PRZEkanał opublikował nowe tzw. „taśmy Brauna”, tym razem dotyczące zakulisowych starań o miejsca w prezydenckich radach. – Jak dowiedzieliśmy się z taśm, kancelaria (prezydenta) nie raczyła się nawet konkretnie wypowiedzieć, jaki mają problem – komentuje Tomasz Sommer.
Opublikowana przez PRZEkanał rozmowa miała mieć miejsce pod koniec kwietnia 2026 roku w Palczewie koło Warki, podczas konferencji „Polska przetrwa”. Na nagraniu słychać Grzegorza Brauna, Włodzimierza Skalika oraz prof. Jacka Janowskiego.
Fragment dotyczy prezydenckich rad doradczych, powoływanych przez Karola Nawrockiego od jesieni 2025 r. Z relacji Brauna wynika, że Konfederacja Korony Polskiej rekomendowała do tych gremiów około dwudziestu osób, w tym Marcina Rolę (do Rady Nowych Mediów) oraz Justynę Sochę (do Rady ds. Zdrowia).
Na nagraniu Braun zarzucił Kancelarii Prezydenta, że przez około półtora miesiąca nie odpowiedziała na przesłane kandydatury, a gdy partia zaczęła się dopominać o reakcję, przedstawiciele prezydenta jedynie dopytali telefonicznie o te dwie osoby.
– Kancelaria Prezydenta po całości zlała szlachetne kandydatury – miał powiedzieć Braun. – Ani dziękuję, ani w d**ę się pocałuj. Nie dostaliśmy odpowiedzi na korespondencję – tak z kolei miał skomentować milczenie ze strony ludzi prezydenta.
– Nie dostaliśmy od tych szmaciarzy ostatnich, bo to jest szmaciarstwo, złamanego maila – miał kontynuować Braun, a samą Kancelarię Prezydenta porównał do „Judenratu” i sugerował, że za Karolem Nawrockim mogą stać zagraniczne ośrodki wpływu.
Sommer komentuje nowe taśmy Brauna
Do sprawy odniósł się redaktor naczelny „Najwyższego Czasu” Tomasz Sommer. Wskazał na szerszy kontekst relacji Nawrocki-Braun.
„Podczas kuluarowych rozmów padła propozycja by do honorowych rad przy prezydencie wprowadzić ludzi polecanych przez Koronę. Sam byłem jedną z takich osób, zgodziłem się, choć nie do końca widziałem tego sens. Traktowałem to jednak jako pewnego rodzaju gest dobrej woli ze strony prezydenta Nawrockiego, nie tyle do poszczególnych osób, co do szeroko pojętego środowiska” – napisał Sommer.
„Szybko jednak okazało się, że, poza kilkoma wyjątkami, nic z tego nie będzie. W dodatku, jak dowiedzieliśmy się z taśm, kancelaria nie raczyła się nawet konkretnie wypowiedzieć, jaki mają problem” – dodał.
Sommer podkreślił w swoim wpisie, że chodziło o rady, które „nie mają żadnych możliwości decyzyjnych” i służą co najwyżej „do przyjmowania do wiadomości jakie są poglądy poszczególnych środowisk”.
„Prezydent Nawrocki najwyraźniej nie ma zamiaru słuchać ok. 20 proc. ludzi, którzy na niego zagłosowali. I przykre to i politycznie głupie. Powstaje też pytanie kto te symboliczne nominacje tak naprawdę zablokował” – podsumował Sommer.
Myślę, że warto opisać bardziej szczegółowo, co się stało w relacjach Nawrocki-Braun. Otóż podczas kuluarowych rozmów padła propozycja by do honorowych rad przy prezydencie wprowadzić ludzi polecanych przez Koronę.
Sam byłem jedną z takich osób, zgodziłem się, choć nie do końca widziałem tego sens. Traktowałem to jednak jako pewnego rodzaju gest dobrej woli ze strony prezydenta Nawrockiego, nie tyle do poszczególnych osób, co do szeroko pojętego środowiska.
Szybko jednak okazało się, że, poza kilkoma wyjątkami, nic z tego nie będzie. W dodatku, jak dowiedzieliśmy się z taśm, kancelaria nie raczyła się nawet konkretnie wypowiedzieć, jaki mają problem.
Przypominam, że chodziło o rady, które nie mają żadnych możliwości decyzyjnych. Jeśli do czegoś, poza symboliką służą, to do przyjmowania do wiadomości jakie są poglądy poszczególnych środowisk.
Prezydent Nawrocki najwyraźniej nie ma zamiaru słuchać ok. 20 proc. ludzi, którzy na niego zagłosowali. I przykre to i politycznie głupie.
Powstaje też pytanie kto te symboliczne nominacje tak naprawdę zablokował.— Tomasz Sommer (@1972tomek) October 11, 2026
W innym z wpisów odniósł się „Judenratu”, o którym miał mówić Braun. Sommer zaznaczył, że to jedynie figura retoryczna.
„Grzegorz nie mówi, że Polską rządzi judenrat (rada żydów) tylko użył figury judenratów, czyli żydowskich organizacji, które pomogły Niemcom najpierw obrabować, a potem zlikwidować swoich rodaków, do opisu polskiej władzy (polenratu)” — napisał Sommer.
Według niego „Grzegorzowi chodziło po prostu o to, że nie mamy do czynienia z autonomiczną władzą, tylko władzą sterowaną przez ośrodki niekoniecznie przyjazne Polakom”. Sommer odczytuje zatem wypowiedź Brauna jako figurę opisującą zależność polskiej władzy od obcych ośrodków wpływu, a nie jako dosłowne odniesienie do Żydów.
Nie, nie rozumiesz metafory, tu w ogóle nie chodzi o Żydów.
Grzegorz nie mówi, że Polską rządzi judenrat (rada żydów) tylko użył figury judenratów, czyli żydowskich organizacji, które pomogły Niemcom najpierw obrabować, a potem zlikwidować swoich rodaków, do opisu polskiej władzy (polenratu).
Grzegorzowi chodziło po prostu o to, że nie mamy do czynienia z autonomiczną władzą, tylko władzą sterowaną przez ośrodki niekoniecznie przyjazne Polakom.— Tomasz Sommer (@1972tomek) October 10, 2026


