Strona głównaMagazynTurkiestan, czy Centralna Azja

Turkiestan, czy Centralna Azja

-

- Reklama -

Turcja konsekwentnie umacnia swoją pozycję w Centralnej Azji. Uzbekistan, państwo, które ze swym potencjałem ma ambicje odgrywania lidera w regionie, rozwija swój sojusz wojskowy z Turcją i Azerbejdżanem. Staje się dla nich platformą do rozszerzania wpływów. Na razie na terytorium Uzbekistanu nie ma tureckich czy azerskich baz wojskowych. Trójstronne ćwiczenia wojskowe bloku odbywają się na terenie Azerbejdżanu. Tegoroczne manewry wojskowe o kryptonimie „Siła Jedności-2026” przeprowadzono na terenie Górskiego Karabachu, Nachiczewaniu i Morzu Kaspijskim. Siły zbrojne trzech państw ćwiczyły współdziałanie przy użyciu techniki wojskowej, lotnictwa i dronów. Dla Azerbejdżanu przyjazd uzbeckich żołnierzy na teren Karabachu miał dodatkowe znaczenie polityczne. Region odzyskany w wojnie z Armenią stał się obszarem międzynarodowej współpracy politycznej, gospodarczej, jak również wojskowej. Jest to sygnał wysłany do Armenii, ale także do Rosji, że nie tylko na Południowym Kaukazie, ale i w Centralnej Azji muszą się liczyć z interesami nowych partnerów.

Uzbekistan przystąpił do realizacji zawartego jeszcze w 1924 roku porozumienia o stosunkach sojuszniczych z Azerbejdżanem i Turcją. Po raz pierwszy jego wojska wzięły udział we wspólnych ćwiczeniach trzech państw na terenie Karabachu. Uprzednio Azerbejdżan przeprowadzał na tym odbitym od Armenii obszarze ćwiczenia z siłami zbrojnymi Turcji.

- Reklama -

Dla Baku udział wojsk Uzbekistanu w tegorocznych manewrach ma znaczenie polityczne i moralne. Stanowią bowiem sygnał, że jeżeli ktoś chciałby odbić Karabach dla Armenii, to miałby do czynienia nie tylko z Azerbejdżanem, ale także jego dwóch sojuszników, szkolących swe wojska na jego obszarze.

- Reklama -

Azerbejdżan, po pozyskaniu do sojuszu Uzbekistanu, wzmocnił swoją pozycję wobec Turcji. Nie jest już jedynym młodszym bratem w sojuszu, ale państwem, które jest efektywną platformą dla ekspansji Turcji na obszar Centralnej Azji.

- Reklama -

Turcja zrezygnowała nawet z używania terminu „Azja Centralna”, zastępując go w swoich oficjalnych publikacjach określeniem „Tureckojęzyczny Świat”. W podręcznikach przeznaczonych dla uczniów młodszych klas, wydanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, „Turkijskojęzyczny Świat” jest określany jako duża rodzina, którą jednoczy wspólna historia i dziedzictwo kulturowe. Młodzi czytelnicy w Turcji mogą też przeczytać w owym podręczniku, by nie zapominali, że granice widniejące na mapach nie są w stanie rozerwać starych związków noszonych w sercu.

Turkiestan, czy Turkijskojęzyczny Świat

Turkijskojęzyczny Świat nie jest jedynym nowym pomysłem tureckiej nazwy Centralnej Azji. Już w październiku minionego roku władze oświatowe Turcji poleciły zamienić we wszystkich podręcznikach termin Centralna Azja nazwą „Turkiestan”. Centralna Azja ich zdaniem jest sformułowaniem, która nie jednoczy, lecz dzieli „Tureckojęzyczny Świat”. W Ankarze zastąpienie słów Centralna Azja jest nazywane językową korektą, ale komentatorzy odczytują w tym działaniu polityczny sygnał.

Pojęcie Turkiestan nawiązuje bowiem ewidentnie do idei „Turanu”, czyli ideologicznej koncepcji panturkizmu z początku XX wieku, która rozpatrywała wszystkie turkijskojęzyczne terytoria od Antalyi do Ałtaju jako jedną przestrzeń kulturową, a w perspektywie także polityczną. W myśl tej koncepcji wszystkie turkijskojęzyczne narody powinny się zjednoczyć i utworzyć jedno państwo…

Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan podgrzewa tę ideę i konsekwentnie ją realizuje. Z jego inicjatywy powstał cały szereg organizacji i towarzystw lansujący „turkijski świat”. Odniósł jednak tylko jeden zdecydowany sukces. Było nim przekształcenie Azerbejdżanu w turecką „przybudówkę”. Azerbejdżan nie miał wyjścia. Chcąc wyrwać się z radzieckiej strefy wpływów, musiał znaleźć realnego sojusznika, by stopniowo rosnąć w siłę i móc pokonać Armenię w wojnie, odbierając jej Karabach, który wcześniej Ormianom udało się odbić. Zajęło to trochę czasu, ale Azerbejdżan w końcu dopiął swego, stając się poważnym sojusznikiem Turcji na Południowym Kaukazie, a także jego główną forpocztą w dalszej ofensywie w stronę Centralnej Azji.

Sukcesów wciąż jednak mało

Turcja jednak nie zdobyła wymiernych wpływów przekładających się na realne decyzje polityczne. Nawet Uzbekistan, który zawarł sojusz z Azerbejdżanem i Turcją, wysyła sygnały, że krok ten wcale nie oznacza radykalnej zmiany polityki zagranicznej, a zwłaszcza rozluźnienia więzów z Rosją czy innymi państwami wchodzącymi w skład Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ).

Do tej ostatniej należą kraje regionu. W czasie, gdy wojska Uzbekistanu były transportowane na poligony Karabachu, na rosyjskim poligonie „Czebarkulskij” odbywały się ćwiczenia, w których oprócz Białorusi wzięli udział reprezentanci Rosji, Kazachstanu, Kirgistanu i Tadżykistanu. W ich ramach ćwiczyły siły operacyjnego reagowania, służby rozpoznania i zaopatrzenia. Przeprowadzono też ćwiczenia sztabowe.

Obserwatorzy podkreślają, że choć obie strony przeprowadziły ćwiczenia niemalże w tym samym czasie, to był to raczej przypadek niż zamierzony cel. Przedstawiciele ODKB twierdzą, że manewry przeprowadzone w Rosji wynikały z kalendarza, który został przyjęty już kilka lat temu. Turecki prezydent działa jednak w myśl zasady: „kropla drąży kamień”. Nie nastawia się na spektakularny sukces. Wie, że związki między wojskowymi zawartymi na poligonach mają zawsze ciąg dalszy. Armia Uzbekistanu ma przecież być szkolona według tureckich regulaminów, czyli regulaminów obowiązujących w NATO. Ktoś te szkolenia musi przeprowadzić. Oficerowie tureccy będą przyjeżdżać do Uzbekistanu, a uzbeccy do Turcji. W trakcie tych spotkań będą nawiązywanie przyjaźnie, które zwiążą elity obu państw. Najpierw wojskowe, a później polityczne.

Zdaniem obserwatorów Ankara będzie umacniać swoje wpływy w Uzbekistanie i w innych krajach Centralnej Azji, ale nie zdoła usunąć z niej do końca wpływów rosyjskich. Nie życzą bowiem sobie tego Chiny, które całkowicie gospodarczo zdominowały już Kirgistan i Tadżykistan. Chiny nie życzą sobie powstania w Centralnej Azji jakiegoś związanego z Turcją Turkiestanu, który zapuszczałby macki do chińskiego Sinkiangu.

Najnowsze