Strona głównaWiadomościPolitykaWyższe opłaty i prawo działające wstecz. Polacy zapłacą jeszcze więcej za prąd

Wyższe opłaty i prawo działające wstecz. Polacy zapłacą jeszcze więcej za prąd

-

- Reklama -

Polacy będą płacić jeszcze więcej za prąd. Rząd Tuska planuje znacząco zwiększyć opłaty koncesyjne dla firm energetycznych.

Około 3,56 mld zł rocznie – na tyle szacowane są „dodatkowe” wpływy do budżetu, które ma przynieść podwyżka opłat koncesyjnych dla firm energetycznych. Branża bije na alarm, wskazując, że koszty poniosą Polacy, ponieważ każdy podatek jest przerzucalny.

- Reklama -

To kolejne obciążenie branży energetycznej w Polsce – po wprowadzeniu unijnego systemu ETS, który odpowiada za lwią część opłat składających się na finalną cenę energii. Mimo to władze warszawskie nie wycofują naszego kraju z łupieżczej polityki energetycznej Brukseli.

- Reklama -

Co więcej, rząd planuje „przebudowę” jednego z mechanizmów wpływających na cenę energii. Poza wyższymi opłatami koncesyjnymi, chodzi także o zmianę zasad dla największych uczestników rynku i „uszczelnienie przepisów dotyczących części instalacji OZE”.

- Reklama -

Obecnie dolny próg opłaty koncesyjnej wynosi 1 tys. zł rocznie – a maksymalny 2,5 mln zł. Po projektowanych przez rząd Donalda Tuska zmianach minimalna oplata ma wynosić już 5 tys. zł, a później być waloryzowana zgodnie z inflacją. Górna granica ma zniknąć.

Horrendalnym zmianom ma podlegać współczynnik, służący do obliczania opłaty – ma zostać zwiększony aż dziesięciokrotnie. Silniej powiąże to wysokość opłaty ze skalą działalności firmy.

Zmiany mają zajść także w zakresie OZE. Rząd chce bowiem ograniczyć możliwość dzielenia większych aktywów między spółki, które posiadają instalacje o mocy najwyżej 5MW, co odpowiada średniej wielkości farmie komercyjnej. Przy ustalaniu uprawnień znaczenie ma mieć łączna moc przypisana do grupy kapitałowej.

W sprawie podniesienia opłat koncesyjnych głos zabrał wiceprezes Enei Marek Lelątko. Według niego roczne obciążenie spółki może wynieść nawet około 240 mln zł.

Duże firmy na rynku energetycznym muszą się liczyć z możliwością dodatkowych kosztów rzędu nawet setek milionów złotych. Z kolei w przypadku mniejszych graczy podniesienie opłaty może prowadzić do zmniejszenia opłacalności działalności. Ponadto rynek może gorzej patrzeć na kontrakty długoterminowe, a część przedsiębiorstw może wycofać się z niektórych obszarów rynku. Czynniki te zaś mogą prowadzić do zmniejszenia konkurencji, a na tym zawsze traci konsument.

Na tym nie koniec absurdów w planach rządu, bowiem – jak donosi gazeta.pl – podwyższone opłaty mają działać wstecz. Mają być naliczane również od energii sprzedanej w roku 2026, a termin zapłaty ma upływać 15 kwietnia 2027 r.

„To istotne dla firm, ponieważ część kontraktów dotyczących tegorocznych dostaw została zawarta wcześniej. Przy ustalaniu ich warunków przedsiębiorstwa nie mogły więc uwzględnić kosztu, który pojawił się dopiero w późniejszych planach legislacyjnych. Jeżeli przepisy zostaną przyjęte w proponowanym kształcie, nowe obciążenia obejmą także sprzedaż zrealizowaną przed wejściem zmienionych zasad w życie” – czytamy.

Najnowsze