pałeczkę Klebsiella pneumoniae ESBL. Sytuację komplikował fakt, że pacjent od lat choruje na cukrzycę, która drastycznie zwiększa ryzyko ciężkiego przebiegu infekcji i martwicy tkanek. Lekarzom udało się ocalić nogę przed całkowitą amputacją, jednak konieczne było chirurgiczne usunięcie części śródstopia.
Przed Piotrem Kołodziejczakiem długi proces rekonstrukcji stopy i rehabilitacji. Szacowane koszty powrotu do sprawności to około 100 tysięcy złotych.
Sprawa znalazła już swój finał na drodze prawnej. Złożono pozew cywilny dotyczący przebiegu diagnostyki i leczenia na radomskim SOR-ze, a dwóch lekarzy zostało zgłoszonych do prokuratury pod kątem podejrzenia popełnienia błędu medycznego.
Pana Piotra czeka więc nie tylko walka o powrót do zdrowia, ale także walka na sądowych korytarzach. Historia pokazuje jednak, że bardzo, ale to bardzo rzadko zdarza się, aby lekarze ponosili odpowiedzialność za swoje błędy.


